Miłe złego początki, czyli jak "niewinny" flirt może zabić związek

"Cześć Kochanie, jedziesz już? Za chwilę spotkanie, pamiętasz?"– SMS o takiej treści przeczytała na głos mężowi Gabrysia, po czym prawie umarła, a pół życia (cały związek) przeleciało jej przed oczami w zawrotnym tempie. "Od kogo to?" – spytała drżąc, dramatycznym tonem. Jak na potencjalnego winowajcę, mąż zachował stoicki spokój. "To przecież z pracy" – rzucił bez emocji (Uff!) "Z pracy?" – upewniła się Gabrysia – "No tak, to nasza księgowa, wiesz ta flirciara”. " A, ta" – uspokojona Gabrysia odkłada telefon. " No, to szybciej, bo się spóźnisz".

Poznajcie Kasię, księgową w dużej kancelarii. Kasia jest zadbana, odrobinę "puszysta" i wita wszystkich szerokim, serdecznym uśmiechem. Wszystkich panów, bo pań w pracy raczej nie zauważa, choć sądzi, że ma z nimi dobre relacje. Gdyby panie zapytać wprost, zdania byłyby podzielone. Bo Kasia to flirciara i cytując jej koleżanki "nie odpuści żadnemu". Co takiego robi?

Oj tam, żadne wielkie "halo". Po pierwsze, kolegów z pracy wita serdecznym "Cześć Kochanie, co mi dziś przyniosłeś?". Właściwie nie zwraca się do nich inaczej niż "kochaniutki", "słodziutki" lub ostatnio –"ciasteczko". To przecież tak pozytywnie wpływa na atmosferę w pracy.

Po drugie, Kasia ubiera się zawsze zgodnie z zasadą "niech wszyscy wiedzą, że masz pupę i biust, nawet jeśli ich wada wzroku to minus 30 dioptrii". Biust Kasi można też poczuć, bo Kasia lubi być blisko rozmówcy.
Po trzecie, Kasia dba o dobry wizerunek panów – poprawia krawaty, strzepuje pyłki z marynarek, a nawet (zdarzyło się raz czy dwa) wyciera chusteczką majonez z kącika ust młodego aplikanta. Ten majonez stał się ostatecznie kością niezgody w bardzo udanym (do pojawienia się aplikanta) związku Kasi. Jej mąż Piotr (adwokat), do tej pory bagatelizował sprawę. Ale kiedy aplikant na "nieśmiałe" próby flirtu zaczął odpowiadać, zapaliło się czerwone światełko. Piotrek wziął Kasię na poważną rozmowę i jasno sprecyzował, że jeśli Kasia zamierza status jego żony na Facebooku zatrzymać, to powinna w trybie natychmiastowym zmienić swoje zachowanie, a z aplikantem utrzymywać jedynie służbowe stosunki. Jeśli nie, to on ją szybko i sprawnie "rozwiedzie". Bez pomocy aplikanta.


Kasi nie łatwo przychodzi ta zmiana, ale się bardzo stara. Bo kocha Piotra i nie wyobraża sobie życia bez niego. Piotr widzi jej starania i jest tolerancyjny. Bo kocha Kasię.

Karolina kocha Pawła
Ona - szara myszka, On - gaduła i ekstrawertyk. Od zawsze potrzebował publiczności, zwłaszcza żeńskiej. Im więcej zachwytu widział w oczach koleżanek, tym chętniej przebywał w ich towarzystwie. Cóż, wszyscy lubimy być podziwiani. Karolina też patrzyła i podziwiała, ale zaobserwowała coś jeszcze. Głośne chichoty koleżanek, "zabawne" SMS–y czy maile pełne "niewinnego" flirtu.

Kiedy idą do kawiarni czy sklepu, Paweł zawsze wchodzi w uwodzicielski dialog z żeńską obsługą. Na "pracowym" komunikatorze pisze wiadomości do koleżanek: "Hej, ślicznie dziś wyglądasz, przeszkadzasz mi w pracy, nie mogę się skupić.". Karolina od pewnego czasu czyta te wiadomości regularnie, nie potrafi wytłumaczyć dlaczego. I Cierpi. Wie, że fizycznie Paweł jej nigdy nie zdradził. Ale dla niej flirt to "inny" rodzaj zdrady. Zrobiła jedną awanturę, potem drugą. "Nie mów tak do nich. Takie słowa są zarezerwowane tylko dla mnie!" – wykrzyczała kiedyś. "Daj, spokój, to tylko wygłup, gra, nie ma w tym nic głębszego. Przecież do Ciebie też tak mówię!" – pogrążył się Paweł.
A Karolina podjęła już decyzję o rozstaniu. Wie, że to nie dla niej, że się zamęczy, taką już ma “konstrukcję”, a on się nie zmieni. Może gdyby poczuł zazdrość...? Ale Karolina nie umie jej wzbudzić. I nie chce. Nigdy nie była "flirciarą", ma kolegów, a z nimi – koleżeńskie stosunki.

Jesteś w związku i flirtujesz? Zastanów się czy warto ryzykować. Czy warto podejmować grę, która może zakończyć się rozpadem czegoś, co budowało się latami? A co z uczuciami Twojego partnera? Lubimy być uwodzeni, taka jest nasza natura. Zmieniamy się i przyoblekamy w pawie piórka widząc podziw w oczach płci przeciwnej. Nasze związki przechodzą zaś różne etapy, z czasem stają się "przewidywalne".

Mówi się, że dobrych, mocnych związków niewinny flirt nie osłabi. Czy jednak świadczy on o szacunku dla naszego partnera? Czy nie zostawi na naszym idealnym związku choćby maleńkiej i niezauważalnej, ale jednak- rysy?
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE