Wyznanie dotyczące cesarki.
Wyznanie dotyczące cesarki. joseasreyes / 123RF

To smutne, gdy ktoś decyduje się kłamać ze strachu przed oceną innych. Tak bardzo chcemy być zaakceptowane, że jesteśmy w stanie posunąć się nawet do naginania rzeczywistości.

REKLAMA
Stawić czoło Matkom Polkom, nie lada sztuka
Ludzie lubią oceniać innych i nie ma co tego dementować. Matka matce prawdę powie, nawet najbardziej bolesną. Czasem z dobrych chęci, a czasem, by samej poczuć się lepiej. Presja, jaka wywierana jest na ciężarnych, dotycząca metody porodu, decyzji o znieczuleniu i karmieniu dziecka, jest dziś naprawdę ogromna. Nic więc dziwnego, że niektóre kobiety, które nie czują się na siłach, by stawić czoło opiniom innych "wszystko wiedzących mamusiek", postanawiają skłamać, by w oczach innych wypaść dobrze. Posłuchajcie tej historii.
"Wybrałam bliznę ze strachu"
Monika, 30 lat
list od czytelniczki

Kłamię o mojej cesarce, bo wiem, że jest nadal wielu ludzi, którzy uważają, że cesarskie cięcie to nie poród. Albo mówię, że miałam cc ze względów medycznych, bo dziecko duże, bo źle ułożone. Dlaczego? Bo chcę uniknąć pewnych nieprzyjemności.

Wcześniej, gdy mówiłam, że to moja decyzja, widziałam oburzenie i poczucie wyższości w oczach tych świętych matek, które godzinami znosiły ból i cierpiały jak nasze pradawne rodzicielki. One urodziły, a ze mnie wyjęto dziecko. One dały życie, ja w niewielkim stopniu przyczyniłam się do przedłużenia rodu.

Jak mam tym cudownym matkom, rodzącym w aurze chwały, wytłumaczyć, że tak panicznie bałam się porodu, że zdecydowałam się na cc? Jak mogłam im powiedzieć, że psycholog po rozmowie ze mną zauważył, że istnieje duża obawa, że nie będę współpracować w czasie porodu, co może zaszkodzić mojemu dziecku.

Wybrałam bezpieczeństwo i spokój. Nie chciałam się denerwować, więc gdy lekarze zdecydowali o cesarskim cięciu poczułam ulgę. Moja blizna mnie nie niepokoi, wybrałam ją świadomie. Nie jestem z tego powodu gorszą matką od innych, wiem o tym. Tylko gdy spotykam inne mamy i zaczyna się temat porodów, wstydzę się. Nie chcę się tłumaczyć, nie chcę być gorsza od innych, więc zmyślam moją bajeczkę o komplikacjach w czasie porodu i awaryjnej cesarce. Zagrożenie życia lepiej się sprzedaje niż strach przed porodem. Wiem, że to kłamstwo, ale nie jestem gotowa, by powiedzieć prawdę z podniesionym czołem.

Czy spotkałyście się kiedyś z presją otoczenia? Czy ktoś oceniał kiedyś waszą decyzję dotyczącą porodu?