Prawo autorskie: peus / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: peus / 123RF Zdjęcie Seryjne

Rzucam okiem na telefon, który przez ostatnią godzinę miałam wyciszony, widzę 4 nieodebrane połączenia. Wszystkie od mojej dobrej koleżanki. Nie muszę zgadywać, co się stało, już wiem. Zdenerwowała się na swojego faceta, więc koniecznie musi wyrzucić z siebie tę złość. Najlepiej do mnie, do swojej mamy lub innej koleżanki, bo przecież nie do niego.

REKLAMA
Jak on mnie denerwuje!
Oddzwaniam, ale sygnał informuje mnie, że linia jest zajęta. Nic dziwnego, na pewno (za przeproszeniem) obrabia mu teraz tyłek z kimś innym. To jej sposób na wyładowanie złości. „Wybacz, że cię zanudzam, ale lepiej żebym to teraz tobie opowiedziała, niż zrobiła mu awanturę.” tłumaczy się po każdym takim telefonie, a ja zastanawiam się, dlaczego? Dlaczego wszyscy bliscy jej ludzie wiedzą, że znowu zapomniał wyciągnąć pranie z pralki, a kiedy on wraca do domu, jego uśmiechnięta kobieta wspomina mu o tym mimochodem? „Bo ja już taka jestem, wkurzam się o głupoty, chwilę się pozłoszczę i już mi przechodzi. Nie chcę być dla niego zrzędzącą babą.” tłumaczy. Jasne, przed nim nie chce, lecz przed znajomymi nie ma przed tym oporu.
Nasz związek się sypie, ale nic nie powiem.
Jest też inny typ związkowych „obgadywaczy”. O ile moja znajoma ma zwyczaj narzekania na prawdziwe drobiazgi, tak nie raz spotkałam się z sytuacją, kiedy kobieta w gronie swoich znajomych omawia prawdziwe dramaty. Odkryła, że jej mężczyzna ją zdradza, czuje się przez niego zaniedbywana, podejrzewa, że któreś z nich jest bezpłodne… Dlaczego mu tego nie powie? „Bo ona tak bardzo go kocha i nie chce, żeby zepsuło się to co pomiędzy nimi jest.” Tak więc o jego zdradzie wie całe grono przyjaciółek i jej matka, ale oni dalej bawią się w szczęśliwą rodzinę. Jaki jest tego sens? Nie wiem, pewnie żaden, jedynie strach i emocje, które łatwiej wyrazić przy kimś, kogo nie dotyczą.
Mój ukochany też na to choruje!
Typ trzeci, najgorszy, jesteście gotowi? O ile pierwszy był irytujący, ale mało szkodliwy, drugi raczej smutny i związany z poważnymi problemami, tak za trzeci powinno się kobietom za karę zaklejać usta na tyle godzin, ile tajemnic wypaplały. Na pewno znacie kogoś, kto po dwóch kieliszkach wina (a czasem i bez wina) potrafi zdradzić najbardziej intymne sekrety swojego partnera. Ktoś w żartach poruszył temat męskiego przyrodzenia? Nie ma sprawy, zaraz wszyscy dowiecie się, jak obdarzony jest jej misiaczek. Wstydliwe choroby? Też ma coś do opowiedzenia w tym temacie. A znacie tę historię, kiedy misiu tak się spił, że potem…? No, właśnie. Po kilku godzinach spotkania, każdy z nas w jakimś stopniu czuje się z Misiem związany. Wprawdzie nikt go jeszcze nie poznał, ale już przecież tyle o nim wiemy!
Kobiety, przestańcie!
Rozumiem, że czasem łatwiej jest wygadać się mamie czy przyjaciółce zamiast chwycić byka za rogi i zmierzyć się z problemem. Rozumiem, że łatwiej przechodzi przez usta „Jestem na niego taka zła!” niż „Denerwujesz mnie.”. Rozumiem, że niektóre fakty z życia partnera mogą wcale nie wydawać ci się wstydliwe, choć on strzeże ich niczym państwowej tajemnicy. Jednak zanim otworzysz usta i coś o nim powiesz, musisz pamiętać o trzech ważnych sprawach:
Po pierwsze, jeśli nie powiesz mu, że setny raz nie włożył naczyń do zmywarki, to możesz być pewna, że nie włoży ich też sto pierwszy. Skąd on może wiedzieć, że czymś cię irytuje, jeśli zawsze spotyka cię uśmiechniętą i wyluzowaną? Nie jest w stanie domyślić się, że pół godziny przed jego powrotem, trzaskałaś drzwiami ze złości i rzucałaś przez telefon nieprzyzwoite epitety. Nie rozwiążesz problemów w związku, rozmawiając o nich z koleżanką. On musi wiedzieć, czym cię denerwuje, nawet kosztem tego, że uzna cię za „zrzędzącą babę”. Przynajmniej nie skazujesz go tym na życie w iluzji.
Po drugie, nie wymagaj od swoich bliskich, żeby polubili twojego partnera, jeśli wcześniej opowiadasz im o nim same złe rzeczy. Łatwo nieświadomie złapać się w tę pułapkę, bo przecież kiedy między wami jest dobrze, nie masz ochoty obdzwaniać i informować o tym całego świata. W ten sposób tworzy się nierównowaga i któregoś dnia możesz zdziwić się, gdy usłyszysz od znajomych: „Zostaw tego chama!”. Przecież przez 99 proc. czasu jest wam ze sobą wspaniale!
Po trzecie, zaufanie i szacunek. To fundamentalne wartości każdego związku. Pamiętaj o nich.