
Trudno sobie wyobrazić, że rodzice powierzający kobiecie swoje największe skarby, mogli zostać tak przez nią oszukani!
REKLAMA
Prosimy o zgłoszenie się do placówki
W jednej z przychodni w Treviso (Włochy), pojawił się komunikat: "Osoby korzystające ze szczepień w okresie od lutego do czerwca ub. r. proszeni są o zgłoszenie się do placówki". Pielęgniarka, która w tym okresie pracowała w punkcie szczepień, jak się okazało, nie wykonywała swojej pracy. Wyrzucała fiolki do kosza oszukując w ten sposób rodziców.
W jednej z przychodni w Treviso (Włochy), pojawił się komunikat: "Osoby korzystające ze szczepień w okresie od lutego do czerwca ub. r. proszeni są o zgłoszenie się do placówki". Pielęgniarka, która w tym okresie pracowała w punkcie szczepień, jak się okazało, nie wykonywała swojej pracy. Wyrzucała fiolki do kosza oszukując w ten sposób rodziców.
Nie wiadomo jeszcze, jak mogło dojść do tej sytuacji i czy wynika ona z prywatnych poglądów kobiety. Biorąc pod uwagę tworzone ostatnio w Polsce listy lekarzy stosujących klauzulę sumienia, być może niedługo powstaną spisy pielęgniarek i lekarzy, którzy nie popierają szczepień. Sytuacja staje się coraz bardziej kuriozalna, zwłaszcza że pielęgniarka zaniechała zaszczepienia dzieci, pomimo tego, że rodzice właśnie po to, by zaszczepić dziecko pojawili się w przychodni. Jakie prawo rościła sobie pielęgniarka, by postąpić wbrew decyzji rodziców i nie wykonać powierzonego zadania? Jak mogła nie poinformować opiekunów dziecka, że jest ono niechronione przed chorobami?
Sprawę odkryli inni lekarze
Na szczęście właściwą postawą wykazali się inni lekarze w ośrodku, których zaskoczyło to, że dzieci nigdy nie płakały w czasie szczepienia, co zazwyczaj ma miejsce. Zaczęli obserwować pielęgniarkę, aż w końcu odkryli, że udaje ona tylko wstrzyknięcie płynu, a potem wyrzuca fiolki. Po zgłoszeniu sprawy do prokuratury okazało się, że sprawa niewykonanych szczepień, może dotyczyć grupy nawet 500 dzieci. Wynika tak z danych, gdyż pomimo tego, że nie były one tak naprawdę szczepione, informacja o "wykonanym" zabiegu, była skrupulatnie wpisana w dokumentację medyczną pacjentów.
Na szczęście właściwą postawą wykazali się inni lekarze w ośrodku, których zaskoczyło to, że dzieci nigdy nie płakały w czasie szczepienia, co zazwyczaj ma miejsce. Zaczęli obserwować pielęgniarkę, aż w końcu odkryli, że udaje ona tylko wstrzyknięcie płynu, a potem wyrzuca fiolki. Po zgłoszeniu sprawy do prokuratury okazało się, że sprawa niewykonanych szczepień, może dotyczyć grupy nawet 500 dzieci. Wynika tak z danych, gdyż pomimo tego, że nie były one tak naprawdę szczepione, informacja o "wykonanym" zabiegu, była skrupulatnie wpisana w dokumentację medyczną pacjentów.
Kobieta została odsunięta od obowiązków i prowadzone jest w jej sprawie śledztwo. Dziś wzywani są do placówki rodzice wraz z dziećmi i lekarze stawiają pytanie – Czy Państwa dziecko płakało w czasie szczepienia? Ci przyznają, że widzieli strzykawkę w rękach pielęgniarki, ale zajmując się dzieckiem w tak stresującym momencie, zazwyczaj odwracali wzrok i nie widzieli, czy rzeczywiście był w środku jakiś płyn. Dzieci będą musiały przejść badania, gdyż nie wiadomo, czy oszustwo dotyczyło wszystkich, czy następował wybór losowy. Rodzice są wstrząśnięci całym zajściem i komplikacjami z tym związanymi. Trudno im się dziwić, dodatkowe badania wiążą się z ogromnym stresem dla całej rodziny.
Może cię zainteresować także: Dzieci szczepione będą miały większą szansę dostać się do przedszkola? Nowy pomysł radnego
Jest to szokujące doniesienie, podważające po raz kolejny wiarę w etykę lekarską. Coraz częściej dochodzi do sytuacji, gdy poglądy osobiste personelu medycznego przysłaniają zdroworozsądkowe myślenie, a przysięga Hipokratesa, staje się powoli przebrzmiałym frazesem…
źródło: Tribuna Treviso
