Fot. Screen z Facebooka / Nathalie Jomard
Fot. Screen z Facebooka / Nathalie Jomard

REKLAMA
Pamiętam to bardzo dobrze. Ten czas, gdy byłam coraz większa i większa i ... próbowałam wcisnąć piersi w miseczkę B, lub znaleźć coś innego zamiast leginsów czy dresów, których po kilku miesiącach miałam już serdecznie dość. A gimnastyka przy zakładaniu sandałów? To był wyczyn. Potem brzuch zniknął. Niesamowite uczucie, znów móc skakać, biegać, bez bólu kręgosłupa, bez opuchniętych stóp... Ale prawdziwe schody były dopiero przede mną...
Macierzyństwo pojmowane jedynie jako wzniosłe i mistyczne, już dawno się zdezaktualizowało. To czym tak naprawdę jest? Dla wielu kobiet to wybuchowa mieszanka komedii (tylko momentami romantycznej) i horroru. Podobnego zdania jest autorka rysunków Nathalie Jomard, na które trafiłam na facebooku. Zobaczcie sami:
Pora obiadu to dopiero zabawa. Dla dziecka oczywiście. Ja mam emocjonalną karuzelę. Radość-gdy dzieciom smakowało, gdy wszystko zjedli ( prócz tego co na podłodze, to czasami próbuje zagarnąć pies), ale ta codzienna wizja sprzątania, zmywania podłogi...zwłaszcza gdy było spaghetti bolognese. Nasze ściany BYŁY kiedyś białe...
Wspólne spanie jest super? Może być-przez godzinę. Ale gdy każdej nocy maluch ląduje w waszym łóżka? Albo dwoje! Łokciem w oko, stopą w nos i brak kołdry to standard. Czy tylko ja nie doceniałam tego komfortu spokojnej, przespanej nocy przed dziećmi?
Toaleta w samotności? Zapomnij! Ja już zapomniałam, ale nawet szybko się przyzwyczaiłam. Właściwie to nie było innego wyjścia. Czy ktoś wie, kiedy ten etap się kończy?:)
Więcej zdjęć autorki tutaj.
Jak dla mnie trafione w punkt! A dla was?