Prawo autorskie: fasphotographic / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: fasphotographic / 123RF Zdjęcie Seryjne

REKLAMA
Codziennie w kraju dochodzi do kilku eksmisji osób zadłużonych. A ile razy komornik puka do drzwi, żeby zająć część majątku na poczet długu? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że nawet ten, kto się z tym liczył i mógł się tego spodziewać - przeżywa szok. Jest to osobisty dramat, tym większy jeśli wszystko odbywa się na oczach dzieci.
Rowerek
W 2013 roku rmf24 opisywało głośną sprawę pani komornik z Kamienia Pomorskiego. Kobieta, z powodu długów rodziców, zabrała dzieciom zabawki, a dokładnie: rowerki, hulajnogę i huśtawkę. Nie była to jej pierwsza kontrowersyjna interwencja. Kilka tygodni przed tym faktem, zajęła... przetwory, marynowane grzybki i kiszone ogórki - w tym wypadku sąd wstrzymał egzekucję. W sprawie zajęcia dziecięcych zabawek wypowiedział się wtedy Rzecznik Krajowej Izby Komorniczej, Robert Damski.
Robert Damski
Rzecznik Krajowej Izby Komorniczej

"Pasuje tu powiedzenie Seneki: czego nie zabrania prawo, zabrania wstyd. W sytuacjach, gdy rowerki są jedynym wartościowym przedmiotem, komornik może umorzyć egzekucję i od niej odstąpić. Wierzyciel będzie mieć 10 lat na odebranie swojego długu. Można zaczekać, aż będzie z czego ściągnąć".

To dlaczego ta konkretna komornik tak postąpiła? Dlaczego, skoro ewidentnie wskazuje się, że nie było takiej konieczności. Czy odbywało się to w obecności dzieci? Tego nie podają żadne źródła, jednak historia zna takie przypadki, gdzie na oczach dzieci wynoszone były ich zabawki, a załamani rodzice starali sie tłumaczyć dziecku sytuację, która była dla niego nie do pojęcia. Obca osoba przychodzi i zabiera to co dla niego najcenniejsze. Do tego często w nerwowej, chaotycznej atmosferze, potężnego stresu i łez.
Jak się okazuje, między komornikami często zdarzają się różnice zdań. I chociaż podkreślają, że ich zawód wymaga stalowych nerwów to większość, przynajmniej oficjalnie twierdzi, że: "Kto bez wahania pakuje ich (dziecięce) ciuszki, zabawki do worków i kartonów, nie ma serca. A serce trzeba mieć, nawet w naszym zawodzie" - mówili dla regiodom.pl
Prezent
Pewnego ranka do drzwi Moniki i Pawła zapukał komornik. Było to tydzień po czwartych urodzinach ich synka. Otworzyła Monika. Mąż i syn jeszcze spali, a ona właśnie wyszła spod prysznica. Postawny mężczyzna energicznym krokiem przekroczył próg i znalazł się w środku mieszkania z asystą. Była totalnie zaskoczona. Mieli problemy finansowe, ale starali się na bieżąco, w ratach, spłacać wszystkie długi. Domyśliła się, że mąż coś musiał przed nią ukrywać. Była potwornie zła i przestraszona, ale z drugiej strony wiedziała, że robił wszystko żeby mogli godnie żyć. Obudziła męża i w tym samym momencie wstał też syn. Komornik uprzejmie zakomunikował, że jest zainteresowany dużym, nowiutkim firmowym keyboardem. Tym, który ich syn dostał tydzień temu na urodziny od całej czwórki dziadków. Chłopiec zrozumiał sens słów wypowiadanych przez obcego mężczyznę, i.. łzy zaczęły zalewać jego policzki. Ale ta historia kończy się dobrze. Tata miał odłożoną w domu gotówkę "na czarną godzinę" - spłaca komornikowi połowę zadłużenia. Za dwa tygodnie ma oddać resztę.
Prawo
"Posiadając tytuł wykonawczy komornik ma prawo wejść do mieszkania, a egzekwowany dłużnik musi go wpuścić. Gdy tego nie uczyni, komornik może zdecydować o przymusowym otwarciu i przeszukaniu mieszkania. W tym celu prosi o pomoc policję i w jej asyście dokonuje siłowego wejścia do mieszkania lub na teren nieruchomości(...)
Najczęściej egzekucja prowadzona jest z rachunku bankowego, wynagrodzenia za pracę, emerytury, renty, ruchomości (samochody, sprzęt RTV i AGD, biżuteria itd.), nieruchomości (domy, mieszkania, działki). Zajęte przez komornika przedmioty sprzedawane są w drodze licytacji publicznej, a uzyskane w ten sposób środki przeznaczane na zaspokojenie roszczeń wierzyciela i spłatę kosztów prowadzenia egzekucji (...)Komornik ma prawo zająć rzecz nie należącą do dłużnika, ale na żądanie egzekwowanego powinien uczynić odpowiednią wzmiankę w protokole zajęcia" - informuje prawodlakażdego.com
Dramat matki
Tutaj bohaterem nie jest komornik, a sąd. Pewnej nocy ok. godziny 22 policja zapukała do drzwi pewnej kobiety. Jej dług wynosił niecałe 3 tysiące złotych.Kobieta twierdziła, że o nim nie wiedziała. Sądziła, że został umorzony, gdyż takie pismo dostała od pani komornik i nie otrzymywała żadnych, kolejnych, zawiadomień - ale zmieniła adres zamieszkania. W pokoiku spała dwójka dzieci, 6-letni chłopiec i 2-letnia dziewczynka, które wychowywała sama. Nagle usłyszała, że decyzją sądu jest zatrzymana. W tej chwili. A dzieci pojadą do domu małego dziecka i pogotowia opiekuńczego. Kobieta prawie zemdlała, błagała... W końcu udało się uzgodnić, żeby nie rozdzielać dzieci. Tylko tyle. Maluchy zostały przewiezione do rodziny zastępczej. Kobieta miała spędzić 25 dni w areszcie! Ale skończyło się na jednym - z pomocą przyszli sąsiedzi, którzy na drugi dzień wpłacili kaucję.
Dzieci zostały całkowicie potraktowane jak przedmiot. Wyciągnięte w środku nocy ze swoich bezpiecznych łóżeczek i zabrane w nieznane miejsce, bez mamy, przez obcych ludzi. Czy ktoś w tej całej sytuacji zastanowił się chociaż przez chwilę, jak to na nie wpłynie? Jaką krzywdę się im wyrządza? Po fakcie sprawą zajął się Rzecznik Praw Dziecka.
Można powiedzieć, że takie jest prawo, że każdy zdaje sobie sprawę z tego, co go może czekać, co się może wydarzyć, jeśli nie będzie spłacać długów, więc odpowiedzialność za takie sytuacje leży wyłącznie po po stronie rodziców. Ale czy aby na pewno? Czy nie można inaczej? Bardziej "po ludzku"?