
Od farmaceuty wymaga się jednak czegoś więcej niż obrażania klientów apteki i dawania im zupełnie niepotrzebnych rad.
Do zdarzenia doszło we wrocławskiej aptece Pulsantis na ul. Ostrowskiego. Młoda kobieta postanowiła kupić leki dla swojego partnera. Niestety farmaceutka nie dała jej nawet dojść do głosu, od razu uznając, że to jedna z tych feministek co to trzeba jej wskazać właściwą drogę, bo się dziecko zagubiło.
klientka apteki Pulsantis, Wrocław
„Światła” i bogobojna farmaceutka nie pomyślała ani przez chwilę, że klientka kupuje leki nie dla siebie i to w dodatku dla mężczyzny. Abstrahując już od tego, że jej zachowanie jest absolutnie niedopuszczalne, bo własnych poglądów i przekonań nie można stawiać ponad dostępną wiedzę i obowiązki, to jak to świadczy także o jej kompetencjach? Czy zapomniała, że preparat Pregnyl stosowany jest u obojga płci i ma różne zastosowanie? Chęć „wykazania się” i nawrócenia podążającej złą (według mniemania farmaceutki) drogą, okazała się silniejsza niż obowiązeki. Biorąc pod uwagę obecną sytuację polityczną, można się tylko cieszyć, że pani z apteki nie odśpiewała „Boże coś Polskę”.
Klientka apteki Pulsantis, Wrocław
dla Mama:Du.pl
Ta historia wywołała dyskusję, bo trudno uwierzyć, że kompetentna i wykształcona osoba proponuje zamiast leku pielgrzymkę. Kobiecie poradzono od razu, by złożyła skargę na nieprawidłową obsługę zarówno do Izby Lekarskiej, jak i właściciela apteki. Tylko w ten sposób można walczyć z nieprofesjonalnym podejściem do klienta.
Może Cię zainteresować także: W tych aptekach nie kupisz środków antykoncepcyjnych. Właściciel powołuje się na klauzulę sumienia