Wracam do pracy. Oszalałaś?! O płaczu, lęku separacyjnym i wyrzutach sumienia

Najtrudniejsze są pierwsze rozstania. memekode/http://bit.ly/1urv0vi/CC BY/http://bit.ly/1mhaR6e
Rozstania nie są proste. Najtrudniejsze są te pierwsze. Z czasem jest łatwiej i powoli przyzwyczajamy się do nowej sytuacji.

„Wracam do pracy!” – mówi Anka.
„Co? Oszalałaś? A co z dzieckiem?” – pyta Janek, jej mąż.
„A co ma być z dzieckiem? Zostanie z nianią” – ze spokojem tłumaczy Anka.
„Z nianią… acha… No to jestem ciekaw jak mu to wytłumaczysz. On zawsze płacze jak Ciebie nie ma” – upomina ją mąż.
„Musi się wreszcie nauczyć, że czasem mnie nie ma” – wyjaśnia Ania.
„Ja sobie tego nie wyobrażam. Przecież on jest do Ciebie tak przywiązany” – nie daje za wygraną mąż.
„Wiem, ale musimy to skończyć. Nie mogę być tak zależna od niego. Czasem muszę wyjść” – mówi zrezygnowana Anka.
Ania ma rację, jej synek musi się nauczyć i nauczy się rozstawania z nią, a sytuacja gdy mama wraca do pracy, to dobry moment. Lęk separacyjny, standardowy etap rozwoju dziecka, pojawia się między 7. a 9. miesiącem życia. Większość rodziców wie jak wygląda, czym się objawia i że w końcu zanika. Jednak dla rodzin to trudny okres, dla matek to emocjonalnie ciężki czas i próba ich cierpliwości.
Ania nie ma lekko. Gdy wychodzi z domu jej synek głośno płacze i zalewa się łzami. Ania nie wie co robić i dlaczego tak się dzieje. Przecież mówiła mu, że wróci. Tłumaczyła, że idzie do pracy i że go kocha. Ma wyrzuty sumienia, jest jej źle, że zostawia w domu płaczące dziecko. Ale podnosi ją na duchu myśl, że przecież to normalne, że dzieci tak już mają, że jej koleżanka też to przechodziła i dała radę.

Janek, mąż Ani, ma inne zdanie. Uważa, że dziecku dzieje się krzywda, bo przecież on wie, że płacz to forma informowania rodziców o swoich potrzebach, a ich dziecko ma jedną – być z mamą. Na szczęście Janek z czasem dochodzi do wniosku, że żal mu Anki i jej stresowania się sytuacją. Odpuszcza. Zaczynają rozmawiać.
Nie jestem częścią mamy
Przyczyna lęku nie jest do końca jasna, jedno wiemy na pewno, że pojawia się i z czasem powinien zaniknąć. Naukowcy szukają jego przyczyn w genach, psycholodzy w instynktownym strachu przed zniknięciem matki i cechach indywidualnych. Koło 6 miesiąca życia niemowlę kończy fazę tzw. symbiozy, której towarzyszy uczucie jedności z mamą. Dostrzega, że „Mama” i „Ja” to dwie odrębne osoby. Następnie wraz z nowymi umiejętnościami – siadanie, raczkowanie – rozpoczyna się proces separacji.

Dzieci nie są wyposażone od urodzenia w niektóre mechanizmy radzenia sobie z trudną sytuacją, dlatego rozstanie z mamą jest dla nich wyzwaniem. Nie mają poczucia stałości obiektu, co oznacza, że nie potrafią zrozumieć co się dzieje z przedmiotem np. zabawką, gdy znika z ich pola widzenia. W ich subiektywnym odczuciu jest to równoznaczne z tym, że coś przestaje istnieć.

W sytuacji rozstania
Na początku dziecko zaczyna płakać. Po jakimś czasie osoba, która z nim zostaje jest w stanie je uspokoić i zająć innymi czynnościami – zabawą, jedzeniem. Dziecko w pewien sposób zapomina o tym, że rodzica nie ma i wszystko wraca do normy. Sam moment rozstania jest jednak trudny. Czasami rodzice robią błąd i przedłużają rozstanie. Nie wychodzą, bo nie potrafią – w ich rozumieniu – zlekceważyć płaczu dziecka. To zachowanie prowadzi jedynie do zwiększenia napięcia i stresu, dlatego warto poćwiczyć takie sytuacje wcześniej.


Jak? Najlepiej poprzez zabawę. Możemy chować się za ścianą i za chwilę pokazywać, że jesteśmy. Rozmawiajmy z dzieckiem, opowiadajmy mu co robimy. Gdy wychodzimy z domu w żadnym wypadku nie róbmy tego po kryjomu. Choć przez pewien czas dziecko może dobrze reagować, to jednak nie nauczymy goradzenia sobie w sytuacji rozłąki. Lepiej stworzyć rytuał – przytulanie, całus, pożegnanie.
Janek zapytał Anię wprost co ją gnębi. Ona opowiedziała mu o swoich odczuciach w chwili rozstania. O tym jak czuje się złą matką, bo zostawia swoje dziecko, że żałuje decyzji o powrocie do pracy. Janek rozumiał żonę. Wiedział, że mały płacze bardziej, gdy to ona wychodzi z domu.

Długo nad tym myślał i w końcu wpadł na pomysł jak poradzić sobie z tą sytuacją. Janek stworzył rytuał wyjścia. Rano to Anka pierwsza wychodzi, żegna się z małym, a on zostaje z tatą. Później przychodzi niania i Janek żegna się z synkiem. Takie rozwiązanie pomogło, bo choć mały na początku płakał, gdy mama wychodziła, to okazało się, że szybciej uspokajał się, gdy tata był obok. Problem z rozstaniem rozwiązał się po tygodniu. Anka nie ma już wyrzutów sumienia.
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE