
Choć nie jesteśmy redakcją typowo newsową, trudno pracując w „parentingu” nie reagować na to, co dzieje się tu i teraz. Zwłaszcza wtedy, gdy dzieje się źle a temat dotyczy dzieci lub rodziców.
Wypadek pierwszy Kilka dni temu na terenie ogródków działkowych w okolicach Słupska doszło do wypadku, w którym zmarło 17to miesięczne dziecko. Malec utopił się w beczce na deszczówkę. Sprawę bada już policja i prokuratura. Ze wstępnych ustaleń wynika, że rodzice malucha byli trzeźwi, akcja ratunkowa przebiegła natychmiast. Mimo to jednak dziecka nie udało się uratować.
Wypadek drugi Miał miejsce w minioną sobotę. Niedaleko Gorzowa Wielkopolskiego czteroletnia dziewczynka wpadła do przydomowego szamba. Mama małej w tym czasie była w domu, tata pracował. Dziecko zostało wyciągnięte i przewiezione do szpitala, gdzie zmarło. W poniedziałek odbyła się sekcja zwłok, która wykazała, że przyczyną zgonu było utonięcie. Prokuratura badała sprawę pod kątem narażenia dziecka na utratę życia lub zdrowia. Według śledczych do tragedii doszło, bo ojciec źle zabezpieczył zbiornik. 33-latek usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Dlaczego on a nie matka, która była w tym czasie w domu? Ponieważ to on zajmował się obsługą i zabezpieczeniem zbiornika.
Wypadek trzeci Potem mogłabym napisać o czwartym, piątym, piętnastym. I to wszystko w ten weekend. 5cio latka bawiąca się na placu zabaw pod opieką pijanej mamy, matka spacerująca z 4latnim dzieckiem, której o mały włos nie rozjechał młody mężczyzna. Dlaczego jechał chodnikiem? Początkowo podejrzany próbował tłumaczyć się awarią hamulców, ale w końcu przyznał się, że zrobił to celowo, chcąc rozjechać swoją byłą dziewczynę z nowym chłopakiem.
Może zainteresować cię także: Matka kupuje gry, a dziecko płacze w nagrzanym samochodzie. Kontrowersyjne wideo wywołało burzę
Na sytuację taką, jak ta ostatnia nie mamy do końca wpływu – przynajmniej nie my, rodzice zajmujący się dziećmi. Ale na wszystkie wcześniejsze – owszem. Natura wyposażyła (większość) z nas w coś, co nazwałabym instynktem rodzicielskim. Swoistym szóstym zmysłem sprowadzającym się często do walki z rozbuchaną wyobraźnią i umiejętności przewidywania wszystkich potencjalnych wypadków, które mogą się wydarzyć.
Ale jesteśmy tylko ludźmi. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego i wszystkiemu zapobiec. Zapytacie dlaczego zatem tata czterolatki, która wpadła do szamba ma postawiony zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci ? Gdzie zawinił? Czy niewystarczającą kara dla niego jest utrata dziecka? Co ma powiedzieć matka dziewczynki?
Poprosiłam mec. Annę Gręda o wyjaśnienie procedur i postępowania w takich sprawach.
Anna Gręda
adwokat, specjalista w zakresie prawa rodzinnego
Przepisy są bezduszne. Albo przynajmniej bywają. Znam je i rozumiem. Ale w tej całej sytuacji nie to mnie boli najbardziej. Bo w każdej sprawie sąd oceni troskę i zaangażowanie rodziców indywidualnie. Zawinili mniej, bardziej lub wcale. Ale stracili dziecko.
Aleksandra Wrona
psycholog rodziny
Chyba nawet nie podejmę się próby podsumowania tego. Bo emocji w tym wszystkim za wiele. Skrajnych emocji. Jak dla mnie, to trochę za wiele jak na jednego człowieka… Ból i żałoba związana z utratą dziecka, walka z poczuciem winy o którym mówiła psycholog, stres związany z toczącym się postępowaniem, nagłaśnianie spraw przez media, drugi człowiek – matka lub ojciec, nasz partner.
Dlatego patrzcie na dzieci. Bądźcie jeszcze bardziej ostrożni niż zawsze. Jest ciepło, maluchy rozpiera energia, bywamy rozkojarzeni. Bo czasem wystarczy chwila nieuwagi, by doszło do tragedii.
