
Cieszysz się, że twoje dziecko tak dobrze odrabia prace domowe? Siedzi grzecznie w pokoju i szuka wiedzy? Nie ciesz się za wcześniej! Sprawdź lepiej, czy po prostu nie czeka, aż ktoś podeśle mu gotowca. W sieci kwitną serwisy, gdzie uczniowie odrabiają lekcje za innych. Za darmo - wystarczy od czasu do czasu odrobić też za kogoś. Z nauką nie ma to wiele wspólnego. Więcej ze ściąganiem.
Moniczka1986 ma problem. Potrzebny jej referat pt. “Określ stosunek ludności polskiej do ludności żydowskiej w czasie II wojny światowej”. Jej mama i tata brali encyklopedię, jakieś książki, opracowania. Czytali, przepisywali. Robili ściągi. Słowem: uczyli się. Ale nie moniczka1986. Ona na jednym z portali lekcyjnych wrzuca “Hey potrzeba mi referat” i określa temat. Kilka minut (!) później pojawia się tekst. Moniczka1986 nic nie płaci. Daje odpowiadającemu punkty. Zebrała je wcześniej - m.in. rozwiązując problem kogoś innego.
Takich jak ona uczniów są setki tysięcy, jeśli nie miliony. Serwisy żyją z reklam, więc nie pobierają od uczniów żadnych opłat. “Lubisz polski, ale nie radzisz sobie z fizyką? Ty pomóżesz komuś , a jeden z 2 mln uczniów pomoże Tobie” - reklamuje się jeden z nich. Podobno teraz odwiedza go ponad pięć milionów użytkowników miesięcznie.
Ktoś może zapytać: “Ale gdzie jest problem? Uczniowie sobie pomagają i dobrze”. Gdyby sobie pomagali, to byłoby dobrze. Ale tu nikt (albo prawie nikt) nic nie wyjaśnia. Wysyłane są gotowe odpowiedzi, niezależnie od przedmiotu.
Komp098 daje 15 punktów za rozwiązanie zadania: “Ciało o masie 250 o objętości 100cm3 zawieszono na siłomierzu i zanurzono w nieznanej cieczy. Siłomierz wskazał 1N. Oblicz gęstość cieczy. Ma wyjść 1,5 g/cm3.”. W odpowiedzi dostaje równania. Wychodzi to, co miało wyjść. Czy Komp098 czegoś się nauczył? Wątpliwe. Czy pokaże na lekcji fizyki, że odrobił pracę domową? Niewątpliwie.
Teoretycznie serwisy pozwalają na wzajemną pomoc i wyjaśnienie zadań. Takiej wersji trzymają się ich założyciele. W praktyce trudno znaleźć coś oprócz gotowca. Dziecko otrzymuje "produkt”, który nie wymaga żadnego myślenia, refleksji, zastanowienia się. Można go w szkole prezentować metodą “kopiuj-wklej” (albo “kopiuj-przepisz”). Ściąganie kwitnie.
Zresztą trudno się dziwić, skoro sami uczniowie zdają się nie przejmować uczciwością w szkole. W ankiecie, którą w 2011 r. przeprowadził portal zadane.pl (to jeden z opisywanych tu serwisów), uczniowie przyznali, że uczciwością w szkole przejmują się tylko "naiwni nieudacznicy". Dla 66 procent (z ponad 6,5 tysięcy badanych) ściąganie to przejaw sprytu i zaradności.
O serwisach ściągających wiedzą uczniowie, ale wiedzą również nauczyciele.
NAUCZYCIEL HISTORII, 15 LAT STAŻU W WARSZAWSKIM LICEUM
Co bardziej zapobiegliwi nauczyciele sprawdzają, czy przypadkiem zadana przez nich praca domowa nie trafiła do jakiegoś serwisu. Ale to zabawa w kotka i myszkę, bo uczniowie z kolei instruują się wzajemnie, jak pytania (już po uzyskaniu odpowiedzi) z serwisów usuwać. Można tak w kółko - wszystko po to, aby… nie napracować się przy odrabianiu lekcji w domu.
Od pracy domowej do pracy magisterskiej droga daleka. Ale kto będzie ją pisał, jak w sieci na pewno znajdzie kogoś, kto “pomoże”? Przypominamy więc, że napisanie za kogoś “magisterki” to przestępstwo. Pisanie prac domowych - nie. A szkoda.
Na koniec bez komentarza jedno ze zleceń na zadane.pl:
Pytanie:
Kto jest dla ciebie autorytetem i dlaczego? Dla mnie autorytetem są rodzice tylko nie wiem jak ubrać to w zadania.Proszę o pomoc .
Odpowiedź:
Mimo znajomości licznych uznawanych na świecie autorytetów, rodzice wciąż stanowią dla mnie podstawowe źródło wiedzy życiowej. Poza nieograniczoną miłością i troską jaką mnie obdarzali odkąd się urodziłam, nauczyli mnie wiele o życiu w społeczeństwie. Wpoili we mnie pewną moralność, nauczyli rozróżniać dobro od zła i w dalszym ciągu wychowują na pełnowartościowego człowieka. Czytaj więcej
