
Na koń! Do broni! Alarm. Dyrekcja, wychowawca, psycholog. Dziecko przezywają w szkole. Na przykład “pączuś”. Albo “łamaga” czy inny uchol. Krew w rodzicu się burzy, ciśnienie rośnie… Ale w zasadzie to co robić, skoro każde działanie może być przeciwskuteczne i pogarszać sytuację? Skarga do dyrekcji = dziecko kapuś. Rozmowa z “prześladowcami” = maminsynek. A może bez przesady i to nie jest jakiś duży problem - w końcu wielu z nas też przezywali i nic wielkiego się nie stało… Niestety, nieraz dla dziecka problem to największy.
To trochę banał, ale warto przypomnieć, że gdy dziecko idzie do szkoły to “reputacja” wśród rówieśników staje się dla niego niezwykle ważna. I to, co dla nas, dorosłych może wydawać się jakimś nieznaczącym drobiazgiem, dla dziecka może być prawie końcem świata. “Ciapciak” dla nas brzmi nawet zabawnie - tymczasem młody człowiek uważa, że to powód, aby nienawidzić szkoły i nie chcieć wychodzić z domu.
Specjaliści przezywanie nazywają przemocą słowną. I stawiają ją na równi z tą fizyczną. Jeśli trwa długo - mówią o znęcaniu. Witryna www.przemocwszkole.org.pl podkreśla, że dzieci, które doświadczają przemocy słownej:
- myślą o sobie, że są "gorsze",
- stają się apatyczne lub agresywne,
- unikają szkoły (np. skarżą się rano na bóle głowy/brzucha).
Szukając rozwiązań eksperci podpowiadają, aby przede wszystkim spróbować porozmawiać z dzieckiem, dowiedzieć się w czym problem. Trzeba zachować wyjątkową delikatność, bo malec może wstydzić lub bać się tej rozmowy.
Gdy decydujesz się na rozmowę z dzieckiem postaraj się:
- pomóc mu uwierzyć w siebie, docenić każdy wysiłek ("próbowałeś się bronić", "odszedłeś z podniesioną głową, brawo", "zrobiłeś, co mogłeś");
- pozwolić mu na płacz, uszanować jego lęk i bezradność ("wiem, że to przykre", "nie łatwo jest się bronić");
Przezywanie jest od wieków obecne wszędzie tam, gdzie spotykają się młodzi ludzie. Najczęściej - jest nieszkodliwe. Czasem służy podkreśleniu cech pozytywnych albo zabawnych. Michał Jurecki, polski szczypiornista, gra w reprezentacji ze starszym bratem Bartkiem. Nazywają go dzidziuś. Paweł Zagumny mistrz świata w siatkówce to “Guma”. Niejeden Kowalski jest “Kowalem”, Orzechowska “Orzechem”, a Stefanowicz “Stefanem”. Oby tylko takie były obecne.
