Związek z Ograniczonym Zaufaniem. "Co moje, to nie rusz - póki śmierć nas nie rozłączy!"

Fot. Flickr/[url=https://www.flickr.com/photos/quinnanya/5104839906/]Quinn Dombrowski[/url] / [url=http://bit.ly/CC-BY-SA-2]CC BY-SA[/url]
Fot. Flickr/Quinn Dombrowski / CC BY-SA
Wchodzimy w związki by być razem. Korzyść jest obopólna, dbamy o siebie wzajemnie. Na ślubnym kobiercu przysięgamy sobie dzielić troski, radości "w zdrowiu i chorobie". Dzielimy się opieką nad dziećmi, obowiązkami domowymi, dzielimy wspólne konto i dziwimy się, gdy znajomi podpisują intercyzę. Przecież to wszystko co moje, co Twoje, to jest już nasze. Czy na pewno?...

On zarabia dobrze, ona do domowego budżetu dorzuca "drobne". On robi duże zakupy, ona podstawowe, codzienne w spożywczym. Mają dwa różne konta, jej konto pod koniec miesiąca świeci pustkami. I nagle przychodzi dzień, kiedy muszą stawić czoła sytuacji "podbramkowej". Sobota, trzeba iść na zakupy. On jest chory. Ona – "spłukana". Prosi: "Daj mi kartę do bankomatu, wypłacę pieniądze i przyniosę Ci ją z powrotem. Zrobię potrzebne zakupy." – "Nie. Ja nikomu nie daję mojej karty. Już lepiej zamówmy ten obiad." Pierwszy jest szok (przecież jesteśmy małżeńtwem – czy on mi nie ufa?). Potem złość – obiecuje sobie, że nigdy nie będzie zależna finansowo od mężczyzny ). – "Dlaczego?"– dopytuje. –" Wytłumacz mi." – "Bo nie." – sam nie potrafi wytłumaczyć "dlaczego".
Po kilku godzinach daje jej drugą kartę, a ona przekonuje się, jaki to dla niego duży wysiłek. To nie skąpstwo, to związek z ograniczonym zaufaniem. I nie chodzi tu wcale o ciągłe podejrzenia o zdrady i inne przejawy nielojalności ze strony partnerki. To związek, w którym jedno z partnerów ma spory problem z dzieleniem się z drugą połówką materialną rzeczą, którą uważa za "osobistą". Zasada ograniczonego zaufania częściej dotyczy panów choć i wśród pań zdarzają się wyjątki. Powiecie pewnie, że karta to sprawa "dyskusyjna", "Ja chyba też bym nie dał/ nie dała."

– "Czy mogę skorzystać z Twojego komputera?"– pyta inna "ona". Choć wie jaka będzie odpowiedź, ciągle próbuje, bo czasem się udaje. Są razem kilka lat. – "Proszę, to dla mnie bardzo ważne, muszę szybko wysłać mail do pracy." Czas płynie. W końcu on, bardzo niechętnie, zgadza się. Krąży za to za jej plecami, niecierpliwie czekając, aż ona skończy i "wszystko wróci do poprzedniego ładu". Bo ten ład, ten jego wewnętrzny świat, ona swoją brutalną interwencją w komputerową klawiaturę zburzyła. Nie miał nic do ukrycia, nie na tym polega problem. To jego zbyt osobisty stosunek do tej jednej, konkretnej rzeczy sprawia, że nie potrafi się nią podzielić, nawet z ukochaną. To jest silniejsze niż przywiązanie do partnerki.
"Moje książki, moje żółte karteczki, moje biurko, moje długopisy... " Nieważne, że dzielicie wspólne łóżko, rachunek bankowy i macie dwójkę dzieci, które również "urodziliście razem". Jeśli pod jego nieobecność przestawisz coś na biurku, wprawne oko właściciela tego papierniczego kramu wykryje to natychmiast. Może to coś na kształt natręctwa. Nawet konkretnie nie wiadomo co takiego niecnego miałabyś z tym ołówkiem zrobić. Może nie zepsuć, może nie zniszczyć, ale przez chwilę będziesz ten ołówek trzymała. Więc lepiej trzymaj się od niego z daleka.

Znam związek, który trwa tak trzydzieści lat. Głównie dzięki olbrzymim pokładom wyrozumiałości Żony. To Ona przeniosła te kilka JEGO rzeczy, których nie wolno dotykać, do specjlanie wygospodarowanego w tym celu z dawnej gerderoby, gabinetu. To taka Izba Sinobrodego, do której nikt poza nim nie wchodzi. Po co prowokować konflikt?
Psychologowie spierają się, skąd bierze się ten dziwny lęk o to co "moje". Według niektórych teorii, w ten właśnie sposób osoba niedojrzała do związku usiłuje zabezpieczyć się emocjonalnie (przed rozstaniem, utratą autonomii, zmianą dotychczasowego trybu życia). Mi osobiście, taka postawa przypomina dziecięce "nie ruszaj moich zabawek", tak często słyszane w piaskownicy czy przedszkolu... Z tym, że dzieci mają czas by z tego zachowania wyrosnąć, mają rodziców, kórzy uczą je dzielić się z innymi. Tu problem uderza w związek dwojga dorosłych ludzi i wiele zależy od woli zrozumienia tej "przypadłości" przez partnera.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE