![Fot. Flickr / [url=http://bit.ly/1Oiz0BE]kinojam[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC[/url]](https://m.mamadu.pl/9e5643ee912520e7a63c19a71d0a4956,1500,0,0,0.jpg)
„Kubę poznałam jeszcze podczas studiów. Dorabiałam sobie wówczas grając Ave Maria na ślubach. Podczas jednej z ceremonii, w wyjątkowo ponury dzień, on był świadkiem. Przyszedł ustalać ze mną szczegóły i jakoś złapaliśmy kontakt. Ale minęło trochę czasu nim udało nam się spotkać. Okazało się, że nadajemy na tych samych falach i tak po prostu zostaliśmy ze sobą. Nie było fajerwerków, uderzenia gorąca i motyli w brzuchu”.
REKLAMA
Kinga jest skrzypaczką. Rozwiedzioną skrzypaczką
„Zaczęłam grać na skrzypcach gdy miałam 7 lat. Chodziłam jednocześnie do podstawówki i do szkoły muzycznej. Później wybrałam liceum muzyczne, choć wiedziałam, że nie będzie łatwo. Nigdy nie było. Kiedy moje koleżanki wychodziły przed blok ja musiałam ćwiczyć. Oprócz lekcji skrzypiec miałam jeszcze zajęcia w klasie fortepianu, rytmikę, kształcenie słuchu.
„Zaczęłam grać na skrzypcach gdy miałam 7 lat. Chodziłam jednocześnie do podstawówki i do szkoły muzycznej. Później wybrałam liceum muzyczne, choć wiedziałam, że nie będzie łatwo. Nigdy nie było. Kiedy moje koleżanki wychodziły przed blok ja musiałam ćwiczyć. Oprócz lekcji skrzypiec miałam jeszcze zajęcia w klasie fortepianu, rytmikę, kształcenie słuchu.
Jestem wdzięczna mojej mamie
Szkoła muzyczna pierwszego stopnia to 6 lat nauki gry na instrumencie. W piątej klasie powiedziałam, że mam dość, ale mama nie pozwoliła mi zrezygnować. Przechodziłam wówczas okres nastoletniego buntu. Chciałam spotykać się z dziewczynami, wychodzić na pierwsze randki, ale mama była twarda, za co teraz jestem jej wdzięczna”. Kinga przyznaje, że dopiero po latach zrozumiała, o co chodziło jej mamie. Poświęciła wiele, by ta mogła uczyć się gry na skrzypcach. Przede wszystkim własnego czasu, bo przecież prowadzała córkę na zajęcia, czekała aż ta skończy lekcje i pomagała jej ćwiczyć zadany materiał w domu.
Szkoła muzyczna pierwszego stopnia to 6 lat nauki gry na instrumencie. W piątej klasie powiedziałam, że mam dość, ale mama nie pozwoliła mi zrezygnować. Przechodziłam wówczas okres nastoletniego buntu. Chciałam spotykać się z dziewczynami, wychodzić na pierwsze randki, ale mama była twarda, za co teraz jestem jej wdzięczna”. Kinga przyznaje, że dopiero po latach zrozumiała, o co chodziło jej mamie. Poświęciła wiele, by ta mogła uczyć się gry na skrzypcach. Przede wszystkim własnego czasu, bo przecież prowadzała córkę na zajęcia, czekała aż ta skończy lekcje i pomagała jej ćwiczyć zadany materiał w domu.
Nie umiałam żyć inaczej
„Oczywiście buntowałam się, nie chodziłam na zajęcia, nie ćwiczyłam, ale mama się nie złamała. Dzięki niej skończyłam szkołę. Co było później? Kiedy usłyszałam od niej, że teraz mogę robić co chcę, ale jeśli zdecyduję się na muzykę, to będzie mnie wspierać coś we mnie pękło i dodało mi skrzydeł. I uznałam, że chcę to robić dalej. Że właściwie to nie wyobrażam sobie żyć inaczej”. Na pytanie co było wtedy najtrudniejsze Kinga odpowiada, że ułożenie sobie życia prywatnego. „To było już liceum, więc sensowniejsze znajomości, pierwsze poważne związki. Nie widziałam dla siebie szansy. Miałam – zresztą mam nadal – wielką bliznę na szyi. Urok bycia skrzypaczką. Teraz ją lubię, ale wtedy potrafiłam przepłakać całą noc z powodu potencjalnej nieudanej z tego powodu randki”.
„Oczywiście buntowałam się, nie chodziłam na zajęcia, nie ćwiczyłam, ale mama się nie złamała. Dzięki niej skończyłam szkołę. Co było później? Kiedy usłyszałam od niej, że teraz mogę robić co chcę, ale jeśli zdecyduję się na muzykę, to będzie mnie wspierać coś we mnie pękło i dodało mi skrzydeł. I uznałam, że chcę to robić dalej. Że właściwie to nie wyobrażam sobie żyć inaczej”. Na pytanie co było wtedy najtrudniejsze Kinga odpowiada, że ułożenie sobie życia prywatnego. „To było już liceum, więc sensowniejsze znajomości, pierwsze poważne związki. Nie widziałam dla siebie szansy. Miałam – zresztą mam nadal – wielką bliznę na szyi. Urok bycia skrzypaczką. Teraz ją lubię, ale wtedy potrafiłam przepłakać całą noc z powodu potencjalnej nieudanej z tego powodu randki”.
Może cię zainteresować: "Kocham męża, nie odejdę od niego". Kobiety, które czekają i udają, że nie wiedzą o zdradzie
Miłość do muzyki
Sama przyznaje, że do spotkania z Kubą podchodziła ostrożnie. Dzwonił kilka razy, zapraszał, namawiał, ale nie była przekonana. W końcu zgodziła się, ale tylko na kawę. „Był czarujący, uśmiechnięty, wspaniale nam się rozmawiało. Od początku to wszystko grało. Spotykaliśmy się wtedy, kiedy mogłam. Byłam jeszcze na studiach ale zaczynałam powoli angażować się w pracę w filharmonii, brałam dodatkowe zlecenia, dużo ćwiczyłam. Wiem nie od wczoraj, że albo jest się w tym zawodzie najlepszym, albo nie ma sensu go wykonywać. Ja skrzypce pokochałam kiedy byłam nastolatką i ta miłość nie wygasła. Miłość do Kuby była zupełnie inna i on to rozumiał, ustępował miejsca muzyce.
Sama przyznaje, że do spotkania z Kubą podchodziła ostrożnie. Dzwonił kilka razy, zapraszał, namawiał, ale nie była przekonana. W końcu zgodziła się, ale tylko na kawę. „Był czarujący, uśmiechnięty, wspaniale nam się rozmawiało. Od początku to wszystko grało. Spotykaliśmy się wtedy, kiedy mogłam. Byłam jeszcze na studiach ale zaczynałam powoli angażować się w pracę w filharmonii, brałam dodatkowe zlecenia, dużo ćwiczyłam. Wiem nie od wczoraj, że albo jest się w tym zawodzie najlepszym, albo nie ma sensu go wykonywać. Ja skrzypce pokochałam kiedy byłam nastolatką i ta miłość nie wygasła. Miłość do Kuby była zupełnie inna i on to rozumiał, ustępował miejsca muzyce.
Ale dogadywaliśmy się. To wszystko było niesamowite. Oboje mieliśmy mało czasu, ale ten, który pozostał nam tylko dla siebie wykorzystywaliśmy w pełni. Skończyliśmy studia, zamieszkaliśmy razem. Kuba oświadczył mi się podczas wakacji we Włoszech. W Cremonie, mieście w którym na świat przyszedł Antonio Stradivari. Nasze wesele było przepiękne. Romantyczne. Grał kwartet smyczkowy”.
On kogoś poznał, a ja nie miałam dla niego czasu
Kinga opowiada to ze łzami w oczach. „Teoretycznie chcieliśmy tego samego. Domu, dzieci, wspólnych świąt i wakacji. Ale coś zaczęło szwankować Kuba coraz bardziej naciskał, chciał, żebym spędzała w domu więcej czasu. A ja byłam nieugięta. Były koncerty, konkursy, wyjazdy. Któregoś wieczoru po prostu powiedział mi, że kogoś poznał. W pracy. Twierdził, że to nic poważnego, po prostu się zaprzyjaźnili. A ja uznałam, że to dobrze, że potrzebuje kogoś takiego, skoro ja mam coraz mniej czasu.
Kinga opowiada to ze łzami w oczach. „Teoretycznie chcieliśmy tego samego. Domu, dzieci, wspólnych świąt i wakacji. Ale coś zaczęło szwankować Kuba coraz bardziej naciskał, chciał, żebym spędzała w domu więcej czasu. A ja byłam nieugięta. Były koncerty, konkursy, wyjazdy. Któregoś wieczoru po prostu powiedział mi, że kogoś poznał. W pracy. Twierdził, że to nic poważnego, po prostu się zaprzyjaźnili. A ja uznałam, że to dobrze, że potrzebuje kogoś takiego, skoro ja mam coraz mniej czasu.
Zostałam mi tylko muzyka
Nie wiem, co więcej powiedzieć. Właściwie wszystko zostało powiedziane. To ja popchnęłam go w ręce M. Kochałam go, chciałam, żeby też czuł się kochany. Wiedziałam, że nie mogę dać mu niektórych rzeczy na które zasługuje, ale ona może, dlatego chciałam, żeby był z nią. Czuję, że jestem zimna, choć zawsze wydawało mi się, że jestem romantyczką. Ale nie jestem. Nigdy nie byłam. Potrafiłam pięknie grać…”
Nie wiem, co więcej powiedzieć. Właściwie wszystko zostało powiedziane. To ja popchnęłam go w ręce M. Kochałam go, chciałam, żeby też czuł się kochany. Wiedziałam, że nie mogę dać mu niektórych rzeczy na które zasługuje, ale ona może, dlatego chciałam, żeby był z nią. Czuję, że jestem zimna, choć zawsze wydawało mi się, że jestem romantyczką. Ale nie jestem. Nigdy nie byłam. Potrafiłam pięknie grać…”
To Kinga zaproponowała Kubie rozwód. Obojgu było im ciężko, ale przyznali, że osobno będą mogli się realizować w tym, co dla nich najważniejsze. Miesiąc temu Kuba został tatą. Kinga przygotowuje się właśnie do jednego z międzynarodowych konkursów skrzypcowych.
