
Gdy słyszymy te słowa, chce nam się krzyczeć. Urszulo Dudziak – skąd bierzesz po raz kolejny swoje "złote myśli" i dlaczego obrażasz tysiące ludzi, którzy dzięki procedurze in vitro, stali się szczęśliwymi rodzicami?
"In vitro jest dla mężczyzny poniżające, narusza wierność małżeńską, a dzieci nigdy nie będą kochane". Trudno to skomentować.
Każdy ma prawo do własnego zdania? Każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie. Każdy ma prawo do swoich przekonań. Jeżeli jednak postanawia dzielić się nimi ze światem i to jako przedstawiciel rządu, powinien mieć, choć odrobinę wiedzy i rzetelności w ocenie sytuacji. Dudziak jest magistrem teologii i psychologii, doktorem nauk humanistycznych w zakresie psychologii, habilitowała się z teologii pastoralnej. Wszystkie stopnie naukowe zdobyła na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Brakuje jej jednak zrozumienia, empatii i podstawowej wiedzy medycznej.
Może cię zainteresować także: "Nikomu nic do tego, w jakich okolicznościach doszło do zapłodnienia" - usuńcie wpis z książeczki mojego dziecka!
W Bydgoszczy zorganizowano seminarium "Dylematy w sprawie in vitro". Jako gość pojawiła się na nim dr Urszula Dudziak, która po raz kolejny powielała informacje, że in vitro jest złe i nie powinno się tej procedury dofinansowywać. Gdy publicznie wypowiada słowa, że: "Dzieci z in vitro prawdopodobnie nigdy nie będą kochane, bo matkom trudno będzie odnaleźć się w nowej roli" oraz "dzieci nie będą karmione piersią, a ojcowie nie będą się do nich przyznawać", to zastanawiamy się, jak można w taki sposób poddawać w wątpliwość matczyną miłość?
Oto inne "złote myśli" dr Dudziak W czasie tego spotkania padło z jej ust wiele słów, które trudno skomentować, ze względu na ich absurdalny wydźwięk. Oto one:
dr Urszula Dudziak
seminarium w Bydgoszczy "Dylematy w sprawie in vitro"
Może cię zainteresować także: W czerwcu urodzi się pierwsze dziecko poczęte metodą Ane-Vivo
Oczywiście główna ekspertka MEN od wychowania do życia w rodzinie, dr hab. Urszula Dudziak, jest przeciwna dofinansowywaniu przez miasta procedury zapłodnienia pozaustrojowego, zabierając w ten sposób wielu, mniej zamożnym, jedyną szansę na zajście w ciążę. Dlaczego przez kobietę, która powinna tym bardziej wykazać się zrozumieniem dla par, mających problem z niepłodnością, przemawia tak wielka niechęć? Dlaczego tak łatwo przychodzi jej ocenianie wyborów, często trudnych, innych osób?
źródło: Pomorska.pl
Napisz do autora: ewa.podlesna-slusarczyk@mamadu.pl
