Prawo autorskie: bialasiewicz / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: bialasiewicz / 123RF Zdjęcie Seryjne

Emocjonalny zimny drań. Brak mu empatii, brak wyrozumiałości dla Twojej niedoskonałości, choć aż tak „nieidealna” wcale nie jesteś. Rozmawiacie sporadycznie, właściwie tylko przekazujecie sobie niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania domu informacje. Masz wrażenie, że poznałaś zupełnie inną osobę niż ta, z którą przyszło dzielić Ci małżeńskie obowiązki, dom i opiekę nad dzieckiem. Jak to w ogóle możliwe, że ten roześmiany, tulący się do Ciebie chłopczyk to jego dziecko?

REKLAMA
Właśnie, dziecko. To dla jego dobra, długo trwałaś w tej arktycznej matni. Choć coraz częściej dopadały Cię wątpliwości: czy naprawdę taki przykład związku, to dla małego człowieka odpowiedni potencjał na przyszłość? Czy to naprawdę prawidłowy wzorzec dla Twojego syna, przyszłego mężczyzny?
Początki, sygnały
Normalne były te początki, jak każde inne. Starał się: to on proponował spotkania, zabiegał o Ciebie, a Ty wierzyłaś w szczerość jego uczuć. Właściwie nadal wierzysz, że on jakoś „na swój sposób” Cię kocha, choć nie okazuje emocji. Jak tak teraz o tym myślisz, dochodzisz do wniosku, że nigdy nie był wylewny. Cóż, tak go wychowano: prawdziwy mężczyzna jest szorstki i małomówny, a od plotek i czułości to są baby. Kiedy ma się 23 lata i jest się zakochanym, sprawy przedstawiają się zupełnie inaczej, niż kiedy jest się po 30-tce.
Wydawało Ci się, że Twojego ciepła i miłości starczy na Was dwoje i jeszcze zostanie w zapasie. Że go „oswoisz”. A może po prostu zabrakło Ci odwagi żeby przyznać wprost, że brak mu ludzkich odruchów, że nie ma w nim emocji? Nawet za rękę trzymał Cię tak, jakby się wstydził, że okazał „aż tyle” uczucia. Obejmował - bardzo rzadko. Całował?... Można policzyć...
Małżeństwo
Zdecydowałaś się na ślub. Dziś wiesz, że ten fakt skomplikował całe Twoje życie. Równo miesiąc po ślubie miało miejsce wydarzenie, które uświadomiło Ci, jak wielki błąd popełniłaś wiążąc się z zimnym draniem. Podczas tej kolacji u znajomych źle się poczułaś, poprosiłaś o powrót do domu. Nie dostałaś zgody. Wprost, przy wszystkich oświadczono Ci, że "trzeba było zostać w domu, a teraz to poczekasz, aż on będzie chciał wyjść". Kątem załzawionego oka złapałaś kilka współczujących spojrzeń. Zostałaś.
Wieczorem, w czterech ścianach usłyszałaś te wszystkie rzeczy, które odtąd powtarzano Ci codziennie. "Masz reagować kiedy się do Ciebie mówi." "Masz robić to, czego się od Ciebie wymaga." "Masz z wydzielonych pieniędzy zrobić tylko takie zakupy, na jakie została wydana zgoda." "Nie masz prawa wychodzić kiedy chcesz."... Dzisiaj nie możesz się sobie nadziwić: dlaczego wtedy nie odwróciłaś się i nie odeszłaś?
Syn
Wasze dziecko ma 6 lat. Od trzech jest przez swojego ojca tresowane. To jedyne słowo, które przychodzi Ci na myśl, kiedy myślisz o tej relacji. Początkowa euforia (że chłopiec) ustąpiła pola mobilizacji: wychowujemy mężczyznę. Waszemu synowi nie wolno płakać, ani okazywać emocji takich jak złość czy gniew: ma je w sobie tłumić. Za sprzeciw jest karany. Jeśli je za długo, odbiera mu się ulubione zabawki, jeśli nie opanuje wierszyka, idzie spać bez kolacji. Próbujesz zainterweniować: zostajesz „karnie” odesłana do sypialni, w powietrzu wisi awantura. Nie chcesz by maluch się bał. Rezygnujesz. Ale tylko na chwilę.
Retrospekcja
Twój mąż jako dziecko zaznał tak zwanego „zimnego chowu”. Jego rodzice wymagali, ale nie potrafili pochwalić. Za to karali bardzo surowo. W tym domu brak było uśmiechu, ciepła, wsparcia. Spontaniczności. Dowiedziałaś się tego od siostry męża, która od kilku lat korzysta z pomocy psychoterapeuty. Że coś jest nie tak, zorientowała się, gdy rozpadł się jej kolejny związek, a ona znów nie potrafiła zrozumieć dlaczego. Teraz jest Twoją sojuszniczką.
Epilog
Z utęsknieniem czekasz na pierwszą rozprawę. Odkąd opowiedziałaś swoją historię masz za sobą rodzinę i przyjaciół: dopingują Cię do zmian. A jednak łapiesz się na tym, że ciągle jeszcze Ci go żal. Dobrze, że jest ktoś, kto sprawia, że nie zboczysz z obranego kursu. Ten mały chłopiec, który (odkąd mieszkacie poza domem) już nie budzi się tak często z bólem brzuszka, nie musi być taki jak tata. Może być, pewnego dnia, czułym, ciepłym i wspierającym partnerem. A może nawet najlepszym ojcem?
P.S. Mieszkasz w mieście. Jednym z większych w Polsce. Skończyłaś studia, a takie historie jak Twoja słyszałaś wcześniej nie raz. Ciągle nie możesz uwierzyć, że trwałaś w tym związku 10 lat.