![Fot. Pexels / [url=https://www.pexels.com/photo/black-and-white-person-train-motion-42153/]Stefan Stefancik[/url]/[url=https://www.pexels.com/photo-license/]CC0 License[/url]](https://m.mamadu.pl/05c51c54cc16377392b5bccbd2b85e14,1500,0,0,0.jpg)
„Jego matka niszczy nasz związek” powiedziała. Tak, pewnie. Niedobra przyszła teściowa, nieodcięta pępowina, toksyczna matka. Jednym słowem? Standard – pomyślałam.
REKLAMA
Są tacy, którzy twierdzą, że wiążąc się z mężczyzną, kobieta w pakiecie dostaje jego matkę. Bo to jedyny (lub nie) wciąż jej mały synek. Nieważne, że już od wielu lat sam na siebie zarabia, nieważne, że ma trzydziestkę na karku i nieważne, że umiejętność komunikacji już dawno opanował, a z umówieniem wizyty u internisty świetnie sobie radzi. Jest ona, MAMA. Mama więc pomoże, wyręczy i podejmie (jedyną słuszną) decyzję.
Są też mamy, które świetnie rozumieją, że synek małym synkiem już nie jest, że ma swoje życie, a w tym życiu jest miejsce na kilka błędów. Ale o tych matkach, niestety, nie dzisiaj. Dziś o matce, która swoim zachowaniem zatruwa życie nie tyle partnerce swojego syna, co właśnie jemu.
I nie, to nie ona będzie opowiadać jak jej facet ma ciężko, a przy okazji ona też. To on, po długich namowach, chwilach niepewności i zwątpienia, powiedział TAK. Bez podawania imienia, bez zdradzania wieku, bez informowania o miejscu pracy. To przecież zupełnie niepotrzebne.
I nie, to nie ona będzie opowiadać jak jej facet ma ciężko, a przy okazji ona też. To on, po długich namowach, chwilach niepewności i zwątpienia, powiedział TAK. Bez podawania imienia, bez zdradzania wieku, bez informowania o miejscu pracy. To przecież zupełnie niepotrzebne.
Moja matka jest toksyczna, nieznośna, narzucająca się.
Ciężko o tym mówić, bo to przecież moja matka. Ale taka jest prawda, dość uwierająca i bolesna, ale prawda. Nie wiem kiedy to wszystko się zaczęło, nie wiem, kiedy zorientowałem się, że jest po prostu szalona.
Wychowywałem się w normalnym domu. W takim, w którym nie było awantur, przemocy, patologii. Całkowicie normalna, statystyczna polska rodzina. Kiedy jednak teraz sięgam pamięcią wstecz, przypominam sobie sytuacje, które kiedyś były dla mnie całkowicie normalne, a dziś wzbudziłyby mój niepokój.
Ciężko o tym mówić, bo to przecież moja matka. Ale taka jest prawda, dość uwierająca i bolesna, ale prawda. Nie wiem kiedy to wszystko się zaczęło, nie wiem, kiedy zorientowałem się, że jest po prostu szalona.
Wychowywałem się w normalnym domu. W takim, w którym nie było awantur, przemocy, patologii. Całkowicie normalna, statystyczna polska rodzina. Kiedy jednak teraz sięgam pamięcią wstecz, przypominam sobie sytuacje, które kiedyś były dla mnie całkowicie normalne, a dziś wzbudziłyby mój niepokój.
Na przykład?
Nigdy nie mogłem zapraszać do domu kolegów. Mogłem spędzać z nimi czas na podwórku lub u nich w domu. Nigdy nie mogłem zaprosić ich do środka. Pamiętam sytuację, kiedy jeden z moich najbliższych wówczas kolegów chciał skorzystać z toalety. Kiedy otworzyłem drzwi, aby go wpuścić, w progu stanęła moja matka. Zapytała go, czy w swoim domu nie ma łazienki i zatrzasnęła drzwi. Miałem wtedy 8 lat, niewiele jeszcze rozumiałem.
Nigdy nie mogłem zapraszać do domu kolegów. Mogłem spędzać z nimi czas na podwórku lub u nich w domu. Nigdy nie mogłem zaprosić ich do środka. Pamiętam sytuację, kiedy jeden z moich najbliższych wówczas kolegów chciał skorzystać z toalety. Kiedy otworzyłem drzwi, aby go wpuścić, w progu stanęła moja matka. Zapytała go, czy w swoim domu nie ma łazienki i zatrzasnęła drzwi. Miałem wtedy 8 lat, niewiele jeszcze rozumiałem.
Zapytałeś dlaczego tak zareagowała?
Nie. Myślałem, że tak trzeba, że to normalne. A potem o tym zapomniałem.
Nie. Myślałem, że tak trzeba, że to normalne. A potem o tym zapomniałem.
A dziś te sytuacje powracają…
Dziś dopełniają tę straszną rzeczywistość. To taka kropka nad i.
Dziś dopełniają tę straszną rzeczywistość. To taka kropka nad i.
„Twoja dziewczyna jest brzydka i głupia. Zostaw ją”
„I tak cię zostawi”
„To prostytutka”
„I tak cię zostawi”
„To prostytutka”
To tylko trzy z długiej listy smsów, które otrzymałem od matki, choć ona uparcie twierdzi, że nie jest ich autorką.
Od początku: Z Sylwią poznaliście się, gdy oboje jeszcze studiowaliście, jesteście więc razem już ponad 10 lat.
Tak. I każdego dnia dziękuję jej, że wciąż ze mną jest. Ja bym uciekł, nie dałbym rady.
Wiesz, kiedy zostałem studentem, chciałem mieszkać sam. Wynająć mieszkanie ze znajomymi, mieszkać w akademiku, byle z dala od rodziców. Całe życie na krótkiej smyczy…miałem dość, zaczęło mi to przeszkadzać. Moja matka wiedzieć musiała wszystko. Gdzie jestem, co robię, o której wrócę, z kim się przyjaźnię. Gdy wieczorami otwierałem drzwi, stała w holu i czekała, aż będzie mogła mnie „obwąchać”. Wiem, jak to brzmi, ale to prawda.
Wiesz, kiedy zostałem studentem, chciałem mieszkać sam. Wynająć mieszkanie ze znajomymi, mieszkać w akademiku, byle z dala od rodziców. Całe życie na krótkiej smyczy…miałem dość, zaczęło mi to przeszkadzać. Moja matka wiedzieć musiała wszystko. Gdzie jestem, co robię, o której wrócę, z kim się przyjaźnię. Gdy wieczorami otwierałem drzwi, stała w holu i czekała, aż będzie mogła mnie „obwąchać”. Wiem, jak to brzmi, ale to prawda.
Papierosy? Alkohol? Tych rzeczy nie była w stanie zaakceptować. Jeśli je wyczuła, nie odzywała się do mnie kilka dni. Po tych kilku dniach ciszy zaczynała płakać, lamentować, a potem krzyczeć. Słyszałem, że jestem niedobrym synem, że niszczę jej życie, że w ogóle o nią nie dbam. Byłem młodym facetem, który dopiero wkraczał w dorosłe życie i nie rozumiałem, dlaczego moja matka mówi takie rzeczy. Moje poczucie własnej wartości równało się zeru. Czułem się winny, przestraszony i niepewny. Kiedy wciąż słyszysz, że sam sobie nie poradzisz, zaczynasz w to wierzyć i w siebie wątpić. To taka oczywista oczywistość.
Może zainteresować cię także: "Czuję się jak na smyczy." Pomoc finansowa rodziców czy święty spokój?
Wyprowadziłeś się z rodzinnego domu, kiedy już sam mogłeś zadbać o domowy budżet.
Tak, ale to nie pomogło, a nawet pogorszyło sprawę. Ciągłe telefony, wiadomości, zapchana skrzynka mejlowa…to moja codzienność. Telefon raz dziennie to dla mojej matki za mało. Stale muszę upewniać ją, że wszystko jest w porządku, że mam co jeść i chory też nie jestem. Kiedyś jej nachalność tłumaczyłem tym, że ma dużo wolnego czasu i nie ma pomysłu jak go wypełnić. Nie pracuje, całe życie zajmowała się domem, moim ojcem i mną. Ale czy to ją usprawiedliwia? Nie.
Tak, ale to nie pomogło, a nawet pogorszyło sprawę. Ciągłe telefony, wiadomości, zapchana skrzynka mejlowa…to moja codzienność. Telefon raz dziennie to dla mojej matki za mało. Stale muszę upewniać ją, że wszystko jest w porządku, że mam co jeść i chory też nie jestem. Kiedyś jej nachalność tłumaczyłem tym, że ma dużo wolnego czasu i nie ma pomysłu jak go wypełnić. Nie pracuje, całe życie zajmowała się domem, moim ojcem i mną. Ale czy to ją usprawiedliwia? Nie.
A Sylwia?
To niesamowite, ale moja matka nigdy nie sprawiła jej przykrości. Wręcz przeciwnie. Mówiła jej, jak ją podziwia, jaka jest zaradna i odpowiedzialna i jak cudownie, że znalazłem tak fantastyczną kobietę. Dopiero późnym wieczorem zaczynał się koszmar, mój koszmar. Sms-y, mejle wciąż z tym samym przesłaniem. Żebym ją zostawił, że ona nic dobrego sobą nie reprezentuje, że to ladacznica. Oczywiście, wszystko pod przykrywką. Inny numer, nieznany adres mejlowy. Od samego początku wiedziałem, że to ona. Zresztą, ojciec się wygadał.
To niesamowite, ale moja matka nigdy nie sprawiła jej przykrości. Wręcz przeciwnie. Mówiła jej, jak ją podziwia, jaka jest zaradna i odpowiedzialna i jak cudownie, że znalazłem tak fantastyczną kobietę. Dopiero późnym wieczorem zaczynał się koszmar, mój koszmar. Sms-y, mejle wciąż z tym samym przesłaniem. Żebym ją zostawił, że ona nic dobrego sobą nie reprezentuje, że to ladacznica. Oczywiście, wszystko pod przykrywką. Inny numer, nieznany adres mejlowy. Od samego początku wiedziałem, że to ona. Zresztą, ojciec się wygadał.
I?
Prosiłem, żeby przestała, żeby się uspokoiła i żeby pozwoliła mi żyć. Moje uwagi zbywała machnięciem ręki. O co mi chodzi? Przecież to nie ona pisze te rzeczy. Ta sytuacja zaczęła rzutować na mój związek. Jasne, mówiłem o wszystkim Sylwii. Chciałem, być szczery, chciałem, żeby wiedziała i chciałem, żeby jakoś mi pomogła.
Byliśmy jednak bezradni. Rozmowy, tłumaczenia – nic nie pomagało. Kiedy weekendy spędzaliśmy u Sylwii rodziców, moja matka dzwoniła do nich i oskarżała ich, że zabierają jej syna. Było mi wstyd.
Prosiłem, żeby przestała, żeby się uspokoiła i żeby pozwoliła mi żyć. Moje uwagi zbywała machnięciem ręki. O co mi chodzi? Przecież to nie ona pisze te rzeczy. Ta sytuacja zaczęła rzutować na mój związek. Jasne, mówiłem o wszystkim Sylwii. Chciałem, być szczery, chciałem, żeby wiedziała i chciałem, żeby jakoś mi pomogła.
Byliśmy jednak bezradni. Rozmowy, tłumaczenia – nic nie pomagało. Kiedy weekendy spędzaliśmy u Sylwii rodziców, moja matka dzwoniła do nich i oskarżała ich, że zabierają jej syna. Było mi wstyd.
To wtedy postanowiłeś z tym skończyć raz na zawsze?
Pewnie myślisz, że już nic gorszego matka zrobić synowi nie może? Owszem, może. Kiedy nie dostałem podwyżki, moja matka przyjechała do mojej pracy, wtargnęła do gabinetu dyrektora i zrobiła mu awanturę. Tak, to był ostatni dzień mojej pracy. Zrezygnowałem, bo przecież nie miałem innego wyjścia.
Pewnie myślisz, że już nic gorszego matka zrobić synowi nie może? Owszem, może. Kiedy nie dostałem podwyżki, moja matka przyjechała do mojej pracy, wtargnęła do gabinetu dyrektora i zrobiła mu awanturę. Tak, to był ostatni dzień mojej pracy. Zrezygnowałem, bo przecież nie miałem innego wyjścia.
To wtedy zdecydowałem się na drastyczny i bolesny dla wszystkich krok. Całkowicie odciąłem się od mojej matki. Zmieniłem numer telefonu, założyłem nową skrzynkę mejlową, zmieniłem pracę. Wciąż jednak wiedziała gdzie mieszkam i skutecznie to wykorzystywała.
Stała pod blokiem i czekała na mnie każdego dnia. Miałem przed sobą przerażoną kobietę, która nie wie co ma ze sobą zrobić. Nie powiem, że jej widok mnie nie poruszał, ale nie miałem innego wyjścia… Zostawiałem ją przed blokiem i wchodziłem do domu. Stała tam do momentu, aż ojciec jej nie zabrał.
Stała pod blokiem i czekała na mnie każdego dnia. Miałem przed sobą przerażoną kobietę, która nie wie co ma ze sobą zrobić. Nie powiem, że jej widok mnie nie poruszał, ale nie miałem innego wyjścia… Zostawiałem ją przed blokiem i wchodziłem do domu. Stała tam do momentu, aż ojciec jej nie zabrał.
Szczęśliwie zakończenie?
Ta historia nie ma zakończenia i jeszcze długo nie będzie mieć. Bo jak mam przekonać matkę, że zerwanie z nią kontaktów było jedyną możliwością? Moją szansą na normalne życie? Chcę żyć po swojemu, popełniać błędy, a potem je naprawiać. Chcę, żeby pozwoliła mi żyć, ale na moich zasadach. Jeśli to zrozumie, odzyska syna.
Ta historia nie ma zakończenia i jeszcze długo nie będzie mieć. Bo jak mam przekonać matkę, że zerwanie z nią kontaktów było jedyną możliwością? Moją szansą na normalne życie? Chcę żyć po swojemu, popełniać błędy, a potem je naprawiać. Chcę, żeby pozwoliła mi żyć, ale na moich zasadach. Jeśli to zrozumie, odzyska syna.
