Marmurowe tablice z Dekalogiem zawisły na ścianach. Tak umiera świecka szkoła

Tablice z Dekalogiem zawisły przy drzwiach wejściowych do pięciu szkół.
Tablice z Dekalogiem zawisły przy drzwiach wejściowych do pięciu szkół. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Mimo nieustających prób oddzielenia państwa od Kościoła, świeckość szkoły to mit, w który większość Polaków przestaje wierzyć. Krzyże wiszą w klasach tuż przy godłach, ocena z religii wlicza się do średniej na koniec roku, a księża i katecheci z radością uczą o "grzechu aborcji". Na tym nie koniec. Przy drzwiach wejściowych do pięciu podkarpackich szkół zawisły tablice z wyrytym Dekalogiem. Mają przypominać uczniom o chrześcijańskich wartościach, wzmacniać morale. Pomysłodawcą umieszczenia marmurowych tablic jest Andrzej Głaz, wójt gminy Tuszów Narodowy. Zdaniem wójta tablice mają wymiar symboliczny – to sposób na oddzielenie Podkarpacia od "zła, które wdziera się do Europy".

– Nie chciałbym, żeby to się wdarło w moje strony, w moją Polskę – wyjaśnia Głaz w rozmowie z reporterem TVN24. Nie ma świadomości, że Polska, o której mówi, nie istnieje. Nieważne, ile marmurowych tablic zawiśnie w polskich szkołach – zawsze znajdzie się ktoś, kto nawet na nie spojrzy. Wójt zakłada, że społeczność w jego (wyimaginowanej) Polsce jest jednolita, że każdy z jej członków wyznaje te same – katolickie – wartości. Został samozwańczym strażnikiem dobra, walczącym ze złem. Złem, czyli każdym o odmiennych poglądach. I tak, zamiast jednoczyć, dzieli i odseparowuje.

Tomasz Kalbarczyk z fundacji Wolność od Religii przyznaje, że działania wójta są bulwersujące i niepokojące. – Takie wypowiedzi są zwyczajnie obraźliwe dla wszystkich osób o światopoglądzie odmiennym od Wójta. Twierdzenie, że wmurowywanie dekalogu na szkole to "jedyny sposób, by wychować na dobrych ludzi" jest nie tylko obraźliwe, jest też fałszywe. Wystarczy wskazać na przypadki osób religijnych o niskim morale i osoby, których moralność nie budzi zastrzeżeń, a jest zbudowana bez fundamentu religijnego, by wykazać błędność wspomnianego założenia – podkreśla Kalbarczyk w wypowiedzi dla mama:Du.

Trzeba pochwalić wójta za próbę pokazania dzieciom, czym jest dobro. Wygląda jednak na to, że zapomniał o dwóch kwestiach. Po pierwsze, bycie dobrym człowiekiem obejmuje znacznie więcej niż znajomość dziesięciu przykazań. Można dzień święty święcić i z uśmiechem na ustach rzucać na tacę, a w domowym zaciszu znęcać się nad rodziną i nadużywać alkoholu. Można nie wierzyć w chrześcijańskiego Boga i nosić w sobie dobro nieosiągalne dla większości katolików. W końcu bycie katolikiem nie jest tożsame z byciem dobrym człowiekiem.


Po drugie, nawet powieszenie Dekalogu w każdej klasie i zmuszenie uczniów do recytowania przykazań przez każdą lekcją nie dałoby gwarancji, że postępowaliby zgodnie z Bożymi wytycznymi.

– Jaki komunikat daje uczniom szkoła, wmurowując w wejściu "Jam jest Pan Bóg twój"? Przemoc symboliczna, a z taką mamy tu do czynienia, prowadzi do przekonania dzieci i młodzieży, że światopogląd religijny jest w danej szkole obowiązujący, jeśli ktoś myśli inaczej, czuje się wykluczony ze społeczności – dodaje Kalbarczyk.

Poprosiliśmy o komentarz wójta gminy i pomysłodawcę, Andrzeja Głaza, nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.
Źródło: TVN24
Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE