Fot. Pexels / [url=https://www.pexels.com/photo/kid-children-playing-girl-11523/] Maxim Matveev [/url] / [url=https://www.pexels.com/photo-license/] CC0 License [/url]
Fot. Pexels / [url=https://www.pexels.com/photo/kid-children-playing-girl-11523/] Maxim Matveev [/url] / [url=https://www.pexels.com/photo-license/] CC0 License [/url]

REKLAMA
Jest coś takiego jak moda na imiona. Co roku inna. I tak oto mieliśmy swojego czasu wysyp obcojęzycznych imion. Odkąd od 1 marca urzędy oficjalnie pozwalają na nadawanie dzieciom obcych imion rodzice mogą zaszaleć. Większość jednak zdążyła się opamiętać, dlatego coraz mniej mamy noworodków o imionach Jessica, Carmen czy Rafael.
Na podstawie "Witajcie na świecie" (dodatek do sobotnio-niedzielnej "Gazety Wyborczej") w 2015 roku (Górny-ostatnia aktualizacja 2.12.2015) do najpopularniejszych imion wśród dziewczynek zaliczamy: Zofia, Zuzanna, Alicja, Julia i Maja. Popularna do tej pory Lena spadła na 14 pozycję. Dla chłopców najczęściej wybierano imię: Antoni, Jan, Jakub, Aleksander, Franciszek.
O ile Polacy powoli sięgają po stare imiona, popularne za czasów naszych dziadków i pradziadków, tak za granicą młodzi rodzice stawiają na nowoczesność. Jak podaje Vanity Fair modne stało się nadawanie dzieciom imion… na podstawie filtrów dostępnych na Instagramie!
Teoretycznie – co nas to interesuje jak ludzie nazywają swoje dzieci? Niestety, czasem aż trudno ukryć zdziwienie. Na stronie Baby Center możemy przeczytać, że za granicą panuję totalne szaleństwo na punkcie tych imion: Lux, Juno, Reyes, Ludwig, Amaro, Valencia, Willow. Niektórym być może mówią niewiele, wyglądają i brzmią ładnie… tak naprawdę są to nazwy filtrów.
Żeby było jeszcze zabawniej z zestawienia na stronie Świat Obrazu możemy wywnioskować jakim typem człowieka jesteśmy na podstawie tego, z jakich filtrów najczęściej korzystamy na Instagramie. Jak myślicie? Czy rodzice kierowali się podobnymi wyobrażeniami wybierając konkretny filtr jako imię dla swojego dziecka?
"NORMAL – Profesjonaliści i amatorzy. W tej grupie znajduję się osoby, które boją się eksperymentować i nie umieją stosować filtrów, albo tak zwani sprytni oszuści, którzy przetwarzają zrobione zdjęcie w innych aplikacjach, aby później opublikować je jako #nofilter.
EARLYBIRD – Chcący zostać Wesem Andersonem. To użytkownicy, którzy nie lubią niczego, co nowoczesne, za to uwielbiają stłumione kolory, a ich przyjaciele wyglądają jakby byli zamknięci w piwnicy od lat 70.
X-PRO II – Optymiści, widzą świat w jaśniejszych kolorach i chcą żebyś Ty też tak na niego patrzył.
VALENCIA – Delikatni wrażliwcy, którzy uwieczniają wszystko w wyblakłych kolorach.
RISE – Leniwi artyści, którym nie chce się przechodzić przez wszystkie opcje. W praktyce wygląda to tak, jakby chcieli mieć dobrze oświetlone zdjęcie, ale nie wiedzieli, jak je zrobić.
HEFE – Fani kolorów, dla których każde zdjęcie, nawet zwyczajnego klapka na piasku ma przyciągać mieszanką wibrujących kolorów.
AMARO – Nocny Marek, czyli imprezowicze, którzy nigdy nie umieją zrobić dobrze oświetlonych zdjęć.
HUDSON – Ludzie o zimnym sercu, dla których świat może tylko wyglądać na żywy, bo na ich zdjęcia wszystko jest chłodniejsze.
BRANNAN – Artyści, którzy porzucili naukę w szkole artystycznej, ale w ich sercu nadal króluje sztuka. Ich zdjęcia muszą być tak dramatyczne jak oni sami, nieważne, że mogą być nudne.
NASHVILLE – Cool Guys, czyli fajni faceci, wszystko przychodzi im łatwo, nie utrudniają sobie życia ani zdjęć. Dlatego są tacy fajni."
Oczywiście, to denerwujące, gdy na placu zabaw wołasz swoją córkę i odwraca się także siedem innych dziewczynek. Szczególnie jeśli dodatkowo wasze nazwisko jest dość powszechne. Czy jednak wyjątkowo nietypowe lub niespotykane imię jest dobrym rozwiązaniem? Czy aby na pewno chcielibyście z góry sprawdzić, by wasze dziecko wyróżniało się z tłumu? A może to ono powinno decydować dzięki czemu zostanie przez innych zapamiętane?