Fot. Flickr.com / [url=http://bitly.pl/RboEF]Donnie Ray Jones[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY[/url]
Fot. Flickr.com / [url=http://bitly.pl/RboEF]Donnie Ray Jones[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY[/url]

Klaudia i Krystian uchodzili za świetną parę. Oboje byli inteligentni, ambitni, atrakcyjni… Pojawienie się dziecka tylko umocniło ich związek. Postanowili zrobić wszystko, co najlepsze dla ich córeczki. I wtedy zaczęło się sypać.

REKLAMA
Dziecko najważniejsze!
Co zrobić po urlopie macierzyńskim: wracać do pracy, czy zostać dłużej z dzieckiem w domu? Klaudia długo się wahała, jednak w końcu zdecydowała, że kariera może poczekać. Dziecko jest jeszcze małe, a pieniędzy im wystarczy. Jej mąż Krystian wspierał ją w tej decyzji.
Klaudii wydawało się, że wie na co się decyduje, przecież spędziła już rok w domu z dzieckiem. Nie było to wprawdzie rozwiązanie idealne, ale na pewno dobre dla ich córeczki. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że to może zaszkodzić jej związkowi.
Szybko jednak zorientowała się, że wszystko się zmieniło. Córeczka nie była już słodkim niemowlakiem, a biegającym po całym domu wulkanem energii. Wszystko, co znajdowało się w zasięgu rączek dziewczynki musiało być przestawione, lub zrzucone ze swojego miejsca. I niezależnie od tego, ile czasu Klaudia poświęcała na sprzątanie, w domu zawsze panował nieporządek. – Co tu się dzieje? – pytał codziennie Krystian, kiedy wracał z pracy i widział porozrzucane zabawki, lub książki ściągnięte z półki. Jego ton sprawiał, że odbierała to jak krytykę.
- Może nie pozwalaj jej bawić się naszymi rzeczami? - Nie mogłaś przez cały dzień wstawić prania? Niemal codziennie mąż witał ją jakąś uwagą krytyczną. Każdego dnia starała się z całych sił, by go nie zawieść, bezskutecznie. W końcu przestała się starać i wybuchła. Wypomniała mu, że nie ma pojęcia, jak to jest spędzić cały dzień z dzieckiem, nie widzi tego, jak wiele pracy ona wykonuje. Wysłuchał jej, zrozumiał, przeprosił.
Od tej pory Krystian był nieco mniej krytyczny, ale wciąż zdarzało mu się po powrocie z pracy rzucić niemiłą uwagę na temat tego, że Klaudia mogła coś zrobić lepiej bądź szybciej. A ona odbierała to jako zanik równości w ich związku. Nie miała możliwości, ani nawet ochoty na wydawanie oceny, czy on jest wystarczająco efektywny w czasie jego pracy. Jemu wystarczyło jedno spojrzenie na dom po powrocie z pracy, by móc zwrócić jej uwagę.

Partnerstwo w związku? Dawno zniknęło
Klaudia nie chciała jeszcze wracać do pracy na pełen etat, ale brakowało jej zawodowych wyzwań. Dlatego kiedy pojawiła się okazja wykonania kilku drobnych zleceń dla zaprzyjaźnionej firmy bez wahania przyjęła ofertę. Tyle tylko, że praca wymagała od niej uwagi i skupienia. A czego jak czego, ale tego na pewno nie miała w ciągu dnia przy energicznej córeczce.
Krystian obiecał, że zajmie się dziewczynką wieczorami i w weekendy, by Klaudia mogła w spokoju pracować. Tylko tak się jakoś złożyło, że niemal codziennie coś mu wypadało i czasu na pracę Klaudii nie było. W końcu, nie widząc innego wyjścia, musiała zarwać kilka nocy, by uporać się ze zleceniami. Nie wytrzymała i wypomniała to Krystianowi. – Więcej kłopotu z tą twoją pracą, niż pożytku. Daj sobie spokój, przecież pieniędzy nam nie brakuje! – odpowiedział.
Cała jej radość, że ktoś powierzył jej zadanie, podołała mu i otrzymała wynagrodzenie wyparowała. Wprawdzie Krystian przepraszał i próbował wycofać się z tego, co- powiedział, ale wiedziała, że tak właśnie myślał. Zapał do pracy jakoś z niej uleciał.
Podzieliła ich przepaść
Najgorsze było to, że Klaudia nie umiała winić Krystiana za to, jak zmieniła się ich relacja. On prowadził ważne projekty, ona gotowała obiady i przesiadywała na placu zabaw. On zarabiał pięciocyfrowe kwoty, ona za swoje zlecenia dostawała po kilkaset złotych. On rozprawiał o kluczowych klientach, kursach walut i milionowych transakcjach, ona o tym, że ich dziecku nowa surówka z buraczków bardzo zasmakowała. Czuła, że dzieli ich przepaść i było jej z tym źle.
Z przykrością oglądała zdjęcia z firmowych imprez Krystiana, na których on otoczony był doskonale ubranymi koleżankami z pracy. Ona już niemal przyrosła do swojego macierzyńskiego uniformu: dżinsów i bluzy. Nie chciała uczestniczyć w dysponowaniu ich pieniędzmi bo czuła, że to nie ona je zarobiła. I nie zmieniał tego fakt, że Krystian zawsze traktował swoje dochody jako ich wspólne środki. Po prostu czuła, że przestała mu dorównywać.
Klaudia w sumie spędziła w domu z dzieckiem półtora roku. Po tym czasie wiedziała, że to nie może trwać dłużej. Co z tego, że dziecko jest w domu z mamą, jeśli taka sytuacja może doprowadzić do rozpadu małżeństwa? Zdecydowała się wrócić do pracy. Z przyjemnością wygrzebała z szafy ubrania, które kiedyś nosiła do pracy, wspólnie z Krystianem wybrali opiekunkę dla ich córeczki i zaczęli przyzwyczajać dziecko do nowej sytuacji. Klaudia wiedziała, że to jedyny sposób na odbudowanie własnej pewności siebie i uratowanie jej małżeństwa. A jej rodzina była warta tego, by o nią zawalczyć.