Projekt: remont. Czy przy dziecku ma szansę się udać?

Prawo autorskie: alenkasm / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: alenkasm / 123RF Zdjęcie Seryjne
Dziecko podrosło i doszliście do wniosku, że czas na zmiany. Pokoik niemowlęcy śmiało można przearanżować i zorganizować maluchowi atrakcyjną przestrzeń. A może nie chodzi o malca tylko o was? Nowa szafa wnękowa? Półki w stylu DIY albo zabudowa kuchni? Tak czy siak z kilkulatkiem na pokładzie ekipy remontowej może nie być łatwo. Co nie oznacza, że to się nie uda!

Powiecie pewnie, że najprościej będzie wezwać ekipę remontową i na czas zmian przenieść się z dzieckiem do rodziców. Pewnie, że najprościej. Ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, żeby malec też miał swój udział w całym przedsięwzięciu.

Skąd w ogóle takie przemyślenia? Jak to najczęściej bywa – z życia. Postanowiliśmy sami zrobić półki i zabudować wstrętne rury. Zrobiliśmy projekt, kupiliśmy materiały, zaplanowaliśmy wolny weekend i… okazało się, że jedni dziadkowie chorzy, drudzy daleko a każda inna osoba, która potencjalnie mogłaby choć na chwilę przygarnąć nasze dziecko ma już inne plany. Nie było więc wyjścia – trzeba było dziecko zaprosić na pokład i jakoś sobie poradzić.

Chcę tylko powiedzieć wszystkim wątpiącym rodzicom, że to nie jest niewykonalne. I naprawdę przy odrobinie wiary w powodzenie tego projektu on po prostu się uda. Nam się udało. Kiedy już sprzątnęłam resztki materiałów i ustawiłam na półkach wszystkie książki postanowiłam w głowie podsumować – jak to w ogóle było możliwe. Okazało się, że gdy zebrałam te przemyślenia, to naprawdę nie było trudne.

PYTAJ O ZDANIE
To chyba punkt wyjścia każdego remontu. Warto zacząć od poinformowania dziecka, że macie taki pomysł. Zapytajcie co o nim sądzi i czy mu się podoba. Jeżeli będziecie zmieniali jego pokój, pozwólcie zdecydować o kolorze ścian. Boisz się, że wybierze czarny? Wybierz kilka kolorów sama i pozwól wybrać mu jeden spośród tych bezpiecznych.


Są rzeczy, o których zdecydujecie sami – wzmocnienia półek, rodzaje rolet itp. Na te jednak, na które dziecko może mieć wpływ – pozwólcie mu go mieć. Będzie czuł się potrzebny i ważny. Wy będziecie mieli wiedzieli, że chętniej zaangażuje się w pracę albo przynajmniej nie będzie marudził i narzekał, że coś mu się nie podoba. A przede wszystkim – będzie się cieszył ze zmian.

NIE PLANUJ
Organizacja to podstawa, jednak nie planujcie za wiele. Jeśli przeznaczyliście weekend na zrobienie czegoś, liczcie się z tym, że możecie mieć poślizg i sprawa się przeciągnie. Wiem, że mając dziecko z automatu nie zakładacie, że coś uda się zrobić o czasie, jednak nie złośćcie się, jeśli rzeczywiście temat się przeciągnie. Maluch będzie miał dużo pytań, oprócz pracy będzie potrzebował też czasu na zabawę. Poza tym - umówmy się – jedna para rąk pracuje w ograniczonym zakresie.

Wiem, że kilka dni więcej brudu i hałasu w domu to żadna przyjemność, ale niestety – coś za coś. Spróbujcie nie nastawiać się, że zamkniecie temat w trzy dni. Załóżcie od razu tydzień – jeśli uda się skończyć wcześniej, będziecie zachwyceni. I postarajcie się cieszyć tym, co się aktualnie dzieje. Tkwicie w tym wszyscy, więc na pewno jest fajnie!
ZAANGAŻUJ
To moim zdaniem klucz do sukcesu. Jeżeli dziecko będzie bezpośrednio zaangażowane w projekt, odniesiecie wspólny, rodzinny sukces. Zadania muszą być – co oczywiste – dopasowane do jego wieku, ale z pewnością (niezależnie od tego jakie prace wykonujecie w domu) wyznaczycie mu odpowiedzialne i poważne zadanie. Może to być podawanie śrubek, przy okazji liczenie ile jest ich w pudełku, może to być podawanie narzędzi lub po prostu pomoc w mierzeniu listewek. Jeśli macie córkę, która niekoniecznie interesuje się wiertarką, może pomóc mamie w przygotowywaniu obiadu, tak by tata mógł w spokoju dokończyć pracę.

ODWRÓĆ UWAGĘ
Mniejsze dzieci często boją się odgłosu wiertarki, lub kręcąc się przeszkadzają w zebraniu ważnych pomiarów. W tej sytuacji warto odwrócić ich uwagę. Może być to wcześniej wspomniany obiad, może być inne, odpowiedzialne zadanie, albo – na czas wiercenia – wyjście po mleko do kawy do pobliskiego sklepu. Czasem wystarczy przytulić się do mamy i z dystansu spoglądać jak postępują prace.

CHWAL
To moim zdaniem równie istotne jak angażowanie młodego człowiek w pomoc. Musi wiedzieć, że spisał się świetnie, że jest potrzebny i że bez niego nie poszłoby tak sprawnie. Zwłaszcza jeśli sprawa dotyczy jego pokoju. Niech ma poczucie, że w to, jak teraz wygląda miał spory wkład. Niech sam wykona jakiś ważny element, pomaluje fragment ściany, lub zdecyduje gdzie mają wisieć obrazki. Niech to będzie jego. I niech wie, że jesteście z tego dumni.

To chyba tyle – nam się udało, wam na pewno też się uda. Łatwo nie będzie, ale efekt końcowy z pewnością wart jest poświęcenia. Nasze półki były. Powodzenia!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE