Ta kobieta widzi codziennie, jak rodzice zapominają o bezpieczeństwie dzieci.
Ta kobieta widzi codziennie, jak rodzice zapominają o bezpieczeństwie dzieci. Zrzut z ekranu Facebook/Filip Chajzer

Apeluje policja, lekarze, ale dopiero Pani z bramki na autostradzie dociera do rodziców. Słowa tej kobiety obserwującej codziennie rodziców – kierowców są wstrząsające. Naprawdę ludzie nadal postępują tak bezmyślnie?

REKLAMA
Czy naprawdę ludzie są tak mało odpowiedzialni?
Choć wydaje się nieprawdopodobne, by w dzisiejszych czasach ludzie postępowali tak nierozważnie, okazuje się, że jest to prawda. Opowiedziała o tym dziennikarzowi Filipowi Chajzerowi Pani pracująca na bramce na autostradzie A2. Poprosiła, by nagłośnić sprawę niewłaściwego przewożenia dzieci w samochodzie, bo z jej codziennych 8-godzinnych dyżurów wynika, że wielu rodziców nadal jest zupełnie nieświadomych tego, na jakie niebezpieczeństwo narażają dzieci.
"Serce mi pęka, jak widzę, że dziecko jedzie po autostradzie na rękach u matki" – te słowa naprawdę są zaskakujące, bo czy naprawdę ktoś mógłby zachować się w tak nieodpowiedzialny sposób?
Co na to rodzice?
Pod filmem opublikowanym przez Filipa Chajzera pojawiło się wiele komentarzy rodziców, którzy niestety potwierdzają spostrzeżenia tej Pani.

Widzieliśmy z mężem wiele przejawów ludzkiej bezmyślności, ale w ostatnim czasie jedna nas zwaliła z nóg. Kobieta jechała autem obok nas. Pasy niezapięte, w dłoni — telefon (nie staliśmy bynajmniej w korku — normalny ruch uliczny z ograniczeniem do 90). Pewnie jak zwykle strąbilibyśmy ją i tyle, ale miała trzech pasażerów. Dwójka berbeci nawet nie tyle, że nie w fotelikach bawiła się na tylnej sofie, przeskakiwali przez oparcie do bagażnika, generalnie mieli frajdę z tego, że dostali trochę swobody. A obok szanownej pani, na przednim siedzeniu, tym razem już w foteliku, spało niemowlę.

Pani była szczerze zaskoczona, że ją przyblokowaliśmy na drodze i mój mąż poszedł ją uświadomić, że nie dość, że zabije siebie i dwójkę przedszkolaków, to osieroci noworodka. A on — strażak, do niejednej konsekwencji takiej bezmyślności jechał na sygnale. Nie koloryzuję — ciśnienie mi skacze na samo wspomnienie. Błagam, zapinajcie pasy i dzieci w fotelikach, nawet jeśli wybieracie się dwie przecznice dalej po bułki.

Tak! Zdecydowanie ten temat trzeba poruszyć! Mieliśmy kilka miesięcy temu sytuacje w rodzinie, że wydarzył się wypadek samochodowy i jednym z poszkodowanych był 1.5 roczny chłopiec... Samochód dachował w rowie. Mały wyszedł z wypadku bez szwanku ... Tylko dlatego, że jechał w odpowiednim foteliku, prawidłowo zapięty... Aż włos się jeży na myśl co by było gdyby.

Jestem instruktorem nauki jazdy. Jadę z kursantem poza obszarem zabudowanym 90 km/h. Patrzę we wsteczne lusterko, jedzie tatuś, na kolanach uśmiechnięty chłopczyk, brodą dotyka kierownicy, obok jak się domyślam mamusia i uwaga!!! Wyprzedzają nas!!!

Biorąc pod uwagę powyższe wpisy, wygląda na to, że ludzie nadal zapominają o bezpieczeństwie, w myśl zasady, "sami kiedyś jeździliśmy bez fotelików i żyjemy". Jeżeli ktoś ma wątpliwości odnośnie tego, czy warto zakupić fotelik odpowiedni do wieku i wzrostu dziecka, niech koniecznie zobaczy ten film - "Na długich trasach się nudzi" – a ty, jakie masz argumenty, ryzykując życie swojego dziecka?