„To nie jest Ani, niech Ania zostawi”. Zwracanie się w trzeciej osobie do dziecka ma sens

Prawo autorskie: katiemartynova / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: katiemartynova / 123RF Zdjęcie Seryjne
Niech Oleńka zostawi, to nie należy do niej. Czy Janek chce zjeść banana? Ta foremka jest dziewczynki, niech Karolinka odda. Przebywając w gronie rodziców małych dzieci coraz częściej spotykam się z takimi właśnie sformułowaniami. Czy zawracanie się do dzieci w trzeciej osobie to jakaś nowa moda? Nieznany mi trend wychowawczy? Czy to pomaga osiągnąć jakiś wyjątkowy cel?

Przyznam szczerze, że obserwuję to od jakiegoś czasu i jest to dla mnie nowość. Pierwszy raz spotkałam się z mamą pytającą w trzeciej osobie synka, czy zechce zjeść przekąskę. Było to kilka tygodni temu podczas wizyty na basenie. Jakiś czas później, w zupełnie innym otoczeniu, pewna mama na placu zabaw zwracała swojej córce uwagę, że rowerek, który mała chciała zabrać, nie należy do niej. W trzeciej osobie oczywiście. Aż wreszcie wczoraj, podczas wizyty u pediatry oboje rodzice rozmawiali z synem zwracając się do niego w trzeciej osobie. Co ciekawe, do siebie nie.

Od kiedy w moim życiu przewijają się dzieci, albo bardziej rodzice dzieci, słyszę, że do maluchów trzeba mówić jak do dorosłych. Wówczas szybciej się rozwijają, szybciej zaczynają mówić, więcej rozumieją. Postanowiłam zapytać o to psychologa dziecięcego:
Katarzyna Kucewicz
psycholog, psychoterapeuta

”Nauczenie podstaw prawidłowego mówienia, czyli mówienia według zasad polskiej gramatyki, może być sporym wyzwaniem dla rodziców (szczególnie w rodzinach dwójęzycznych, ale nie tylko). Przede wszystkim dość skomplikowane odmienianie słów czasami sprawia, że dziecko gubi się w rozumieniu i wyrażaniu tego co ma na myśli, więc początkowo rodzice często stosują wobec malucha zdania w 3 osobie.

Ma to też aspekt psychologiczny, ponieważ tworzy tożsamość dziecka - dziecko wie, że wtedy zdanie jest o nim, a pytanie jest skierowane do niego. Potrafi dzięki temu odróżnić siebie od innych w warstwie słownej, czyli np. nie powie do sąsiadki w windzie "zrobiłaś kupę", tylko "Ola zrobiła, czy piesek zrobił". To jest podstawowa organizacja świata, swojej odrębności nie tożsamości dziecka i nie ma niczego złego we wskazywaniu na początek tego co robi dziecko i co robią inne osoby stosując 3 osobę.”

Okazuje się więc, że pomysł, by zmienić formułę z pierwszej na trzecią osobę ma sens. Dlaczego więc rodzie tak późno na niego wpadli. Jestem przekonana, że były wcześniej na rynku mądre podręczniki, które stanowiły o zaletach zwracania się do dziecka per on/ona.
Skoro jednak to tak mało - póki co albo wciąż – popularne, zapewne jest jakieś ALE. I nie jest ono żadna tajemnicą.
Katarzyna Kucewicz
psycholog, psychoterapeuta

”Ale uwaga. Wszystko w normie jeśli sprawa dotyczy malucha w przedziale wiekowym 0-2. Starsze dzieci powinny być traktowane zdecydowanie w formach prawidłowych gramatycznie, niemalże tak jakbyśmy rozmawiali z dorosłymi! Za pomocą jedynie trochę łatwiejszych (ale nie uporczywie zdrabnianych!) słów. Mówienie do dziecka po 3 roku życia w normalny sposób i traktowanie go poważnie dobrze wpływa na jego rozwój intelektualny, sprawność werbalną. Dziecko wtedy szybciej się uczy i ładniej formułuje swoje zdania, lepiej wyraża swoje myśli.

Gros dzieci między 3-5 rokiem życia formułuje bardzo ładne wypowiedzi, a rodzice większości z nich przyznają, że mówią do dzieci tak jak do siebie. Niestety zmorą mieszającą dzieciom w głowie, jeśli idzie o przyswojenie języka, jest zdrabnianie, dziwne modulowanie głosu zamiast uczenia prawidłowego akcentowania, a czasem nawet mówienie do dziecka w 1 osobie. Gdy babcia mówi: "Pobrudziłam sobie sukieneczkę? Tak ładnie zjadłam pyszniuteńki obiadeczek z marcheweczką"

Bardzo przed tym przestrzegam, ponieważ im później, tym trudniej oduczyć dziecka takich zwrotów. Jeśli chcemy oduczyć powinniśmy dyskretnie dziecko poprawiać kiedy robi błąd, np. powtarzać za nim to zdanie w prawidłowej osobie. Albo poświęcić czas na różne rymowanki, czytanie wierszyków i bajeczek specjalnie dedykowanych rozwojowi mowy naszych pociech.”

I wszystko jasne. Wszystkie wątpliwości jakie zrodziły się w mojej głowie właściwie zostały rozwikłane. Jeśli więc zamiast do mojej córki zwrócę jak do księżnej (bo tak to trochę dla mnie brzmi) to nie zaszkodzę jej rozwojowi. Co jednak w sytuacji, w której wspomniana wcześniej Oleńka czy Janek nie mają już roku a prawie 6 lat?
Katarzyna Kucewicz
psycholog, psychoterapeuta

”Jeśli mimo prób dziecko w wieku przedszkolnym kompletnie nie jest w stanie przyswoić żadnych reguł gramatycznych warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym by wykluczyć opóźnienie i zaburzenia rozwoju mowy.”

Dlatego drodzy rodzice jedynie zwracam uwagę i uczulam. Małe dzieci chłoną wszystko jak gąbka, dlatego należy przemyśleć każde wypowiadane słowo i formę gramatyczną zdania, jakie kierujemy do małego człowieka.

Skąd w ogóle pomysł, by zmienić formułę z pierwszej na trzecią osobę? Nadal nie wiem. Może to próba ułatwienia dzieciom zrozumienia pewnych rzeczy? Pomoc w odkryciu ich tożsamości. Może to jakiś nowy trend, a wiadomo jak to z trendami bywa – nie zawsze są logicznie uzasadnione. A może zawsze tak było, tylko ja po prostu przypadkiem zaobserwowałam ostatnio kumulację takich zwrotów. I choć sama ich nie stosuję, bo nie ukrywam, że nie jestem do końca przekonana, przynajmniej teraz przestaną mnie dziwić.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE