Autor posta krótko o tym, jak powinno być konstruowane prawo.
Autor posta krótko o tym, jak powinno być konstruowane prawo. Fot. Screen z Facebooka

W wielu dyskusjach na forach, grupach i w realnym świecie, rozstrzygnięcie sporu z gruntu wydaje się niemożliwie. Jednym z powodów jest fakt, że rozmówcy posługują się argumentami odmiennej natury. Tak i jest w przypadku "awantur" na temat prawa do aborcji, bo dialogiem czasami trudno jest to nazwać.

REKLAMA
Zażarte dyskusje
– To moje ciało, moja życie. Prawo do aborcji powinno obowiązywać w cywilizowanym kraju. Kobieta nie może być sprowadzana do roli inkubatora i zmuszana do urodzenia chorego dziecka, albo namawiana do tego, jeśli jej ciąża jest wynikiem gwałtu. – pisały na forach uczestniczki czarnego protestu, który przemierzał polskie ( i nie tylko) ulice 3 października. – To nie ty, tylko Bóg decyduje kto ma prawo żyć, a kto nie. Nie ty. To przecież niewinne dziecko! – pisze inna forumowiczka. I się zaczęło.
Obserwowałam dalej tę dyskusję i gdzieś setki komentarzy dalej widzę:
– Nie droga Pani, to płód, nie dziecko. Poza tym, argument boga jest bezzasadny w moim przypadku, bo jestem ateistką. Jeśli pani Bóg jest przeciw, to proszę tego nigdy sobie nie robić, zgodnie z Pani wiarą, ale nie może to być powszechnie panujące prawo zakazujące wyboru innym, niewierzącym w pani Boga.
Kolejny wątek na tapecie: "płód", a "dziecko poczęte". Tu też dyskusja zażarta. Przeciwnicy prawa do aborcji najczęściej posługują się tym drugim. Niemniej jednak, Kodeks Prawa Kanonicznego używa określenia „płód” (kan. 871: Płody poronione, jeśli żyją, należy, jeśli to możliwe, chrzcić). Słowo "Dziecko poczęte" ma jednak większe nacechowanie emocjonalne, dlatego zapewne członkowie i zwolennicy projektu "stop aborcji" Ordo Iuris, posługują się nim najczęściej.
Wiedza, a nie światopogląd
Na facebookowym profilu "Źródła kultury" zamieszczono post. Dość zwięzły i w tym jego siła. Krótko i na temat autor ujął różnicę między światopoglądem a nauką, podkreślając na jakiej podstawie powinno być tworzone prawo.
W poście czytamy, co mówi nam nauka:

Zarodek to grupa komórek. Zarodki nie mają mózgu, nie odczuwają bólu, nie mają świadomości. Przynajmniej 40% zarodków, które wniknęły do macicy nie zagnieżdżają się i ulegają obumarciu. W 1 tygodniu rozwoju ludzka zygota przechodzi podczas mitozy w stadium moruli i blastocysty. Mitoza zachodzi w komórkach somatycznych zwierząt oraz w komórkach somatycznych i generatywnych roślin.

Dalej dowiadujemy się, że z ponad 60 komórek, maksymalnie 8 utworzy ludzki organizm. Inne będą odpowiedzialne za stworzenie łożyska i błon, które otaczają płód.
Następnie autor posta przytacza poglądy znanych filozofów oraz religii, jako czerpiącej m.in. z owych wzorców.

Platon – uznał, że człowiek ma ciało i duszę. Arystoteles – uznał, że sperma jest święta. Mężczyzna, który nie dokonywał wytrysku w waginie, był mordercą.
Chrześcijaństwo – teolodzy zdefiniowali naturalne i nienaturalne zwyczaje płciowe na podstawie powyższych światopoglądów.

Powyższe przykłady mają służyć wyjaśnieniu, jak bardzo ludzie gubią się w tym, co powinno pozostać w sferze ich osobistego światopoglądu, a co może być ogólnie panującym prawem. "Można śmiało mieć światopogląd, że sperma to człowiek. Także, że każdy akt seksualny zakończony ejakulacją poza waginą to morderstwo. Nie może on jednak tworzyć prawa, bo nie uwzględnia faktów naukowych, oraz innych światopoglądów. Wszyscy ludzie, których religia, filozofia czy światopogląd neguje naukowe fakty powinni postępować według wartości jakie wyznają. Prawo jednak musi być uniwersalne, czyli dla wszystkich ludzi" –podsumowuje autor wpisu.
Czy trzeba dodawać coś więcej? Ciężko jest oprzeć się wrażeniu, że "dobra zmiana" idzie dokładnie w przeciwnym kierunku.