
Supernowość w dziedzinie fryzjerstwa, którą warto odnotować. Po latach stagnacji w dziedzinie koloru i obserwowania kolejnych wersji pasemek i jaśniejszych końcówek nieco inaczej nazywanych, wreszcie pojawiła się technika, która daje innych efekt na włosach. Fryzjerka najpierw maluje wzory na pleksi, a następnie odciska w nich włosy od spodu.
REKLAMA
Mam dobrą i złą wiadomość. Dobra jest taka, że odchodzimy od farbowania włosów na dwa sposoby i że dzięki tej technice koloryzacji zapomnimy o równych pasemkach namalowanych jak przy linijce, które wyglądają sztucznie. Mamy dość ombre, sombre i kolejnych wersji balejażu, które wyglądają od lat niemal identycznie. Zła wiadomość jest taka, że póki co Chiala Marvici ten sposób nakładania farby do włosów stosuje jako jedyna na świecie. W dodatku daleko - za oceanem. Na razie w jednym salonie, w którym pracuje kolorystka. Ale już zaczęła szkolić kolejnych fryzjerów i podróżować ze swoim pomysłem.
Jej idea jest piękna, malarska, nowatorska. Znudzona kilkoma na krzyż metodami farbowania kolorystka marki Redken, postanowiła to zmienić. Zamiast robić tradycyjny balejaż z folią aluminiową czy tak zwane refleksy malowane z ręki wymyśliła zupełnie inny sposób, zwany „koloryzacją przyciskaną dłonią”. Podobno przyśnił się jej pewnej nocy.

„W moim mieszkaniu mam obraz namalowany przez przyjaciela jakiś czas temu specjalnie dla mnie, na którym jest mnóstwo różnych kolorów. Pewnej nocy zasnęłam i śniłam o tych wszystkich warstwach farby współgrających ze sobą na jednej powierzchni. Kiedy się obudziłam pomyślałam, jak pięknie ten pomysł można by przenieść na włosy i jak genialne kolory dzięki niemu tworzyć”- jak opowiada na łamach Marie Claire . I tak powstała nowa technika koloryzacji włosów.
Na czym polega sposób Chiali? Ona porównuje go do sitodruku. „Projektujesz różne wzory, jak koła, kwadraty czy esy floresy na najtwardszym rodzaju pleksi o szerokości ok. 15 cm, różnymi odcieniami kolorów. Następnie dzielisz włosy na części i układasz płasko na płytce pleksi. W ten sposób wzory z pleksi farbują twoje włosy od spodu. Później używasz 15 cm długości szpachelki i przyciskasz włosy do wzoru, który zaznacza się wówczas także po ich wierzchniej stronie. Na koniec wysuwasz pleksi spod włosów powoli od nasady po końcówki.” Efekt jest niezwykle subtelny (tak mi się wydaje z tego co widzę na załączonych na profilu Chiali na instagramie zdjęciach i filmikach), więc nie ma się co martwić, że twoje włosy będą zdobić kolorowe koła i kwadraty.


To doskonały patent na farbowanie włosów w sposób trójwymiarowy. Po pomalowaniu jednej sekcji włosów, przechodzisz do kolejnej i tak dalej. Farba pozostaje na pasmach od 5 do 30 minut, a następnie trzeba ją spłukać, co w porównaniu z procesem nakładania balejażu czy refleksów jest znacznie szybszym zabiegiem. I ciekawszym, co widać po włosach dziewczyn na instagramie Chiali. Ich kolory wyglądają niezwykle naturalnie, lekko. Bez szerokich lub wąskich odcinających się pasemek. Nie mogę się doczekać, kiedy nasi koloryści wypróbują tę technikę na polskich głowach! I już ustawiam się jako pierwsza w kolejce do przetestowania!
Źródło: Marie Claire
