"Dajcie mi spokój" - 9 powodów, dlaczego nie przyjęłam nazwiska męża po ślubie

Nie każda kobieta chce przyjąć nazwisko męża.
Nie każda kobieta chce przyjąć nazwisko męża. filmman2525 / 123RF
"4 lata po ślubie, a wszyscy nadal pytają, dlaczego pozostałam przy swoim nazwisku. Spisałam więc powody i trudno przebić moje argumenty" – zgadzacie się z tą mężatką?

Nie wiem, dlaczego moje nazwisko jest tak absorbujące dla innych. Ciągle zdarza się, że ludzie nadają mi sami nazwisko mojego męża, tłumacząc, że tak łatwiej i prościej. Rodzinę nadal kłuje to w oczy, no bo po co, a co to za wymysły i jakiż to wielki problem dla dziecka, że rodzice mają inne nazwiska. Czy to, naprawdę jest takim dziwactwem w dzisiejszych czasach, że kobieta woli pozostać przy swoim nazwisku, zamiast w dorosłym życiu nagle zmieniać je na inne? Dla mnie jest to jasne i proste. Ja i mój mąż to dwie odrębne osoby. Choć tworzymy rodzinę, nie stajemy się przecież rodzeństwem.



9 powodów, dlaczego pozostałam po ślubie przy swoim nazwisku

1. To, że poślubiłam swojego męża, nie znaczy, że się nim stałam
Kocham mojego męża i ślubowałam mu miłość i wierność aż po grób. Nie znaczy to jednak, że mam zatracić swoją odrębność, zrezygnować z własnego nazwiska, z którym wychowywałam się od urodzenia i nagle stać się częścią innej rodziny z obcym nazwiskiem. Mam się wyrzec własnego dziedzictwa, własnej tożsamości, bo ktoś kiedyś wymyślił sobie, że kobieta powinna nosić nazwisko swojego pana i władcy? Nie zgadzam się z tym, można być rodziną i kochać się ponad życie, a jednak nosić inne nazwiska. To tak, jakby powiedzieć, że partnerzy, którzy nie wzięli ślubu, będą się mniej kochać, albo że nie mają prawa być razem.

2. Moje nazwisko to moja historia
Nie muszę być księżniczką, czy znaną osobistością, by z dumą nosić nazwisko rodowe. To moje dziedzictwo, moja historia. Moi rodzice i dziadkowie ciężko pracowali na reputację i dziś mam to wszystko odrzucić, bo zakochałam się? Jetem kobietą dojrzałą z własną tożsamością, nie mniej ważną niż mojego męża. Dlaczego wiec to ja mam wszystkiego się wyrzec?

3. Tradycja mnie nie przekonuje
Przyjmij nazwisko męża! Dlaczego? Bo taka jest tradycja. Słowo klucz. Tradycji było wiele, więc mamy się cofnąć do przymusu dziewictwa i pokazywania krwi na prześcieradle po nocy poślubnej? Takich kuriozalnych przepisów było i jest więcej, pytanie, czy warto do nich powracać, czy lepiej jednak iść naprzód.

4. Inne nazwisko — słabsze więzi rodzinne
Ten argument moich znajomych mnie zaskoczył. Co za absurdalne stwierdzenie. Na więź pomiędzy małżonkami, czy rodzicami a dziećmi trzeba pracować ciężko latami, wiedząc, że będą dobre chwile, ale i okresy prób i błędów. Gdyby przyjmowanie nazwiska po mężu było wystarczającym gwarantem trwałości i pomyślności w związku, wszyscy bez wahania by tak robili. Stwierdzam racjonalnie, że nie ma to żadnego wpływu na pożycie małżeńskie.

5. Dlaczego to mąż nie przyjmie mojego nazwiska
Jest równouprawnienie, więc czemu to od kobiety wymaga się, by zrezygnowała ze swojego nazwiska, by zacząć nagle nazywać się zupełnie inaczej? Nie oczekuję takiego poświęcenia ze strony mojego męża, więc niech on nie liczy, że ja zrobię to dla niego.

6. A co po rozwodzie?
Przyjmę nazwisko męża, a jak nam nie wyjdzie, wrócę do swojego? Nazwisko to nie jest jednak bluzka, którą można ponosić, schować do szafy, a jak zacznie być znowu modna przywdziać ponownie. Jeżeli ktoś darzy szacunkiem własną tożsamość, nie będzie zmieniał ot, tak sobie swoich personaliów.

7. Masa formalności
Zmiana nazwiska to też sporo problemów. Musicie w każdym urzędzie i banku załatwić masę formalności, zmiana dowodu osobistego to wierzchołek góry lodowej. Każdy dokument, który podpisaliście starym nazwiskiem, posługując się poprzednim dowodem, będzie musiał ulec zmianie. Godziny biegania po urzędach i koszty mogą skutecznie zniechęcić do zmiany nazwiska.

8. Jestem ostatnia z rodu
Nazwisko moich przodków umrze wraz ze mną, mój ojciec nie doczekał się syna, który mógłby przekazać nazwisko kolejnym pokoleniom. Jedyne co mogę zrobić dla mojego taty, to nosić nasze nazwisko rodowe dumnie do końca życia. Głupota? Nie, poczucie dumy i obowiązku, dla mnie wspaniała sprawa.

9. Dlaczego obchodzi to wszystkich, a mojego męża nie?
Mój mąż nie miał mi za złe, gdy podjęłam decyzję o pozostaniu przy swoim nazwisku. Uszanował moją decyzję, nie robiąc z tego żadnego problemu. Wie, że go kocham. Nie ma poczucia, że coś mu odbieram. On sam przekazał nazwisko rodowe, bo urodził nam się syn. Szanuje mnie za to, że tradycje rodzinne nie są dla mnie pustym frazesem i rozumie, że nazwisko ma się jedno na całe życie.

Po co wiec nasz rodzina robi taki zamęt wokół sprawy, skoro dla nas nie stanowi ona żadnego problemu?
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...