
Zastanawiamy się, kiedy te „pierdoły” urosły do takich rozmiarów? Czy za tym stoi coś więcej? Jakieś głębsze problemy w związku? Czy po prostu nasza irytacja sięgnęła zenitu? Wcześniej tego nie zauważyłyśmy? Skąd wziął się ten facet na naszej kanapie?
Autorką jest moja, lekko rozhisteryzowana, przyjaciółka.
„Zdradził ją!”- myślę od razu i siadam przy stoliku w najczarniejszym kącie kawiarni. Czekam na psycholożkę. Mamy rozmawiać o wybaczaniu. „Co za ironia?!” - myślę.
Dzwonię.
„Co się stało? Jaki rozwód?!” - pytam z niepokojem.
„On wciąż rozrzuca skarpetki po całym domu, zostawia ręcznik na podłodze, gdy już weźmie prysznic, kładzie nogi na stół, gdy ogląda telewizję. A najgorsza jest ta woda lecąca z kranu, gdy myje zęby! Dzisiaj już nie wytrzymałam. Trzasnęłam drzwiami i wyszłam. Kłócimy się bez przerwy o takie pierdoły! Z czasem coraz głośniej!” - wyrzuca z siebie słowa, jak z karabinu.
Odetchnęłam. „Mój mąż, gdy wyjmuje zakupy z samochodu, zawsze musi coś zostawić: mleko, proszek do prania, papier toaletowy. Nigdy nie wyjmie wszystkiego do końca…” - zaczynamy się licytować. W końcu żartujemy, śmiejemy się. Kryzys na chwilę zażegnany.
Dr Michael Cunningham i jego współpracownicy z University of Louisville badali wpływ irytujących zachowań na zakochane pary. Doszli do wniosku, że działają one podobnie jak "alergia społeczna”. Przyzwyczajenia i nawyki na początku są niezauważalne, potem trochę drażnią, a z czasem stają się irytujące i powodują poważne kryzysy lub nawet rozpad związku.
Nawyki to wyuczone zachowania, których nie kontrolujemy. Partner zazwyczaj nie robi nam na złość, gdy rozrzuca skarpetki po domu (no chyba, że rzeczywiście ma taką intencję). Robi to nieświadomie, a w trakcie myśli zupełnie o czymś innym (pewnie ratuje świat!!!). Według badań aż 40 proc. naszych codziennych czynności jest automatyczna, czyli nawykowa. Niestety mózg nie rozróżnia, który z tych nawyków jest dobry, a który zły. Dlatego podejdźmy do całej sprawy z empatią. Zastanówmy się, które z nawyków partnera są dla nas do zaakceptowania, a które nie do zniesienia. I porozmawiajmy o oczekiwaniach. Zrzędzenie nie działa. Sprawdziłam (!). Chodzi o rozmowę o tym, co jest dla nas ważne. „Mam poczucie, że nie przywiązujesz wagi do porządku w domu, ale dla mnie to ma duże znaczenie. Nie tylko dlatego, że jestem alergikiem.” Wyjaśnij, że jego zachowanie (w większości nieświadome) przeszkadza ci. Mów otwarcie o tym, czego chcesz, ale nie w formie „Nie chcę, żebyś robił bałagan”, tylko konkretnie „Chciałabym, żebyś swoje brudne skarpetki wrzucał od razu do kosza w łazience”.
Poszukajcie razem rozwiązania. Jak możesz pomóc mu zmienić ten nawyk? Co on może zrobić? Zapytaj o jego propozycje. Może dobrym rozwiązaniem będą samoprzylepne karteczki przyklejone na ścianę? Proste hasła „zakręć wodę”, „wynieś śmieci” itd. To dobry sposób, żeby włączyć myślenie. Po pracy jesteśmy wystarczająco zmęczeni i nie mamy ochoty zastanawiać się jeszcze nad każdą naszą czynnością. Bo o czym myślimy myjąc zęby? O tym, jak gładko szczoteczka przeskakuje po naszym szkliwie? No, raczej nie.
Po pierwsze celem zmiany jest poprawa jakości waszego związku, waszej relacji. Uświadom mu, ile czasu tracicie na kłótnie o wasze złe nawyki. Motywuj go do zmiany. Poszukaj takich argumentów, które zadziałają. Najczęściej to te dotyczące rodziny, dzieci, ale także „ogólnego dobra” np.: „Zakręcanie wody daje naszej rodzinie duże oszczędności.”, albo "Czy wiesz, że deficyt wody pitnej na świecie stale rośnie? Jeszcze trochę i Europa także będzie borykałą się z tym problemem". Gdy on rozrzuca ubrania, a ty potem je sprzątasz, wieczorem jesteś po prostu zmęczona i zirytowana. "Nie mam już siły na miły wieczór, całe popołudnie sprzątałam twoje ubrania!". Sprawdź, co najlepiej "działa".
Może zainteresować Cię także: Samotność, brak seksu, odmienne priorytety. 8 sygnałów, że czas się rozstać
Ciche dni? Grożenie rozwodem? To nie jest dobry pomysł. Ile razy tobie zdarzyło się popełnić błąd? Czy sama znasz swoje nawyki? Lubisz siedzieć w wannie, a on uważa, że to marnowanie czasu i wody? Może to dobry czas na rozmowę o tym, co was nawzajem denerwuje? Nikt nie jest przecież doskonały, no i każdy z was ma prawo do swoich przyzwyczajeń, małych przyjemności. Pamiętajmy o tym. Szukajmy kompromisu.
Zawsze warto doceniać sukcesy partnera, w każdej dziedzinie. Zazwyczaj, jeśli partner zrobi coś dobrze, według naszych oczekiwań (wyrzuci śmieci, umyje nam samochód), traktujemy to jako normę, a jeśli tylko noga mu się podwinie, od razu wytykamy mu błędy. „Po co mówić o czymś, co jest oczywiste?” - odpowiemy. A dlaczego nie? Jeszcze trochę i będziemy doceniać siebie tylko za rzeczy super wyjątkowe: gdy on zdobędzie Mount Everest lub uratuje komuś życie. Bardzo dużo od siebie wymagamy, ale nie potrafimy się wzajemnie chwalić. Dbajmy o naszą codzienność. Jeśli widzimy, że partner stara się zmienić swoje „złe nawyki”, dodawajmy mu otuchy. Zauważajmy nawet drobne zmiany.
- jeśli dostrzegamy, że nasz nawyk jest irytujący dla innych, że to „zły nawyk” i warto go zmienić. Jeśli nie widzimy problemu, nie ma o czym mówić.
- kiedy postanowimy, że naprawdę chcemy coś zmienić, przekonamy siebie, że warto.
- gdy zrobimy analizę, co może powodować nasze nawyki i co daje nam to zachowanie. Szumiąca woda w kranie nas relaksuje?? Notoryczne spóźnianie się daje nam możliwość zrobienia odpowiedniego wejścia?
- gdy nie będziemy się zniechęcać niepowodzeniem i zaczniemy doceniać swoje postępy
- gdy znajdziemy kogoś, kto da nam wsparcie
Oprac. na podstawie: www.psychologytoday.pl
