
Wczesny ranek, na zewnątrz przymrozek, place zabaw opustoszałe. Tylko jedna mama próbuje przekonać synka, żeby odpuścił sobie wspinaczkę po oszronionych szczebelkach. „Zejdź proszę, bo się poślizgniesz i spadniesz”. Ale prośba nie działa. „Chodź, bo spóźnisz się do przedszkola a mama do pracy”. To również nie pomaga. „Będzie mi naprawdę przykro. Chyba rozważę odłączenie kanału z bajkami”. Padła konkretna nazwa, ale nie dosłyszałam. Aż na koniec – skuteczne „Jeśli zejdziesz to po drodze kupię Ci żelki”.
Co ciekawe, sprytny (?) maluch nie próbował nawet dyskutować z mamą. Czekał na magiczne hasło i bez zająknięcia opuścił plac zabaw. Nie podjęłabym się próby oceniania ani malca, ani jego mamy. Spróbowałam za to zgłębić temat i zapytałam psycholog - psychoterapeutę Katarzynę Kucewicz czym w ogóle jest szantaż. I czy istnieje taka metoda wychowawcza.
Katarzyna Kucewicz
Asia, mama 7-letniego Janka i 2-letniego Staszka przyznaje, że choć na co dzień „nie uznaje” szantażowania chłopców, są sytuacje w których się poddaje. „Zazwyczaj, kiedy gdzieś się spieszymy, albo dzieje się coś pilnego wtedy dzieciakom przypomina się coś hiper ważnego. I choć na co dzień nie jedzą słodyczy przyznaję, że wtedy próbuję ich przekupić. Albo raczej nagrodzić za to, że odpuścili swoje sprawy i zgodzili się przełożyć je na później, żebyśmy załatwili to, co w danym momencie należy. O ile Staszek nie rozumie tych mechanizmów, widzę, że Janek czasem zaczyna wykorzystywać moment mojej słabości”. Dlatego, jak sama dodaje, stara się ograniczyć takie praktyki do minimum.
Może cię zainteresować: „Jak ktoś zapyta, to jestem twoją siostrą” - mówi matka, do córki. Sprawdź czy jesteś niedojrzałym rodzicem
Wszystkie mamy z którymi rozmawiałam jednogłośnie oceniły szantażowanie swoich pociech jako zjawisko negatywne. Czy można jednak doszukać się pozytywów w takim zachowaniu?
Katarzyna Kucewicz
Olga, mama 8-letnich bliźniaczek wyjaśnia, że od kiedy dziewczynki są na świecie stara się obserwować znajome mamy i uczyć na ich błędach. Dlatego zamiast szantażu od początku starała się stosować inne metody motywacyjne. „Wiedziałam, że muszę wypracować własny system, bo inaczej te małe potworki wejdą mi na głowę. Widziałam mamy, których dzieciaki rzucały się na posadzkę w markecie, ‘bo czegoś chcą’. Wiedziałam, że muszę zrobić wszystko, żeby uniknąć takiej sytuacji. Bo o ile z jednym dzieckiem jest ciężko, z dwiema tym bardziej. Dlatego dużo rozmawiałyśmy, na ewentualne zakupy umawiałyśmy się wcześniej. Dziewczynki zbierały słoneczka za dobre zachowanie i chmurki za ewentualne występki. Udało nam się wypracować kompromis”.
Katarzyna Kucewicz
![Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/pl/dziecko-przyjaciel-kuzyn-blond-gra-962297/]Mrs_schu[/url] / [url=https://pixabay.com/pl/service/terms/#usage]CC[/url]](https://m.mamadu.pl/96852a432f55f5d82d7055702f7ab95e,1920,0,0,0.webp)
Wracając więc na chwilę do mamy z synkiem spotkanych na placu zabaw? Co mogła zaoferować dziecku zamiast żelków?
Katarzyna Kucewicz
Asia podkreśla, że choć ze starszym synem może już próbować rozmawiać o owych konsekwencjach, o tyle młodszy jedynie obserwuje i stara się naśladować brata. „Nawet jeśli Jasiek chce coś wskórać i ‘odwrócić role’ o tyle Staszek jedynie go obserwuje. To bystry dzieciak, wiele łapie i czasem chce coś na mnie wymusić”. No właśnie - czy możemy sobie pozwolić na hasła 'zejdź z huśtawki to dostaniesz ciastko' w stosunku do maluchów - w końcu one jeszcze nie wszystko rozumieją. Z nimi nie możemy jeszcze rozmawiać o konsekwencjach. Kiedy przestać używać takich zwrotów?
Katarzyna Kucewicz
Olga tłumaczy, że o ile nie miała problemu z wyeliminowaniem szantażu i zastosowaniem innych metod zauważyła, że nie każdy w jej rodzinie podszedł do tematu tak jak ona. „Trudno mi winić o ‘rozpieszczanie’ dziadków, ale moje ciotki czy dalsza rodzina – nie bardzo wiedziałam jak z nimi rozmawiać. Ale po kilku próbach przekupstwa dziewczynek już teraz wiem, że nie ma co owijać w bawełnę i wprost – oczywiście nie przy córkach – mówię czego sobie nie życzę lub o co proszę. I działa". Czy skoro dziadkowie i wujostwo nie wychowują dzieci na co dzień wolno im od czasu do czasu stosować szantaż?
Katarzyna Kucewicz
Konsultacja psychologiczna: Kucewicz&Piotrowicz Psycholodzy
