
Czy wasze dzieci przykładają głowę do poduszki i zasypiają w mgnieniu oka? Nie? No właśnie. Bo to się raczej nie zdarza. Większość potrzebuje godzin czytania, głaskania, śpiewania. Często, mimo późnej pory, nadal są pobudzone, rozentuzjazmowane i nijak nie da się nad tym zapanować.
To czary! Niektórzy rodzice uważają ją wręcz za magiczną i publicznie zachwalają jej skuteczność - stąd niezwykła sława zaledwie 26 stronicowej książki. Wydana własnym sumptem opowieść „O króliku, który chce zasnąć” zawojowała świat i wciąż tłumaczona jest na kolejne języki. Czy faktycznie działa i jak?
Jest przeraźliwie nudna? Bynajmniej. Wielu nawet temu głośno zaprzecza jednocześnie podkreślając, że kilkugodzinna walka z usypianiem, zamieniła się w kilkanaście minut spokojnego zapadania w sen.
Książkę napisał szwedzki psycholog behawioralny i językoznawca, Carl-Johan Forssen Ehrlin, który mówił, że jest to: „Słowny odpowiednik kołysania dziecka do snu” – czytam na booklips.pl. Autor wcześniej zajmował się tematyką przywództwa i rozwoju osobistego. W swoich książkach wykorzystywał techniki relaksacyjne, które tym razem zastosował w bajce.
Może cię zainteresować także: 10 życiowych umiejętności, których powinnaś nauczyć dziecko, zanim skończy 10 lat
Zasady Historii królika nie wystarczy po prosty przeczytać w dowolny sposób. Cel jest jeden: dziecko ma szybciej usnąć. A żeby go osiągnąć, należy tutaj solidnie przestrzegać dołączonej instrukcji obsługi. Co ważne: mają ją czytać rodzice, a dzieci słuchać. Dobrze by było, co jakiś czas ziewać, a słowa napisane kursywą czytać bardzo powoli i spokojnie.
Książka okazała się wielkim hitem na listach sprzedaży Amazona, a dailymail.co.uk. zrobiło wspólnie ze swoimi czytelnikami, jej test. Efekt?
Allison
w dailymail.co.uk
Oczywiście wśród komentujących tłumów, odzywają się i tacy, u którym książka nie zadziałała:
Sarah
w dailymail.co.uk
Zraziła was negatywna opinia? Bo mnie, nie. A co nam, rodzicom, szkodzi spróbować?
