Wezwali policję, gdy zauważyli matkę szarpiącą się z 10-letnim synem. Zostali wyśmiani

Czy ludzie powinni reagować na przemoc w miejscach publicznych?
Czy ludzie powinni reagować na przemoc w miejscach publicznych? Fot. Pixabay/ElasticComputeFarm
Na tę historię musicie spojrzeć zupełnie inaczej. Patrzenie tak, jak większość internautów, może doprowadzić do katastrofy.

Wszczęli alarm, a internauci ich wyśmiali
Kobieta opisała całe zdarzenie w mediach społecznościowych i została wyśmiana. Potraktowano ją jako histeryczkę, donosicielkę i – co gorsza – większość internautów uznała jej zachowanie za nieprzemyślane i prowadzące do niepotrzebnego oczerniania. Tylko niektórzy wykazali się mądrością i zauważyli, w jak złym kierunku zmierza ta opowieść.

Do zdarzenia doszło na stacji benzynowej w Tennesse. Małżeństwo zauważyło, że w jednym z aut dochodzi do niepokojącej sytuacji. Siedząca w środku kobieta ewidentnie kłóciła się z na oko 10-letnim synem. Widać było jego wzburzenie oraz frustracje matki. Gdy doszło do rękoczynów, małżonkowie postanowili od razu wezwać policję. Gdy przyjechali, okazało się po rozmowie z matką chłopca, że dziecko jest autystyczne i miało właśnie napad złości. Mama starała się opanować jego emocje, stąd łapanie za ręce i próba przytrzymania, by zahamować autoagresję. To, co dla niej jest chlebem powszednim, dla postronnego obserwatora może być podstawą do wszczęcia alarmu.

Megan Orr Burnside postanowiła podzielić się tą historią, by przestrzec innych przed zbyt pochopnym ocenianiem ludzi. Przyznała, że sama od razu uznała matkę chłopca za agresorkę i nie wahała się ani chwili wezwać policji, by ukarać kobietę i uratować dziecko. – W mojej chęci ochrony dziecka zaniedbałam zaoferowanie pomocy matce. Zamiast tego zwróciłam się do władz. Mój mąż i ja siedzieliśmy w aucie i obserwowaliśmy jej walkę z dzieckiem. Dziś czuję się winna, że nie podeszłam do jej samochodu i nie zaoferowałam jej pomocy.


Nie powinni przepraszać, to oni mieli rację
Megan czuła potrzebę wyspowiadania się publicznie i uświadomienia ludzi, że nie powinni wzywać policji, bo mogą źle ocenić sytuację. Jednak to tylko po części jest prawdą. Najważniejsze to rzeczywiście podejść w takiej chwili do osób, których zachowanie nas niepokoi i starać się poznać przyczyny. Nie zmienia to jednak faktu, że niewielu ludzi decyduje się na takie rozwiązanie, nie chcąc wchodzić butami w czyjeś życie i starając się trzymać z daleka, by dbać także i o swoje bezpieczeństwo.

Dlatego tez naprawdę lepiej jest wezwać pomoc, choćby i policji, która dowie się prawdy, niż machnąć ręką i odjechać, a do tego niestety może skłaniać przesłanie płynące z tej historii. To, co zrobiło małżeństwo na parkingu, jest godne pochwały. Bali się podejść i porozmawiać z matką chłopca, ale nie zbagatelizowali sprawy i poświęcili czas by wezwać policję i dowiedzieć się, dlaczego doszło do przepychanek w aucie. Nie powinni więc przepraszać, że niepotrzebnie wezwali pomoc, a internauci nie powinni ich z tego powodu obrażać. Mylić się jest rzeczą ludzką, ale już nie każdy ma w sobie tyle odwagi, by okazać się bohaterem stającym w obronie dziecka.
źródło: Pop Sugar
Trwa ładowanie komentarzy...