
Młode małżeństwo. Ona tak na oko 25 lat, on koło 30. Kochają się, chcą mieć dziecko. Wszystkie wysiłki wkładają w stworzenie tego ostatniego elementu układanki, którą nazywają szczęściem. Mają plan. Poukładali sobie wszystko. Zarówno w pracy jak i w życiu. Mają pieniądze, mieszkanie, etaty, nawet pokój dla dziecka jest już urządzony.
Chyba wystarczy już opisywania tego małżeństwa. Co rzuca się Wam w oczy? Bo ja widzę nadmierne planowanie i szukanie poczucia bezpieczeństwa w przewidywalności. To nic. Niektórzy tak po prostu mają, choć należy się zastanowić nad tym, co może się stać, gdy któryś z punktów planu nie wypali? Gdy coś nas zaskoczy? Lub gdy się zwyczajnie potkniemy?
Właśnie o to potknięcie mi chodzi. Co prawda w trochę innym znaczeniu. Ci przyszli rodzice wydają się idelani i pewnie tacy będą, gdy ich dziecko przyjdzie na świat, aż do momentu pierwszego kryzysu. Ludzie doświadczając kryzysów szukają takich możliwości wyjścia z sytuacji, które zmniejszą ich napięcie i poziom stresu. Na przykładzie tej rodziny wiemy, że będzie to ponowne planowanie.
A teraz zastanówmy się jaki komunikat dostanie to malutkie dziecko?
Czy to dobre komunikaty dla dziecka? W pewnym sensie tak, ponieważ zdolność organizacji bywa bardzo przydatną umiejętnością. Jednak w kontekście tej rodziny nie jest to dobry przekaz. Jaki jest ten pozytywny?
Jak postrzegamy ludzi, którym zdarzy się potknąć? Jak myślicie? Oczywiście, że lepiej. Nie lubimy idealnych ludzi. Zdecydowanie bardziej wolimy tych, którzy popełniają błędy i nie wstydzą się do nich przyznać. Takie zachowanie tłumaczy efekt potknięcia. Eliot Aronson, psycholog społeczny, przeprowadził badanie, w którym wykazał, że drobne niedoskonałości zwiększają atrakcyjność ludzi. Ten efekt jest często używany w polityce. Kandydat zyskuje naszą sympatię, bo jest do nas podobny, też się myli, ale podchodzi do tego z uśmiechem i dystansem.
Co do rodziców mam jedną radę. Dzieci nie muszą widzieć nas jako idealnych, bez skazy. Każdy człowiek ma jakieś słabości i wady, nie możemy tego maskować, możemy jedynie uczyć dzieci jak sobie z tym radzić. Możemy tłumaczyć dlaczego czasami tracimy cierpliwość, że emocje są momentami nie do opanowania, ale każdy z nas je ma i każdy uczy się jak sobie z nimi radzić.
