Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

13-miesięczna Zosia trafiła do szpitala w Łukowie, w woj. lubelskim. Miała zapalenie górnych dróg oddechowych i nieżyt żołądka. W szpitalu nikt dziewczynką się nie zaopiekował. Leżała brudna, głodna i zaniedbana.

REKLAMA

Rodzice pozostałych pacjentów zarzucają szpitalowi zaniedbania w opiece. Rzecznik Praw Dziecka zlecił kompleksową kontrolę placówki, którą przeprowadzą pracownicy Biura RPD i prof. Teresa Jackowska - krajowy konsultant ds. Pediatrii.

Brak opieki i empatii personelu Dziewczynka jest wychowanką domu dziecka, w którym mieszka od urodzenia. Choć leczenie przebiegło pomyślnie, to pojawiły się zarzuty skierowane do personelu szpitala.

Chodziłyśmy do tej Zosi, przebierałyśmy ją, bo pielęgniarka jej nie przebrała i ona byłaby po prostu ubrudzona po pachy w swoich odchodach. Czytaj więcej

Mama jednego z pacjentów

Świadkowie opowiadają o tym, jak dziewczynka leżała głodna i brudna. Nie była przewijana i karmiona przez wiele godzin. Jedynie matki innych dzieci, znajdujących się na oddziale, zainteresowały się dramatyczną sytuacją Zosi. Pomagały jej, zmieniały pieluchy i myły. Przejęły obowiązki pielęgniarek, którym stan i sytuacja dziewczynki były zupełnie obojętne.

To jest dla mnie sytuacja niewyobrażalna. Nie może tak być. Nie ma rodziców, to musi się personel medyczny opiekować. Ba, przede wszystkim personel medyczny. Rodzice są od tego, żeby potrzymać dziecko za rączkę. Zastępca dyrektora Warszawskiego Szpitala Dla Dzieci

dr Maciej Rawicz

Zaniepokojeni rodzice innych dzieci nagrali małą Zosię. Chcą jednak pozostać anonimowi. Niestety film nie pozostawia wątpliwości i jednoznacznie ukazuje w jakich warunkach przebywała mała pacjentka.

Poduszka, wszystko było brudne, nikt się tym kompletnie nie zainteresował. Poszłyśmy do pielęgniarek, a te powiedziały, że one mają jeszcze inne dzieci, nie tylko Zosię. Czytaj więcej

Mama jednego z pacjentów

Personel medyczny nie dostrzega w swoim zachowaniu zaniedbań i nie ma sobie nic do zarzucenia. Anna Seroczyńska, dyrektor domu dziecka dla nieuleczalnie chorych maluchów mówi, że dzieci te powinny odczuć, że jest gdzieś ciepły dom i ludzie, którzy otaczają je troską i sercem.

Tu nie trzeba być wykwalifikowaną pielęgniarką, powinny wystarczyć normalne ludzkie odczucia, empatia, współczucie. Zosię zawiedli wszyscy. Rodzice, dom dziecka i szpital. Czytaj więcej Psycholog

dr Aleksandra Piotrowska

Źródło: tvp.info