![Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/pl/converse-buty-sneakers-%C5%BC%C3%B3%C5%82ty-925773/]StockSnap[/url] / [url=https://pixabay.com/pl/service/terms/#usage]CC0[/url]](https://m.mamadu.pl/7fa46b99ddeaf642fca5170413c1e79b,1920,0,0,0.webp)
„Krzysia urodziłam dość późno. Byłam już sporo po trzydziestce, ale wcześniej się nie udało. Przy porodzie wystąpiły komplikacje i wiedzieliśmy już wtedy, że Krzyś będzie jedynakiem. Ale naprawdę nie wiem na jakim etapie popełniliśmy błąd. Dla niego ważniejsze od rodziny, od wartości które staraliśmy się mu wpajać są firmowe buty”.
Maria te sowa wypowiada przede wszystkim ze smutkiem. Ale mam wrażenie, że w jej głosie jest też nadzieja na to, że coś podpowiem, że coś jej doradzę, że coś może się zmienić. Ja byłam od tego, żeby wysłuchać. Chciałabym, żeby to pomogło.
„Tak naprawdę nie wiem, kiedy się zaczęło. Teraz Krzyś jest gimnazjalistą i widzę to wyraźnie, ale wcześniej nie niepokoiłam się. Może to błąd? Jest późnym dzieckiem, jedynym, ale staraliśmy się go nie rozpieszczać. Czy zawsze miał to co chciał? Nie od razu, ale zazwyczaj spełnialiśmy jego marzenia. W domu nigdy się nie przelewało, ale robiliśmy co w naszej mocy, żeby nie czuł się gorszy, żeby nie odstawał od grupy.
Jestem księgową, nie nadążam za młodzieżowymi trendami Mąż pracuje w kolejnictwie. To Krzysztof zawsze wiedział co słychać w świecie elektroniki, to ona nas edukował i uświadamiał. Jeśli mówił, że potrzebuje takiego a nie innego modelu telefonu to mu ufaliśmy. Podobnie było z butami, plecakiem czy innymi przedmiotami, które były mu potrzebne”.
Zjawisko, o którym opowiada Maria nazywamy Lovemarks. Co to takiego? To w najprostszym tłumaczeniu zamiłowanie do marki. Na czym polega? Jeśli rozmawiamy o twórcach marek, to na kreowaniu znaków towarowych, firmowych i całej linii produktu opartym na emocjach. Z punktu widzenia konsumentów wygląda to podobnie, to znaczy w grę wchodzą emocje.
W 2004 roku Kevin Roberts stworzył teorię Lovemarks Nazwał zjawisko, w którym marka jest już nie tylko pierwsza w świadomości człowieka, ale również pierwsza w sercu. Kiedy darzymy ją najwyższym szacunkiem i nieskrywaną miłością. Takie właśnie marki, które stały się czymś więcej to właśnie Lovemarks.
Choć sama nie mogłam pomóc Marii, o zamiłowaniu do marek porozmawiałam z psycholog Katarzyną Kucewicz.
Katarzyna Kucewicz
Co więc zrobić jeśli nasze dziecko rośnie na materialistę? Maria właśnie takiego słowa używa rozmawiając ze mną o swoim synu. „Krzysztof chce takie buty, a nie inne. Taką bluzę a nie tańszą. Taki telefon. Taki zegarek. Takie spodnie. Nigdy nie negocjowaliśmy, nie podważaliśmy jego decyzji. Staraliśmy się – prędzej lub później sprawić mu przyjemności kupić wymarzoną rzecz. Zazwyczaj nie były to zachcianki. Syn nie prosił nas o produkty z kosmosu. Każdy człowiek musi mieć buty, kurtkę, koszulki, więc nie były to wygórowane potrzeby”. Jak się zachować, kiedy u naszego dziecka zauważymy przywiązanie do określonego produktu?
Katarzyna Kucewicz
Może zainteresować cię także: 7 prostych sposobów, żeby twoje dziecko NIE odniosło w życiu sukcesu. Sprawdź, czy je stosujesz
Maria sama przyznaje, że nie negocjowali z Krzysiem, nie przekonywali go i nie próbowali zrozumieć skąd wybór takich, a nie innych butów. Bo się na tym nie znali. Czy to dobre rozwiązanie? Lepiej udawać że jest się ekspertem od sportowych plecaków czy zaufać dziecku? Co zrobić, jeśli naprawdę nas nie stać na dany produkt. Jak wytłumaczyć dziecku, że ważne jest właśnie być a nie mieć?
Katarzyna Kucewicz
Maria przyznaje, że sama nie wie, kiedy to się zaczęło. Spróbowałyśmy cofnąć się w czasie i nagle okazało się, że może już pod koniec podstawówki? A właściwie to na początku. Po komunii, kiedy dzieciaki zaczęły się przechwalać, pokazywać co kto dostał. „Nigdy u nas w domu nie było wielu firmowych rzeczy. Krzyś wolał mieć wygodne buty a nie z odpowiednim znaczkiem. Telefon miał dzwonić a nie wyglądać. Nie wiemy gdzie popełniliśmy błąd. W którym miejscu powinniśmy byli postąpić inaczej” opowiada Maria. Ale odpowiedź na to pytanie nie jest taka prosta.
Katarzyna Kucewicz
Maria głośno przy mnie analizuje i zastanawia się. Niepotrzebnie się pogrąża i dołuje. Jestem pewna, że to nie pomaga. Ale Maria nie przestaje. I rozpacza, bo Krzysztof dostał dorywczą pracę i sam odkłada na niektóre rzeczy. Jeśli nie chcą zgodzić się na zakup czegoś, to robi to sam. Twierdzi, że nie potrafią z nim rozmawiać, że oddalają się od siebie. Że dla Krzysztofa ważniejsze niż rodzina, wspólne święta, czas spędzony razem są markowe buty. I zastanawia się głośno, że może, gdyby miała córkę…
Katarzyna Kucewicz
Mam nadzieję, że rozmowa z psycholog, którą przytoczyłam pomoże Marii i wszystkim innym mamom, które borykają się z podobnym problemem. Jeśli nie, to może warto porozmawiać z terapeutą osobiście? A najpierw z własnym dzieckiem.
