Manifest młodej matki - psycholożki. O swoje prawa walcz w domu, transparenty zamień na słowa

Macierzyństwo to codzienna praca, nie tylko nad dzieckiem, ale także nad sobą.
Macierzyństwo to codzienna praca, nie tylko nad dzieckiem, ale także nad sobą. Jake Stimpson/http://bit.ly/1sURTXc/CC BY/http://bit.ly/1mhaR6e
Gdybym miała określić młodą matkę XXI wieku jednym słowem, to myślę, że byłby to wyraz UPARTA. W dążeniach, w pracy, w domu, w wychowaniu, w potyczkach rodzinnych i społecznej niechęci do młodych rodziców z wózkiem. Nie traćmy czasu na społeczne debaty o młodym rodzicielstwie, rozmawiajmy z tymi których to dotyka bezpośrednio - z bliskimi.

Młoda, studiująca, pracująca. Jedni uważają, że młodość daje jej przewagę. Ma więcej siły, jest bardziej kreatywna. Pamięta jeszcze czasy, gdy była dzieckiem, jako młoda kobieta ma wszelkie predyspozycje do urodzenia zdrowego, dziesięciopunktowego noworodka. Jest aktywna i zaangażowana, wie jakie są metody wychowawcze, śledzi najnowsze trendy w psychologii, modzie, kuchni. Wie, gdzie pójść z dzieckiem, jaka restauracja ma przewijak, gdzie organizują warsztaty dla najmłodszych, jakie zabawki rozwijają wyobraźnię, jakie są eko i gdzie kupi najtańsze pieluchy.
Drudzy natomiast widzą ją jako dziewczynę, która urodziła dzieci swoim rodzicom. Dostrzegają w niej niedojrzałość, lekkomyślność i infantylność. To studentka, która zaszła w ciążę przez nieuwagę i jak niby ma z takim życiowym negatywnym ładunkiem wychować dzieci? Jaki daje im przykład?
Jest nieprzystosowana do życia, nie ma wykształcenia, nie zarabia, nie ma ślubu (!), nie jest na tyle dojrzała by wychować dziecko. Jest społecznie potępiana, nie ma wsparcia, jest zagubiona i dopiero poszukuje swojej życiowej drogi, kierunku który okaże się dla niej najbardziej perspektywiczny.

Jaka jest naprawdę ta młoda matka?
Nie wiem. Wiem jaka jestem ja i jakie są moje koleżanki. Statystycznie najwięcej kobiet rodzi dzieci między 25, a 29 rokiem życia. Znam dużo młodszych mam, które zdecydowały się na macierzyństwo i te które to macierzyństwo zaskoczyło. Wiem jakie mają rozterki, z jakimi problemami się zmagają, jak walczą o to by ich nie przekreślać.
Prawda jest jak zwykle po środku, ale pocieszający jest fakt, że tak dużo nas – młodych mam, daje sobie radę. Na początku jest ciężko, ale ta wspomniana już młodość daje nam ”powera”.

Nie jesteśmy idealne, często bez męża/partnera, mamy bałagan w domu i niewyprasowane ubranie. Spóźniamy się na spotkania, ale też harujemy żeby nie dać się życiu stłamsić. Jesteśmy gotowe do działania, aktywnie poszukujemy nowych możliwości rozwoju, szukamy pracy, a jak ją dostaniemy to zaczepiamy się jej i za żadną cenę nie damy się zwolnić.
To nasza codzienna walka z czasem, z nieprzychylnymi ludźmi, ze wzrokiem rodziców na zebraniach w szkole (taka młoda? Na pewno wpadła!), z rodzicami i dziadkami, którzy mają swoje życiowe rady, nie zawsze przekładające się na nasze pojęcie świata.

Sama walczyłam. Macierzyństwo mnie zaskoczyło. Prawdą jest, że przewraca życie do góry nogami, prawdą jest że trzeba wiele rzeczy przewartościować i z wielu zrezygnować. Na początku pojawia się strach, niepewność, pytania o to jak sobie poradzę, czy jestem dojrzała, skoro wszyscy mówią, że nie jestem? Skąd wezmę pieniądze na dziecko? Ile tych pieniędzy potrzeba? Czy dziecko urodzi się zdrowe? Co mam jeść? W jakim szpitalu rodzić? Jakie badania zrobić?


Czy tego chcę?
Przede wszystkim pojawia się najważniejsze pytanie: Czy tego właśnie chcę? Czy chcę mieć dziecko? Czy chcę być matką tak wcześnie? To trudne pytania i nie mają jednej odpowiedzi. Nikt też nam na nie nie odpowie.
Ja chciałam. Miałam to niebywałe szczęście, że moja mama była ze mną i rozumiała z czym się zmagam. Kiedyś zapytała mnie wprost czy chcę tego dziecka? Pomyślałam wtedy jak to? Jak możesz pytać mnie o takie rzeczy? Masz trójkę dzieci!
Dopiero teraz rozumiem, że jej pytanie nie miało na celu kwestionowania istnienia dziecka, ale to miał być dla mnie impuls. Impuls, który miał wywołać moją wewnętrzną dyskusję, emocjonalny bałagan, a w końcu spokój… Ona pewnie o tym nie wie, ale jej szał planowania i ustalania najbliższej przyszłości, działał na mnie uspokajająco. Wiedziałam, że nawet jeśli nie podołam, to ona pomoże mi, poda rękę i podniesie gdy nie będę miała siły sama wstać. Ona mnie nie przekreśliła. Wierzyła we mnie. To tego potrzebuje każda młoda matka. Rzadko to mówię, dziękuję Ci mamo.

Nowy rozdział. Nowe obowiązki.
Powiecie, że to banał, ale macierzyństwo, to naprawdę codzienna praca, nie tylko nad dzieckiem, ale także nad sobą – matką, – kobietą, – żoną, – synową i w końcu także – córką. To sztuka wybierania, kompromisu, uczenia się swoich słabości i słabości swoich bliskich. To najlepsze, co mogło mnie spotkać, chociaż okupiłam to problemami ze zdrowiem (kręgosłup), to dało mi power do działania, do przesuwania granic i poszukiwania nowych możliwości rozwoju. Naładowało energią, chociaż mówią, że powinno mi ją przecież wyssać, bo dziecko wymaga jej dużo. Tylko, że to całkiem inna energia - życiowa. Ta która napędza nas by mieć cel i która motywuje nasz organizm do działania by go osiągnąć.

Dziewczyny nie dajcie się. Ja codziennie walczę, jesteście ze mną?
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE