
Niech Oleńka zostawi, to nie należy do niej. Czy Janek chce zjeść banana? Ta foremka jest dziewczynki, niech Karolinka odda. Przebywając w gronie rodziców małych dzieci coraz częściej spotykam się z takimi właśnie sformułowaniami. Czy zawracanie się do dzieci w trzeciej osobie to jakaś nowa moda? Nieznany mi trend wychowawczy? Czy to pomaga osiągnąć jakiś wyjątkowy cel?
Przyznam szczerze, że obserwuję to od jakiegoś czasu i jest to dla mnie nowość. Pierwszy raz spotkałam się z mamą pytającą w trzeciej osobie synka, czy zechce zjeść przekąskę. Było to kilka tygodni temu podczas wizyty na basenie. Jakiś czas później, w zupełnie innym otoczeniu, pewna mama na placu zabaw zwracała swojej córce uwagę, że rowerek, który mała chciała zabrać, nie należy do niej. W trzeciej osobie oczywiście. Aż wreszcie wczoraj, podczas wizyty u pediatry oboje rodzice rozmawiali z synem zwracając się do niego w trzeciej osobie. Co ciekawe, do siebie nie.
Od kiedy w moim życiu przewijają się dzieci, albo bardziej rodzice dzieci, słyszę, że do maluchów trzeba mówić jak do dorosłych. Wówczas szybciej się rozwijają, szybciej zaczynają mówić, więcej rozumieją. Postanowiłam zapytać o to psychologa dziecięcego:
Katarzyna Kucewicz
psycholog, psychoterapeuta
Okazuje się więc, że pomysł, by zmienić formułę z pierwszej na trzecią osobę ma sens. Dlaczego więc rodzie tak późno na niego wpadli. Jestem przekonana, że były wcześniej na rynku mądre podręczniki, które stanowiły o zaletach zwracania się do dziecka per on/ona.
Może zainteresować cię także: Jak nie wychować rozpuszczonego i roszczeniowego dziecka? Poznaj kilka skutecznych metod
Skoro jednak to tak mało - póki co albo wciąż – popularne, zapewne jest jakieś ALE. I nie jest ono żadna tajemnicą.
Katarzyna Kucewicz
psycholog, psychoterapeuta
I wszystko jasne. Wszystkie wątpliwości jakie zrodziły się w mojej głowie właściwie zostały rozwikłane. Jeśli więc zamiast do mojej córki zwrócę jak do księżnej (bo tak to trochę dla mnie brzmi) to nie zaszkodzę jej rozwojowi. Co jednak w sytuacji, w której wspomniana wcześniej Oleńka czy Janek nie mają już roku a prawie 6 lat?
Katarzyna Kucewicz
psycholog, psychoterapeuta
Dlatego drodzy rodzice jedynie zwracam uwagę i uczulam. Małe dzieci chłoną wszystko jak gąbka, dlatego należy przemyśleć każde wypowiadane słowo i formę gramatyczną zdania, jakie kierujemy do małego człowieka.
Skąd w ogóle pomysł, by zmienić formułę z pierwszej na trzecią osobę? Nadal nie wiem. Może to próba ułatwienia dzieciom zrozumienia pewnych rzeczy? Pomoc w odkryciu ich tożsamości. Może to jakiś nowy trend, a wiadomo jak to z trendami bywa – nie zawsze są logicznie uzasadnione. A może zawsze tak było, tylko ja po prostu przypadkiem zaobserwowałam ostatnio kumulację takich zwrotów. I choć sama ich nie stosuję, bo nie ukrywam, że nie jestem do końca przekonana, przynajmniej teraz przestaną mnie dziwić.
