Luz czy baby blues? Dlaczego warto zdecydować się na drugie dziecko

Wyluzowane matki mają więcej czasu i ochoty na zabawę z dziećmi. Fot. alenkasm / 123RF Zdjęcie Seryjne
Przyjście na świat pierwszego potomka to życiowa rewolucja. Ale to wie każdy. Młode mamy przed porodem zwykle nie zdają sobie jednak sprawy z tego, że w tym momencie, gdy pępowina zostaje przecięta, świat staje się inny. Chociaż do tej pory wydawał się im całkiem w porządku, teraz zaczynają go postrzegać jako nieprzyjazny. Potwory, choroby, koncerny farmaceutyczne, cały przemysł spożywczy, cukierniczy i producenci zabawek tylko czyhają na to, by dziecku zrobić krzywdę. Ba, to sens ich istnienia, ważniejszy nawet od tego, by czerpać ze swojej działalności zyski.

Panika o zdrowie, szczęście i pomyślność pierworodnego czy pierworodnej przeradza się jednak z czasem w zwykły, rodzicielski strach o dziecko. Ten moment nadchodzi z reguły wtedy, gdy na świecie pojawia się kolejny potomek.

Brytyjscy badacze starają się udowodnić, że najwięcej szczęścia daje pojawienie się pierwszego dziecka. Z każdym kolejnym radość jest mniejsza. Jednak doświadczeni rodzice mówią, że to bzdura. I dodają, że gdyby pozostali przy jednym, to by ich panika zżarła. A tak, mogą wreszcie wrzucić na luz i robić te rzeczy, na które przy jednym dziecku zabrakło im odwagi.

Wakacje nie tylko all inclusive
Przy pierwszym dziecku miejsce na letni wypoczynek wybierało się bardzo starannie. Potrzebny był dobry hotel, najlepiej taki, który ma nagrody za czystość. I basen, bo przecież dziecko nie może się kąpać w pełnym bakterii morzu czy, o zgrozo, jeziorze.

Z kolei w zimę na urlop nie wyjeżdżało się wcale, wychodząc z założenia, że w górach jest taki mróz, że przeżyć go mogą jedynie jednostki do tego specjalnie w toku ewolucji dostosowane.

Przy dwójce dzieci dylematu już takiego nie ma. Raz, ze budżet nie ten i na wakacje all inclusive nie zawsze można sobie pozwolić. A po drugie – przecież dziecko to nie wazon, nie rozsypuje się w pył w jednej sekundzie i zimowe wakacje też będzie w stanie przeżyć - pod warunkiem, że nie spędzamy ich w śnieżnej jamie. A po trzecie, nie będę do diabła czekać do późnej starości na to, by sobie na nartach pojeździć.


Do choroby z tą chorobą
Infekcja wirusowa jedynaka to kolejny powód do rodzicielskiej paniki. Podwyższona temperatura oznacza zazwyczaj wyprawę do lekarza. W przyspieszonym tempie. Przy braku terminów w przychodni – rodzice jak lwice są w stanie wydrzeć z gardła rejestratorkom nieistniejące numerki. Po to, by usłyszeć od lekarza, że trzeba mierzyć temperaturę, podawać leki przeciwgorączkowe i obserwować.

Przy drugim dziecku, jeśli nic się nie dzieje szczególnego, z reguły pomija się wstępną wizytę u lekarza, tylko od razu daje się syrop i obserwuje.

A co z katarem? Rodzice jedynaka uważają, że tylko ci wyrodni oczyszczają zapchane nosy współczesnymi, jakże wygodnymi urządzeniami do usuwania zalegającego kataru. A sami czyszczą znaną od dawna gruszką czy wręcz używając do tego skręconej waty.

Gdy się pojawi drugie dziecko, aspiratory do kataru wracają do łask. Może przez moment podczas użycia pojawią się wyrzuty sumienia, ale trwają one krótko. Bo kto by się teraz bawił z watą, skoro do wyczyszczenia czekają dwa nosy.

Zęby tak od razu nie wypadają
Wiadomo, że zęby myć trzeba. Regularnie, przynajmniej raz dziennie i obowiązkowo wieczorem. Niestety, większość dzieci za myciem zębów nie przepada. Przekupstwa rodziców, truskawkowe pasty do zębów i szczoteczki w kształcie zwierzątek też nie na wiele się zdają.

Ale przecież zęby tak od razu nie wypadają. Próchnica nie pojawia się też od razu. I jeśli raz dziecko pójdzie spać z brudnymi, to na pewno dożyje rana. I choć rodzice raczej się do tego nie przyznają, każdemu zdarzyło się machnąć ręką na mycie zębów. Znacznie częściej wtedy, gdy ma się kilkoro dzieci i trzeba je wszystkie położyć spać o sensownej porze.

Sterylność sprzyja alergii
Dziecko w domu zmienia wszystko, całą perspektywę a nierzadko także przekonania i poglądy. Zwłaszcza te dotyczące czystości. Pojawiający się w czasie ciąży syndrom wicia gniazda po porodzie pierwszej latorośli tylko się potęguje. I te matki, które do tej pory kpiły ze szmat i odkurzaczy, codziennie walczą mopami o czystą podłogę. Inaczej rodzina patologiczna.

Przy drugim też by się tak chciało, ale się nie da. Posiadanie w domu niemowlaka i kilkulatka wyklucza w zasadzie codzienne sprzątanie. Z jednej strony z braku czasu, z drugiej braku ochoty na podejmowanie się pracy, jak wiadomo, syzyfowej. Szczególnie w tym okresie, gdy dzieci uczą się jeść samodzielnie.

Zresztą nadmierna czystość w domu sprzyja alergiom. Szkoda więc dziecka na te porządki.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE