![Fot. Pexels / [url=https://www.pexels.com/photo/sunset-sunny-sun-women-54566/]Michael Fertig[/url]/[url=https://www.pexels.com/photo-license/]CC0 License[/url]](https://m.mamadu.pl/243710f039ae4a33890e1a384d71f1b6,1920,0,0,0.webp)
Kiedy pierwszy raz przekroczyła próg naszego domu, nie zaniepokoiłam się. Ładna i zgrabna, owszem. Przyjaciółka mojego faceta, tak właśnie się przedstawiła. Do tej pory gdzieś na uboczu, nienarzucająca się, pozwalająca nam cieszyć się wspólnym szczęściem. Wystarczyła jedna decyzja o wspólnym mieszkaniu, aby po stojącej w cieniu "przyjaciółce męża" nie było już śladu.
Kiedy Maja poznała Krzyśka, myślała, że wraz z facetem w pakiecie otrzyma jego matkę.[/b] Tak przecież się zdarza, prawda? Była jednak pewna, że z potencjalną teściową szybko złapią "wspólny język". Obie przecież chcą dla Krzyśka jak najlepiej, a poza tym...dajcie spokój! Historyjki o złych teściowych to gruba przesada. Jasne, zdarza się mama, która z przecięciem pępowiny wciąż ma problem, ale bądźmy szczerzy...nie taki diabeł straszny.
Zła przyszła teściowa okazała się dobrą przyszłą teściową. Na drodze do szczęścia stanęła jednak ONA. Nie kochanka, a przyjaciółka. Zawsze blisko, zawsze cierpliwa, zawsze uczynna i gotowa pomóc.
Jestem ja, jest on i jest ona. Taki mamy fajny trójkącik. Już nawet nie dziwię się, gdy otwierając drzwi, widzę ją siedzącą w moim salonie, na moim fotelu, obok mojego faceta. Mam reagować? Nie wiem, co mogłabym powiedzieć. Chyba tylko przyznać, że mam problem z zazdrością. ONA, czyli Magda. To ona zabierała Krzyśkowi w piaskownicy łopatkę, to ona w szkole zawsze ratowała mu skórę, gdy po raz kolejny wdał się w bójkę, to ona zawalała noce pomagając mu przygotować się do ostatnich egzaminów na studiach. To ona była obok, gdy po raz kolejny musiał leczyć złamane serce. Była zawsze.
Może zainteresować cię także: 11 sposobów na to, żeby uniknąć nadchodzącego kryzysu. Zrób porządki w swoim związku!
Wiem, przyjaźnią się od lat. Nie chce tego psuć ani im tego zabierać. Kiedy jednak mój facet woli wieczór spędzić z przyjaciółką niż ze mną, jest mi przykro. Rola przyjaciół w życiu człowieka? Bezcenna. Są wsparciem, dają poczucie bezpieczeństwa, mnóstwo siły i odwagi. Są zawsze blisko. Co jednak zrobić, gdy relacje przyjacielskie wchodzą w drogę relacjom partnerskim? Reagować.
Możesz mi nie wierzyć, ale starałam się zaprzyjaźnić z Magdą. Byłam miła, uczynna, pomocna. Proponowałam babskie wieczory, wspólne zakupy, wypady do kina. Co słyszałam? „Super pomysł, ale weźmy ze sobą Krzyśka”. Odpuściłam. Nie mamy wspólnych tematów, a rozmowa nigdy jakoś się nie kleiła. Wymuszone uśmiechy, nieszczere uprzejmości. Chyba obie miałyśmy już dość udawania.
Wystarczy jeden telefon Magdy, a Krzysiek już przekręca kluczyć w stacyjce samochodu. Nieważne, że właśnie z Majką szykowali kolację, nieważne, że zaraz do ich drzwi zadzwonią goście, nieważne, że miał być gospodarzem tego przyjęcia.
Zawsze ma jakiś powód. Czasem to przypalony garnek, czasem przepalona żarówka, a najczęściej problemy z samochodem. Kto ma jej pomóc, jeśli nie mój facet? Jest singielką, bo jak mówi „nie trafiła na tego właściwego”.
Zagryzam z wściekłości zęby, choć nie raz miałam ochotę wykrzyczeć co o tym myślę. Każdy nowy zakup, czy to kurtka czy nowa płyta, Krzysiek musiał konsultować z Magdą. Ona się przecież zna, no i ma gust! A ja? Ja też mogłam coś powiedzieć, ale to nie moje zdanie jest dla niego najważniejsze. Zapytasz mnie pewnie, dlaczego wciąż z nim jestem?
To facet mojego życia. Opiekuńczy, zaradny, kochający. Wiem, że mnie nie zdradza, ale nie czuję się dobrze kiedy muszę się nim dzielić z inną kobietą. „To ciebie kocham”, „To z tobą chcę spędzić resztę życia”, „To tylko przyjaciółka, jest dla mnie jak siostra” słyszę ciągle. I choć jego telefon zapełniony jest smsami od niej, choć w skrzynce mejlowej wciąż znajduję ich wspólne zdjęcia, wierzę w jego zapewnienia. To przecież tylko przyjaciółka, prawda?
Albo ja, albo ona? Nie mogłabym. Wiem ile dla niego zrobiła, wiem, ile poświęciła. Wiem też, że była przy nim w najgorszych momentach jego życia. Tak, jestem zazdrosna bo wiem, jak wiele dla Krzyśka znaczy przyjaźń z Magdą. Która kobieta by nie była?
Krzysiek i Magda mają swój własny świat, do którego Maja nie ma dostępu. I choć robi wszystko, aby związek, który wspólnie budują był dla niego najważniejszy, wciąż przegrywa.
Nie zmienię przeszłości, nie wymażę tego, co razem przeżyli. Mogę tylko stać i z boku przyglądać się, jak ich przyjaźń dojrzewa. Wiem, że to przy mnie zasypia, że to przy mnie się budzi. Czasem jednak mam wrażenie, że w naszym łóżku znalazłoby się też miejsce i dla niej. Jest jak cień, który wszędzie za nami chodzi. Czasem boję się odwrócić, bo mam wrażenie, że ją zobaczę.
Kiedy zapytałam Krzyśka, dlaczego nie jest z Magdą, zaczął się śmiać. Histerycznie śmiać. Usłyszałam, że to kumpel, przyjaciel, tyle że w spódnicy. Czy to mnie uspokoiło? Nie. Wciąż nie wierzę w bezinteresowną damsko-męską przyjaźń. Wciąż trzymam rękę na pulsie, budząc się w nocy i ukradkiem przeglądając telefon mojego faceta. Zwariowałam? Może, ale mimo zapewnień, że to ja jestem tą pierwszą, wciąż czuję się, jakbym była tą drugą.
