Samotna ale nie sama. Potajemny romans też może dać szczęście i spełnienie

Prawo autorskie: cepn / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: cepn / 123RF Zdjęcie Seryjne
Szczęśliwy związek? Wiadomo, że w tej kwestii nie ma jednej, uniwersalnej recepty. Jola przekonuje, że znalazła własną, w zupełnie nietypowym układzie z mężczyzną, którego kocha.


Jak w romansie
Zaczęło się tak, jak zazwyczaj zaczynają się biurowe romanse. Zajmowali równorzędne stanowiska w jednej korporacji, często pracowali razem przy poszczególnych projektach. Polubili się, trzymali się razem, chętnie wspólnie wychodzili na lunch. W czasie jednego z wyjazdów integracyjnych oboje wypili trochę za dużo i posunęli się trochę za daleko… Zaczęło się jak typowy romans, ale potoczyło nieco inaczej.


Jola jest samotną mamą dziesięcioletniego Maćka. Mogłoby się więc wydawać, że intensywnie poszukuje partnera, z którym mogłaby dzielić życie. Tak jednak nie jest. Przyzwyczaiła się do życia w pojedynkę, polubiła je. Jej syn nie był już małym dzieckiem, wymagającym nieustannej opieki, jego ojciec płacił jej alimenty i uczestniczył w opiece nad chłopcem. A ona czasem wprawdzie narzekała na samotność, ale też polubiła swoją niezależność. Czasem wdawała się w krótkie romanse, ale wcale nie chciała, by któryś z nich zamienił się w stały związek. Inaczej było z Krzysztofem.


Krzysztof z kolei był żonaty i szczęśliwy w swoim małżeństwie. Dzieci nie mieli i na razie nie planowali. Romans? Miałby zaryzykować swój stały związek dla kilku chwil uniesienia? Nie, to zdecydowanie nie dla niego. Tego, co wydarzyło się między nim a Jolą nie planował. Ale stało się i musiał się z tym zmierzyć. I odetchnął z ulgą gdy zorientował się, że jej naprawdę nie zależy na stałym związku. A skoro tak, to dlaczego mieliby kończyć to, co się między nimi wydarzyło?
Ich piątki
Najpierw była wspólna kawa w piątkowy wieczór. Chcieli porozmawiać o tym, co się stało na wyjeździe integracyjnym. Oboje sądzili, że to będzie trudna rozmowa. Tak nie było. Jak zawsze świetnie im się ze sobą rozmawiało, z tą różnicą, że tym razem czule trzymali się za dłonie. Nie, nie poszli ze sobą do łóżka, pożegnali się i każde z nich pojechało do siebie.


To się stało ich tradycją. W piątek były mąż Joli zajmował się Maćkiem, Krzysztof mówił żonie, że wychodzi gdzieś razem z kolegami. Potem razem jechali na drugi koniec miasta, gdzie nie mieli żadnych znajomych, nie było więc ryzyka, że ktoś ich zobaczy razem. Czasem szli do kina, ale zazwyczaj kończyło się na lampce wina i kawałku sernika w miłej, osiedlowej knajpce. Potem czasem jechali do niej i się kochali, ale to zdarzało się rzadko. Bo w ich relacji nie chodziło o seks. On jest jedynie dodatkiem, a nie jej istotą.

Nadal jestem singielką, tak właśnie o sobie myślę – opowiada Jola – To, co mnie łączy z Krzysztofem wymyka się wszelkim etykietkom. Nie tworzymy klasycznego związku i nigdy nie będziemy go tworzyć. Ale znajduję u Krzyśka zrozumienie, wsparcie, czułość, namiętność, świetne towarzystwo. A że nie mogę nikomu powiedzieć o tym, co nas łączy? Ja nie mam z tym problemu.

Nietypowy układ
Krzysztof nigdy nie ukrywał przed Jolą, że kocha żonę i nie zamierza od niej odejść. Nie oszukiwał, nie mamił wizją wspólnego życia. Ona doceniła jego szczerość, on podziwiał fakt, że Jola to akceptuje. I aż trudno uwierzyć, że ten układ naprawdę im odpowiada.

Owszem, czasem zastanawiam się nad tym, co by było gdyby… Gdybyśmy byli razem. Gdybym przedstawiła go mojemu dziecku. Gdybyśmy razem zamieszkali. – opowiada Jola. I chociaż widzi plusy takiej sytuacji, to od razu dodaje, że jednak odpowiada jej obecny stan rzeczy. Lubię być samotna, nie lubię być sama. Świetnie się odnajduję w byciu singielką. Jestem niezależna, nie muszę się nikomu z niczego tłumaczyć. A jednocześnie mam wspaniałego syna. I faceta, z którym świetnie mi się układa, ale na moich zasadach. Nie spieramy się o domowe wydatki, o to, kto sprząta, kto pierze skarpetki. Mamy tylko nasze urokliwe, potajemne spotkania i czułe spojrzenia, które dyskretnie wymieniamy w czasie pracy.

Jest piątek wieczór. Jej koleżanki układają dzieci do snu, spędzają chwile z mężem, albo wyrywają się z domowego kieratu na szybkiego drinka. Są szczęśliwe. Ona jest sama, były mąż już odebrał ich syna. Właśnie szykuje się cotygodniowego drinka z Krzysztofem. Dzisiaj prawdopodobnie spotkanie skończy się w jej sypialni. Też jest szczęśliwa. Na swoich zasadach.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...