"Wezmę udział" - czyli życie rozrywkowe Matki Polki. Może tym razem się uda?

Na ekranie telefonu wyskakuje mi powiadomienie. To Facebook przypomina o jakimś "nadchodzącym wydarzeniu", w którym mam wziąć udział. Wystawa ? Zaraz, zaraz do kiedy? Koniec listopada? A, to spokojnie! Zdążę... No chyba, że nie...

Przecież odkąd mam w domu dodatkowe dwie pary rąk i nóg, dwie dodatkowe gadające paszcze (jedna z nich gada w swoim języku, co nie usprawnia komunikacji), dwa nowe i bardzo wybredne żołądki do wykarmienia, moje życie towarzysko- kulturalne toczy się głównie w wirtualnym świecie. Oto refleksje mamy spragnionej rozrywki "w realu". Tata się dołącza ;)

Wyjścia do kina/ teatru
Z zimną obojętnością witam każdą nową premierę kinową. Najważniejsze są dla mnie daty premier płyt DVD. Teraz do kina chodzimy głównie na Zaplątanych, Meridę Waleczną i Krainę Lodu. Są oczywiście "dorosłe"seanse dla mam z dziećmi, takie "Baby kino". Spróbowałam. Po wyjściu z sali za Chiny Ludowe nie mogłam sobie przypomnieć o czym był ten film (na pewno była to tak zwana "babska" oferta)... Za to doskonale pamiętam koncert, jaki zgotowały towarzyszące mamom niemowlęta (w tym moje, a co!) dobierając się w zgrabny chórek o skali godnej Chóru Alexandrowa.

W teatrze, po urodzeniu dzieci byłam (wstyd się przyznać) trzy razy... Za to każde z tych wyjść celebrowałam już dwa tygodnie przed przedstawieniem i dwa tygodnie po, w każdej ze sztuk odnajdując drugie, trzecie i czwarte dno.

Spotkania ze znajomymi (tymi dzieciatymi)
Przede wszystkim, na żadne nie dotarłam punktualnie. Co ciekawe, spóźniając się czterdzieści minut, byłam nawet raz pierwsza. Żaden wyczyn, powiesz, bo doskonale wiesz, że z reguły w dniu planowanego wyjścia, drzemki magicznie przedłużają się, ukochane, niezastąpione gryzaczki gubią, a pieluchy zapełniają się w momencie, gdy już wystawiasz nogę za drzwi mieszkania i wołają o natychmiastową zmianę.


Jeśli więc "przeżywasz", nie przejmuj się, otrzyj pot czoła i łzy z oczu, znajomi prawdopodobnie też zjawią się ze znacznym "poślizgiem". A jeśli są o niebo lepiej zorganizowani i dodatkowo ich dziecko pieluchy napełnia zgodnie z planem, a nie potrzebą, też się nie przejmuj. Nowych przyjaciół z łatwością poznasz na placu zabaw, w dziecięcej kawiarni, na spacerze po osiedlu :)

Niezręczna cisza, krępująca przy zawieraniu znajomości też Ci nie grozi... No i tematów do rozmów nie zabraknie, rodzicielstwo dostarcza ich w nadmiarze.
Wyjścia do restauracji/kawiarni
Wnoszenie jedzenia do restauracji brzmi dla Ciebie absurdalnie? :) Nigdy wcześniej nie zabierałam ze sobą wypełnionej po brzegi pieluchami, ciuchami na zmianę i jedzeniem " na wszelki wypadek" torby. Odkryłam też tajemnicę "ciepłych soczków, nie z lodówki", a lokal wybieram upewniając się uprzednio czy wyposażono go w kącik zabaw. – Nie ma fotelika! W toalecie brak przewijaka – bulwersuję się, jeśli zapewniano mnie, że to restauracja przyjazna dzieciom.

Wcześniej na obiad wchodziłam " z marszu", jeśli spodobała mi się nazwa czy wystrój lokalu... Teraz głównym kryterium jest po prostu wygoda – moja i mojego dziecka. Chcę także zjeść we względnym spokoju, a nie pod obstrzałem zniecierpliwionych spojrzeń a la "gdzie z dzieciakiem do knajpy?!".

Nagrywarka
Wcześniej prawie nieużywana, dziś przepełniona filmami do obejrzenia "za chwilę", " jak zaśnie", " jak będzie u dziadków", "kiedy w końcu nie będziemy zasypiać natychmiast po opadnięciu na kanapę". Są filmy obejrzane do połowy, do dwudziestej minuty albo wcale... Urozmaicają nam te błogosławione wieczory, kiedy jedno i drugie szczęśliwie wcześnie zaśnie i mamy czas dla siebie.

Wolność, niczym nieograniczona swoboda, powroty do domu bladym świtem... To wszystko mam już za sobą. Nie "wyskoczę" już spontanicznie nad morze, nie zadecyduje nagle, że następnego dnia stanę pod Bramą Brandenburską. Od czasu kiedy w mój świat wkroczyły pampersy, butelki ze smoczkiem, kaszki i słoiczki, życie towarzysko - kulturalne... umarło? Nie, to przecież tylko etap przejściowy! Klikam więc dzielnie w ikonkę "wezmę udział" przy premierze ciekawego spektaklu. Jeśli się uda, będę celebrować. Dwa tygodnie przed i dwa tygodnie po... :)
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE