
Czemu ta historia tak poruszyła ludzi? Bo dowiodła, że istnieje jeszcze coś takiego jak bezinteresowność.
Samotność starszych osób, które nie mają rodziny, jest trudna. Gdy zabraknie partnera, dzieci, czy wnuków, ciężko jest czasem poradzić sobie z trudnościami dnia codziennego. Zwłaszcza gdy ma się 94 lata. Wiele takich osób może wyłącznie liczyć na wsparcie i opiekę obcych osób i to od ich dobroci serca zależy, jak upłyną ostatnie dni ich życia.
Historia, którą podzielił się Witold Szablowski, została opowiedziana przez taksówkarza o wielkim sercu. Dla samotnej kobiety, której rodzina zginęła w Powstaniu, każdy ludzki i pełen empatii odruch, jest na wagę złota. Dziś niestety ciężko o szacunek dla starszych i osoby, które nie założyły rodziny, spotykają się zazwyczaj z niechęcią i poczuciem, że są "zbędne". Tym bardziej opowieść pana Witolda daje nadzieję, że można trafić na bezinteresowność i spotkać człowieka, dla którego pieniądze są ważne, ale na pewno nie najważniejsze.
Witold Szablowski
Smutne trochę, że taki prosty odruch staje się dziś bohaterskim czynem, bo każdy powinien umieć się tak zachować. Niestety ludziom brakuje czasu, by rozejrzeć się wokół, dostrzec potrzeby innych ludzi. Oby więcej takich taksówkarzy jeździło po polskich drogach!
Może cię zainteresować także: Żałuję, że nie wychowano mnie do starości
źródło: Facebook/Witold Szablowski
