
REKLAMA
Specjalnie dla czytelniczek 15 proc. zniżki przy zamówieniu w sklepieSlippersFamily.com, na hasło: MamaDu!
Wodzianka, Mazowszanka
Dominikę Zasiewską, Wodziankę znamy głównie z programu Kuby Wojewódzkiego. Ponad półtora roku temu, Dominika zniknęła z programu na dobre, a rok temu urodziła synka, Gucia. Dziś rozmawiamy z Dominiką o macierzyństwie, dylematach mamy pracującej i nowej kampanii reklamowej, w którą się zaangażowała. Zapraszamy was na rozmowę ilustrowaną pięknymi i kobiecymi zdjęciami Michała Maćkowskiego.
Rok temu zostałaś mamą, jak zmieniło się Twoje życie?
Nie od razu się zmieniło. Na początku zmienił się jedynie rytm dnia, ale moje myślenie pozostało takie samo. Nie dostałam kręćka na punkcie odwiedzin u mnie w domu. Zawsze byłam bardzo towarzyska, z czasem przestałam chodzić na imprezy. Jeszcze kiedy Gucio miał kilka miesięcy zdarzało mi się. Dziś jestem mamą w domu.
Nie od razu się zmieniło. Na początku zmienił się jedynie rytm dnia, ale moje myślenie pozostało takie samo. Nie dostałam kręćka na punkcie odwiedzin u mnie w domu. Zawsze byłam bardzo towarzyska, z czasem przestałam chodzić na imprezy. Jeszcze kiedy Gucio miał kilka miesięcy zdarzało mi się. Dziś jestem mamą w domu.
Jaka jesteś mamą? Jesteś mamą opiekuńczą, czy może bardziej wyluzowaną?
Jestem bardzo czuła w stosunku do Gucia. Wiem, że inne mamy stosują określony rytm dnia, ja tego nie stosuję. Przeczytałam kiedyś, że dziecka nie należy wychowywać, po prostu nie należy mu przeszkadzać. Drzewu nikt nie mówi, jak ma rosnąć.
Jestem bardzo czuła w stosunku do Gucia. Wiem, że inne mamy stosują określony rytm dnia, ja tego nie stosuję. Przeczytałam kiedyś, że dziecka nie należy wychowywać, po prostu nie należy mu przeszkadzać. Drzewu nikt nie mówi, jak ma rosnąć.
Czy pamiętasz jakieś swoje matczyne błędy? Coś, czego chciałabyś uniknąć przy następnym dziecku?
Jeden taki błąd popełniam bez przerwy. Żyjemy na dwa miasta, trochę w Gdańsku, trochę w Warszawie i teraz, jak już Gucio zaczyna kojarzyć te miejsca, nie ma problemu, ale wcześniej był duży problem, było mu ciężko się zaaklimatyzować.
Jeden taki błąd popełniam bez przerwy. Żyjemy na dwa miasta, trochę w Gdańsku, trochę w Warszawie i teraz, jak już Gucio zaczyna kojarzyć te miejsca, nie ma problemu, ale wcześniej był duży problem, było mu ciężko się zaaklimatyzować.
Dziecko nie lubi zmian.
Nie lubi. My go często zabieraliśmy. Moja zaprzyjaźniona pediatra powiedziała mi kiedyś, że nie należy po urodzeniu dziecka podporządkować temu wydarzeniu całego swojego życia. Jeżeli mam taki, a nie inny tryb pracy, trzeba się z tym pogodzić.
Nie lubi. My go często zabieraliśmy. Moja zaprzyjaźniona pediatra powiedziała mi kiedyś, że nie należy po urodzeniu dziecka podporządkować temu wydarzeniu całego swojego życia. Jeżeli mam taki, a nie inny tryb pracy, trzeba się z tym pogodzić.
Masz takie spokojne, racjonalne podejście do macierzyństwa.
Tak, racjonalne.
Tak, racjonalne.
A jakim chłopcem jest Gucio?
Gucio jest bardzo wesoły, towarzyski i zaradny.
Gucio jest bardzo wesoły, towarzyski i zaradny.
Zaradny? Już teraz to widać?
Widać to od początku! Gucio, kiedy wychodzi na plac zabaw, nie zacznie się bawić, dopóki się ze wszystkimi nie przywita, wyciąga rączkę do wszystkich.
Widać to od początku! Gucio, kiedy wychodzi na plac zabaw, nie zacznie się bawić, dopóki się ze wszystkimi nie przywita, wyciąga rączkę do wszystkich.
Myślałaś o żłobku dla Gucia, czy poślesz go dopiero do przedszkola?
Zatrudniamy nianię, która z nami mieszka. Ja nie pracuję codziennie, ale często muszę gdzieś wyjść. Do trzeciego roku życia Gucio będzie z nami.
Zatrudniamy nianię, która z nami mieszka. Ja nie pracuję codziennie, ale często muszę gdzieś wyjść. Do trzeciego roku życia Gucio będzie z nami.
Gucio jest chłopcem, mówi się, że w dzisiejszych czasach trudno jest wychować chłopców na prawdziwych mężczyzn. Jak Ty widzisz Gucia jako faceta? Jaki chciałabyś, żeby był jako dorosły mężczyzna?
Mamy tu kwestie sporne z narzeczonym. On uważa, ze mężczyzna powinien mieć w życiu dużo luzu i nie od razu się żenić. Ja natomiast mam do tych spraw podejście tradycyjne, konserwatywne. Nie wyobrażam sobie Gucia trzykrotnego rozwodnika ani obiboka. Nie chcę żeby był gamoniem spod rodzicielskiego klosza. Chciałabym, żeby skończył studia i pracował.
Mamy tu kwestie sporne z narzeczonym. On uważa, ze mężczyzna powinien mieć w życiu dużo luzu i nie od razu się żenić. Ja natomiast mam do tych spraw podejście tradycyjne, konserwatywne. Nie wyobrażam sobie Gucia trzykrotnego rozwodnika ani obiboka. Nie chcę żeby był gamoniem spod rodzicielskiego klosza. Chciałabym, żeby skończył studia i pracował.
Chciałabyś mieć więcej dzieci?
Tak! Postanowiliśmy, że będziemy mieć trójkę dzieci. Następne, jak tylko uda nam się zamienić mieszkanie na większe, może w przyszłym roku. A trzecie dziecko przed czterdziestką. Boję się syndromu opuszczonego gniazda.
Tak! Postanowiliśmy, że będziemy mieć trójkę dzieci. Następne, jak tylko uda nam się zamienić mieszkanie na większe, może w przyszłym roku. A trzecie dziecko przed czterdziestką. Boję się syndromu opuszczonego gniazda.
Wspomniałaś, że korzystasz z pomocy niani, jak ją znalazłaś? Przeprowadziłaś casting? Pytałaś znajomych?
Najpierw szukałam przez internet. Obdzwoniłam ok 40 osób! Pierwszą nianię zwolniłam dyscyplinarnie. Kiedy Gucio miał 4 miesiące, nakrzyczała na niego bo przeszkadzał jej w rozmowie. Następna niania zrezygnowała ze względów rodzinnych. No i pojawiła się nasza trzecia, cudowna niania, psycholog dziecięcy. Teraz ma dwumiesięczną przerwę.
Najpierw szukałam przez internet. Obdzwoniłam ok 40 osób! Pierwszą nianię zwolniłam dyscyplinarnie. Kiedy Gucio miał 4 miesiące, nakrzyczała na niego bo przeszkadzał jej w rozmowie. Następna niania zrezygnowała ze względów rodzinnych. No i pojawiła się nasza trzecia, cudowna niania, psycholog dziecięcy. Teraz ma dwumiesięczną przerwę.
Czyli masz dla siebie więcej czasu, co pozwala Ci się realizować także na innych płaszczyznach. Jesteś osoba wszechstronną, interesujesz się modą, możesz nam troszkę o tym opowiedzieć?
Bardzo lubię pojektantów z Londynu. Mogę teraz o tym mówić, bo mój chłopak nie słyszy (śmiech). Lubię niszowe marki, ulegam presji, która ma zdecydowany związek z mediami społecznościowymi: francuskie i włoskie marki, domy mody. Ale na co dzień jestem chłopczycą, chodzę w męskich ciuchach.
Bardzo lubię pojektantów z Londynu. Mogę teraz o tym mówić, bo mój chłopak nie słyszy (śmiech). Lubię niszowe marki, ulegam presji, która ma zdecydowany związek z mediami społecznościowymi: francuskie i włoskie marki, domy mody. Ale na co dzień jestem chłopczycą, chodzę w męskich ciuchach.
Zajmujesz się wizerunkiem innych osób, znasz modę i jej, zmieniające się trendy. Opowiedz proszę o ostatnim swoim modowym odkryciu czyli trampkach Slippers, których stałaś się honorowa ambasadorką. Co w nich takiego jest ?
Bardzo dużo reserchuje na potrzeby swoich klientek, które poddaję metamorfozie, wyszukuje dla nich stylizacje na przeróżne okazje. Po tylu latach pracy w telewizji i show businessie jestem tym skażona. Oczywiście zaczęło się ode mnie. Korzystałam z pomocy przeróżnych fashionistów, przy okazji niejednego show, programu, występu czy zwykłej setki. Jednak od początku proponowałam pewne rozwiązania, przełamania konwencji w proponowanym mi stroju, ale tak żeby zachować kompromis. Przeważnie się udawało, a rezultaty były gorąco przyjmowane. Slippersy znalazłam właśnie przez ich profesjonalną stronę slippersfamily.com, a właściwie portal. Jako fashion victim (ofiara mody - angielski odpowiednik profesjonalnych stylistek - przyp red.) od razu zwróciłam uwagę na jakościowy gatunek tych butów, bardzo fajną imitację zwierzęcej skóry, krój, fason. I okazało się, ze Slippersy są bardzo hot&cool.
Bardzo dużo reserchuje na potrzeby swoich klientek, które poddaję metamorfozie, wyszukuje dla nich stylizacje na przeróżne okazje. Po tylu latach pracy w telewizji i show businessie jestem tym skażona. Oczywiście zaczęło się ode mnie. Korzystałam z pomocy przeróżnych fashionistów, przy okazji niejednego show, programu, występu czy zwykłej setki. Jednak od początku proponowałam pewne rozwiązania, przełamania konwencji w proponowanym mi stroju, ale tak żeby zachować kompromis. Przeważnie się udawało, a rezultaty były gorąco przyjmowane. Slippersy znalazłam właśnie przez ich profesjonalną stronę slippersfamily.com, a właściwie portal. Jako fashion victim (ofiara mody - angielski odpowiednik profesjonalnych stylistek - przyp red.) od razu zwróciłam uwagę na jakościowy gatunek tych butów, bardzo fajną imitację zwierzęcej skóry, krój, fason. I okazało się, ze Slippersy są bardzo hot&cool.
Jak je odkryłaś ?
Konkurencja jest olbrzymia. Każdy chciałby zaistnieć na rynku. Ale do tego trzeba mieć charyzmę I osobowość. Tak samo jest z usługami i projektowaniem butów. Forma promocji to już drugi plan, bo najpierw trzeba wypracować jakość. Social media? Telewizje internetowe, Snapchaty, portale społecznościowe. Proszę bardzo, ale bez Know How to jazda donikąd. Dlatego zawsze dbam o zachowanie proporcji. Obserwując drogę jaką idą Slippersy, wiem, że warto ryzykować, warto stawiać na jakość, warto być otwartym na ludzi I ich potrzeby. Dotarcie to kwestia indywidualnej fantazji. Ja bardzo często doradzam moim klientom jak opowiedzieć o sobie i o tym co się robi i jak oddać to dalej.
Konkurencja jest olbrzymia. Każdy chciałby zaistnieć na rynku. Ale do tego trzeba mieć charyzmę I osobowość. Tak samo jest z usługami i projektowaniem butów. Forma promocji to już drugi plan, bo najpierw trzeba wypracować jakość. Social media? Telewizje internetowe, Snapchaty, portale społecznościowe. Proszę bardzo, ale bez Know How to jazda donikąd. Dlatego zawsze dbam o zachowanie proporcji. Obserwując drogę jaką idą Slippersy, wiem, że warto ryzykować, warto stawiać na jakość, warto być otwartym na ludzi I ich potrzeby. Dotarcie to kwestia indywidualnej fantazji. Ja bardzo często doradzam moim klientom jak opowiedzieć o sobie i o tym co się robi i jak oddać to dalej.
Czy prowadząc lub promując markę, można się jednocześnie głęboko zaangażować w akcje społeczne, charytatywne i to nie jest droga wstecz dla producenta ? Niewielu z nich obiera już ten kierunek.
To naturalna kolej rzeczy, że zrobiło się tego za dużo I powstał chaos informacyjny. Ale jak mówię, przetrwają tylko ci, którzy nie idą na skróty. A pomoc charytatywna, pomoc ludziom, dzieciom zawsze będzie w cenie I zawsze będzie świadczyć o producencie, ze nie jest nastawiony tylko na to żeby na nas zarobić. Taka pomoc to mnóstwo dodatkowych obowiązków. I pracy. Wiesz, dobrze że o to pytasz bo ja sama zawsze pomagałam przy tego typu akcjach społecznościowych. Nie ukrywam też, że na moją decyzję o współpracy z Rodziną Slippersów miał wpływ ich życiorys I udział w akcjach humanitarnych.
To naturalna kolej rzeczy, że zrobiło się tego za dużo I powstał chaos informacyjny. Ale jak mówię, przetrwają tylko ci, którzy nie idą na skróty. A pomoc charytatywna, pomoc ludziom, dzieciom zawsze będzie w cenie I zawsze będzie świadczyć o producencie, ze nie jest nastawiony tylko na to żeby na nas zarobić. Taka pomoc to mnóstwo dodatkowych obowiązków. I pracy. Wiesz, dobrze że o to pytasz bo ja sama zawsze pomagałam przy tego typu akcjach społecznościowych. Nie ukrywam też, że na moją decyzję o współpracy z Rodziną Slippersów miał wpływ ich życiorys I udział w akcjach humanitarnych.
Slippersy mają szansę wejść do kanonu klasyki mody młodzieżowej?
Moje fasony za grube, ciężko zarobione pieniądze będę zawsze mieszała z offowymi klimatami modowymi i klasycznymi trampkami. Od Disquared po Prade na LV kończąc, trampki takie jak te jako dodatek zawsze będą sexy, class i stylish.
Moje fasony za grube, ciężko zarobione pieniądze będę zawsze mieszała z offowymi klimatami modowymi i klasycznymi trampkami. Od Disquared po Prade na LV kończąc, trampki takie jak te jako dodatek zawsze będą sexy, class i stylish.
Pytanie do Ciebie Dominiko i Twojego synka Gucia: Czy Slippersy, które nosicie są wygodne ?
Wiadomo. Gucio nie chce wyskoczyć z nowych kapci.
Wiadomo. Gucio nie chce wyskoczyć z nowych kapci.
A zdarza Ci się wyskoczyć na zakupy za granicę?
Zdarza mi się, do Berlina.
Zdarza mi się, do Berlina.
I wtedy portfel boli?
Mnie nie tak bardzo.
Mnie nie tak bardzo.
Wróćmy do tematu macierzyństwa. Jak wygląda Twój dzień, jako mamy, kiedy jesteś w domu z Guciem, jak spędzacie czas razem?
Gucio kiedy tylko wstaje, tańczy, tańczymy razem. Gucio ma swoje ulubione piosenki, sam je włącza. Potem je śniadanie, idzie do spiżarni i bierze zielony mop, którym zamiata podłogę, a potem znowu tańczy i usypia. Kiedy wstanie, idziemy na spacer. Na końcu jest zabawa na kanapie. Obiecywałam sobie, ja byłam w ciąży, że moje dziecko nie pozna telewizji, frytek ani Coli. Ale kiedy miał pół roku, dostał ode mnie smartfona. Moim rzucał. Poza tym, Gucio jest bardzo grzeczny i rozkochany w swoim tatusiu.
Gucio kiedy tylko wstaje, tańczy, tańczymy razem. Gucio ma swoje ulubione piosenki, sam je włącza. Potem je śniadanie, idzie do spiżarni i bierze zielony mop, którym zamiata podłogę, a potem znowu tańczy i usypia. Kiedy wstanie, idziemy na spacer. Na końcu jest zabawa na kanapie. Obiecywałam sobie, ja byłam w ciąży, że moje dziecko nie pozna telewizji, frytek ani Coli. Ale kiedy miał pół roku, dostał ode mnie smartfona. Moim rzucał. Poza tym, Gucio jest bardzo grzeczny i rozkochany w swoim tatusiu.
Dzielicie się równo z narzeczonym opieka nad Guciem, czy wszystko spada na Ciebie?
Nie dzielimy się w ogóle obowiązkami (śmiech). Mój narzeczony spał dziś do 12:30 i powiedział, że od 6 rano zajmował się dzieckiem. Piotrek zabiera Gucia na spacery i uwielbia grać z nim w piłkę. Wszystkie rutynowe czynności są na mojej głowie.
Nie dzielimy się w ogóle obowiązkami (śmiech). Mój narzeczony spał dziś do 12:30 i powiedział, że od 6 rano zajmował się dzieckiem. Piotrek zabiera Gucia na spacery i uwielbia grać z nim w piłkę. Wszystkie rutynowe czynności są na mojej głowie.
Mówi się, że Mama sobie nic nie może zaplanować, bo cokolwiek zaplanuje, to wydarzy się coś nieprzewidywalnego.
To prawda! Ja jestem w tej komfortowej sytuacji, że mieszka z nami niania, którą Gucio widzi codziennie i do której mam pełne zaufanie. Ale od wczoraj jesteśmy bez niani i tę niewypitą kawę zrobiłam o 6 rano (rozmawiamy o 15 :00). Za chwilę mam sesję, nie wysuszyłam nawet włosów.
To prawda! Ja jestem w tej komfortowej sytuacji, że mieszka z nami niania, którą Gucio widzi codziennie i do której mam pełne zaufanie. Ale od wczoraj jesteśmy bez niani i tę niewypitą kawę zrobiłam o 6 rano (rozmawiamy o 15 :00). Za chwilę mam sesję, nie wysuszyłam nawet włosów.
Chciałabym Cię jeszcze zapytać o sześciolatki w szkole.
Ja poszłam do szkoły w wieku sześciu lat i byłam dobra, dużo lepsza niż te siedmioletnie dzieci. Myślę, że to wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji. Czytałam, pisałam i liczyłam kiedy miałam 5 lat. Jeżeli to jest obowiązkowe, nie ma z czym dyskutować. Zakładam, że te zajęcia nie są bardzo obciążające. Dla Gucia marzy mi się szkoła, w której nauczyciele kładą nacisk na coś więcej niż program. Nie jestem zwolenniczką prywatnych szkół, choć sama do jednej chodziłam. Często uczęszczają do niej dzieci wydalone ze szkół publicznych.
Ja poszłam do szkoły w wieku sześciu lat i byłam dobra, dużo lepsza niż te siedmioletnie dzieci. Myślę, że to wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji. Czytałam, pisałam i liczyłam kiedy miałam 5 lat. Jeżeli to jest obowiązkowe, nie ma z czym dyskutować. Zakładam, że te zajęcia nie są bardzo obciążające. Dla Gucia marzy mi się szkoła, w której nauczyciele kładą nacisk na coś więcej niż program. Nie jestem zwolenniczką prywatnych szkół, choć sama do jednej chodziłam. Często uczęszczają do niej dzieci wydalone ze szkół publicznych.
Cieszysz się, że jesteś mamą, jesteś spełnioną kobietą?
Bardzo się cieszę, to jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie mnie w życiu spotkały. Łzy szczęścia i to, że liczy się tylko nasza trójka: ja, dziecko, narzeczony. Nie wiem czy jestem już kobietą. Czasem czuję się jeszcze dziewczyną.
Bardzo się cieszę, to jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie mnie w życiu spotkały. Łzy szczęścia i to, że liczy się tylko nasza trójka: ja, dziecko, narzeczony. Nie wiem czy jestem już kobietą. Czasem czuję się jeszcze dziewczyną.
Sam poród jak wspominasz?
Niefajnie. Miałam cesarskie cięcie, znieczulenie. Nie chciałam informować nikogo kiedy rodziny. Ale macierzyństwo jest świetne. Kiedy patrzę na Gucia, mam dwa uczucia: chcę go chronić (nie tylko przed upadkami) i chcę wywołać uśmiech na jego twarzy. Wszyscy traktują mnie raczej jako celebrytkę, pustą laskę. Już w szpitalu, po porodzie słyszałam za plecami: Ciekawe, kiedy go zaprowadzi do telewizji. Co to za matka. Kiedy pojawiłam się w ciąży na imprezie na świeżym powietrzu, posypała się lawina komentarzy. Ja bardzo często spotykam się z negatywnymi opiniami na mój temat. Skoro przez parę lat pracowałam rozebrana, to czego ja mogę nauczyć moje dziecko?. Nie chcę być zakładnikiem mojej przeszłości, tego, że pozowałam w piśmie dla facetów, czy pracowałam jako Wodzianka.
Niefajnie. Miałam cesarskie cięcie, znieczulenie. Nie chciałam informować nikogo kiedy rodziny. Ale macierzyństwo jest świetne. Kiedy patrzę na Gucia, mam dwa uczucia: chcę go chronić (nie tylko przed upadkami) i chcę wywołać uśmiech na jego twarzy. Wszyscy traktują mnie raczej jako celebrytkę, pustą laskę. Już w szpitalu, po porodzie słyszałam za plecami: Ciekawe, kiedy go zaprowadzi do telewizji. Co to za matka. Kiedy pojawiłam się w ciąży na imprezie na świeżym powietrzu, posypała się lawina komentarzy. Ja bardzo często spotykam się z negatywnymi opiniami na mój temat. Skoro przez parę lat pracowałam rozebrana, to czego ja mogę nauczyć moje dziecko?. Nie chcę być zakładnikiem mojej przeszłości, tego, że pozowałam w piśmie dla facetów, czy pracowałam jako Wodzianka.
Przejmujesz się tymi opiniami?
Nie, nie przejmuję. Może czasami, jak wstaję rano niewyspana (śmiech) i przeczytam jakiś komentarz. Nie uważam, żebym była gorszą mamą. Guciowi oboje z narzeczonym dajemy bardzo dużo czułości. Często śpi z nami w łóżku.
Nie, nie przejmuję. Może czasami, jak wstaję rano niewyspana (śmiech) i przeczytam jakiś komentarz. Nie uważam, żebym była gorszą mamą. Guciowi oboje z narzeczonym dajemy bardzo dużo czułości. Często śpi z nami w łóżku.
Zamierzacie zalegalizować związek?
Ja tak (śmiech).
Ja tak (śmiech).
Jak widzisz siebie za 10, 15, 20 lat?
Nie wiem. Jestem w takim momencie życia, że nie wiem. Z jednej strony ciągle mam jeszcze związek z show biznesem, zaczynam dostawać więcej propozycji. Kocham pracę na planie. Z drugiej strony mam możliwość współpracy z moim narzeczonym w Gdańsku. Może otworzymy hotel? Może zajmę się doradztwem wizerunkowym - metamorfozami, ale takimi dla normalnych kobiet. Chciałabym pomóc wypracować im własny styl. Znam bardzo dużo naturalnych metod na poprawienie urody.
Nie wiem. Jestem w takim momencie życia, że nie wiem. Z jednej strony ciągle mam jeszcze związek z show biznesem, zaczynam dostawać więcej propozycji. Kocham pracę na planie. Z drugiej strony mam możliwość współpracy z moim narzeczonym w Gdańsku. Może otworzymy hotel? Może zajmę się doradztwem wizerunkowym - metamorfozami, ale takimi dla normalnych kobiet. Chciałabym pomóc wypracować im własny styl. Znam bardzo dużo naturalnych metod na poprawienie urody.
Chcesz wrócić do tego momentu, kiedy pracowałaś u Kuby?
Na pewno do Kuby już jako Wodzianka nie wrócę. Formuła Wodzianki od momentu mojego odejścia się wyczerpała i to nie jest już zauważalny akcent w tym programie. Jak się coś robi, a nikt tego nie zauważa, to po prostu szkoda prądu. Wiem, że teraz jest ogromna konkurencja wśród dziewczyn, mnóstwo pięknych kandydatek, ale to chyba nie uroda była w roli Wodzianki najważniejsza, tylko jakaś energia. Kuba to jest one man show, nie chciałby w swoim programie żadnego bardziej dominującego elementu.
Na pewno do Kuby już jako Wodzianka nie wrócę. Formuła Wodzianki od momentu mojego odejścia się wyczerpała i to nie jest już zauważalny akcent w tym programie. Jak się coś robi, a nikt tego nie zauważa, to po prostu szkoda prądu. Wiem, że teraz jest ogromna konkurencja wśród dziewczyn, mnóstwo pięknych kandydatek, ale to chyba nie uroda była w roli Wodzianki najważniejsza, tylko jakaś energia. Kuba to jest one man show, nie chciałby w swoim programie żadnego bardziej dominującego elementu.
Miałaś moment zwątpienia, poczułaś, że macierzyństwo Cię jednak ograniczyło zawodowo w jakimś stopniu?
Miałam. Przez moment nawet brałam antydepresanty. Poczułam, że mnie nie ma, byłam wtedy w Gdańsku, Gucio był malutki. Choć uważam, że macierzyństwo to cudowna sprawa i dopełnienie naszej miłości. Ale, z drugiej strony, dla jakiejś harmonii w życiu, człowiek potrzebuje się realizować. Nie wiem, czy wrócić tu, szukać pracy w produkcji. To mnie interesuje. Telefony dzwonią, ale zapraszaję mnie głównie do programów o urodzie, nawet miałam propozycje, żeby ćwiczyć z Guciem (śmiech). Denerwuje mnie w ogóle ta cała presja na młode mamy, żeby tuż po porodzie stanęły na ściance, nosząc rozmiar 34. A wracając do Twojego pytania: po urodzeniu Gucia wypadłam z rynku, ale nigdy nie powiedziałabym, że żałuję.
Miałam. Przez moment nawet brałam antydepresanty. Poczułam, że mnie nie ma, byłam wtedy w Gdańsku, Gucio był malutki. Choć uważam, że macierzyństwo to cudowna sprawa i dopełnienie naszej miłości. Ale, z drugiej strony, dla jakiejś harmonii w życiu, człowiek potrzebuje się realizować. Nie wiem, czy wrócić tu, szukać pracy w produkcji. To mnie interesuje. Telefony dzwonią, ale zapraszaję mnie głównie do programów o urodzie, nawet miałam propozycje, żeby ćwiczyć z Guciem (śmiech). Denerwuje mnie w ogóle ta cała presja na młode mamy, żeby tuż po porodzie stanęły na ściance, nosząc rozmiar 34. A wracając do Twojego pytania: po urodzeniu Gucia wypadłam z rynku, ale nigdy nie powiedziałabym, że żałuję.
Masz typowe dylematy mamy, która wraca do pracy. Życzę Ci, żebyś znalazła swoją drogę.
Dziękuję, ciągle szukam.
Dziękuję, ciągle szukam.
