6 rzeczy, które ukrywamy przed rodzicami przez całe życie. "Dla świętego spokoju"

Niektóre rzeczy wolimy ukryć przed rodzicami
Niektóre rzeczy wolimy ukryć przed rodzicami Prawo autorskie: obencem / 123RF Zdjęcie Seryjne
Czasem dla świętego spokoju, czasem aby oszczędzić innym zmartwień albo żeby nie wdawać się w jałowe dyskusje. Powody, dla których ukrywamy prawdę, są różne. Oto sześć rzeczy, o których dorośli często nie mówią swoim rodzicom.


1. Nie chodzę do kościoła.
Choć czasy, kiedy mama ciągnęła cię za rękę na niedzielną sumę dawno już minęły, to nadal w świąteczny poranek słyszysz "jak to, nie idziesz do kościoła"? Dla świętego spokoju – w najlepszych "niedzielnych" ubraniach i wypolerowanych butach – z mamą albo babcią pod rękę postanawiasz wybrać się na nabożeństwo. Godzina wstawania, siadania, klękania i śpiewania to niewielka cena za spokój.

2. Nie chcę chrzcić dziecka.
Raz poruszony temat wiary może stać się kością niezgody na wiele lat. Nasi rodzice w większości wywodzą się jeszcze z pokolenia przekonanego, że chodzenie do kościoła, chrzest, komunia i ślub to sprawy tak naturalne jak oddychanie. O ile przez pewien czas da się udawać, że problemu nie ma, a chrzciny "znowu się przesunęły", to ostatecznie prawda wyjdzie na jaw i to raczej wcześniej, niż później. Oczywiście możesz liczyć, że zmęczeni ciągłym dopytywaniem i naleganiem rodzice w końcu odpuszczą i porzucą ten temat, ale ta taktyka nie zawsze się sprawdza.

3. Palę papierosy.
Masz 30 lat i od 10 ukrywasz, że lubisz wyskoczyć na papieroska? Paczkę trzymasz porządnie schowaną w wewnętrznej kieszeni torebki, do której mama na pewno nie zajrzy? Nie jesteś sama i – ostrzegamy! – to nie zmieni się z wiekiem. Jeśli przez 10 lat nie powiedziałaś mamie, że palisz, to na pewno nie powiesz jej za kolejne 5, ani za 15. Powody są różne – najpierw się bałaś, potem wstydziłaś, potem nie chciałaś jej martwić. A teraz czasem żałujesz, że nie powiedziałaś jej, kiedy był na to "lepszy moment".


4. Mam tatuaż.
To nie jest tak, że po pijaku wybrałaś się do jakiegoś podejrzanego salonu i teraz na ramieniu masz wytatuowane złamane serce z imieniem byłego. Twój tatuaż to prawdziwe dzieło sztuki, ale wiesz, że twoja mama – o tacie nie wspominając – na sam dźwięk słowa "tatuaż" dostaje palpitacji. Dlatego, kiedy jedziesz odwiedzić rodzinne strony, pakujesz zapas bluzek z dłuższym rękawem i nawet przy 30-stopniowych upałach chodzisz w długich spodniach.

5. Rzuciłam studia.
Albo to studia rzuciły mnie, przy czym ta druga opcja jest chyba jeszcze gorsza. Każde dorosłe dziecko, któremu w dzieciństwie powtarzano, że "nauka to potęgi klucz" wie, że bez studiów skończy jak Waldemar Kiepski. Choć praktyka pokazuje, że sprawa nie jest tak prosta i wyższe wykształcenie nie gwarantuje wyższych zarobków, to jednak przekonanie do tego rodziców wymaga wielu godzin tłumaczeń.

6. Rozwodzimy się.
Twoje dotychczasowe życie wkrótce zmieni się diametralnie i choć decyzja o rozwodzie zapadła, a papiery czekają na podpis, to na świąteczny obiad jedziesz razem z mężem. Udajecie zgodne małżeństwo, przeklinasz tylko w myślach i starasz się nie przewracać oczami, kiedy twoja mama wita "kochanego zięcia".Pewnie chcesz oszczędzić bliskim stresu, ale taka gra może przynieść więcej szkód, niż ci się wydaje. Czasem lepiej zagrać w otwarte karty.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...