To pytanie zadaje sobie każdy rodzic. Odpowiedź może być prosta jak “abc”

Nauka czytania powinna być prosta. Ale jak się do tego dobrze zabrać?
Nauka czytania powinna być prosta. Ale jak się do tego dobrze zabrać? Fot. 123rf.com / Cathy Yeulet
Pamiętacie pierwszy moment, w którym uświadomiliście sobie, że fajnie byłoby umieć czytać? Ja pamiętam. To było w kinie na seansie muppetowej wersji “Opowieści wigilijnej”.

Ktokolwiek zdecydował, żeby wypuścić do kin tę, bądź co bądź, bajkę w wersji z napisami, miał całkiem sprytny pomysł – ocierający się co prawda o naukę pływania metodą “skok na głęboką wodę”, ale jak się okazało, skuteczny. Z braku zrozumiałej dla większości bardzo małoletnich widzów wersji językowej, dzielni tatusiowie i mamusie nie mieli innego wyjścia, jak wcielić się w role lektorów i przez 90 minut szeptać polskojęzyczne kwestie. Mój tata dawał radę – przez pierwszą godzinę. Potem, po którejś dłuższej bezdialogowej scenie, zamiast ponownie przemówić głosem Kermita Żaby, zaczął... chrapać.

Od powziętego wtedy mocnego postanowienia, że nauczę się czytać, do rzeczywistego opanowania tej trudnej sztuki dzieliło mnie jeszcze kilka dobrych lat, ale myśl pod tytułem: “Dorośli to mają fajnie, że rozumieją litery” pamiętam jak dziś. To, czego nie pamiętam, to w jaki sposób cały ten proces przebiegał, czyli części dla rodziców kluczowej.

Bo jak zabrać się za naukę czegoś tak dla nas naturalnego, a jednocześnie abstrakcyjnego, jak rozpoznawanie liter i głosek? Jak potem składać je w całości będące umownymi nazwami określonych rzeczy i zjawisk? Co, jeśli dzieciaki w ogóle nie zainteresują się alfabetem? Na pomoc nieporadnych dystrybutorów filmowych liczyć raczej już nie możemy. Szczęśliwie rynek pomocy dydaktycznych dla najmłodszych (i ich rodziców) kwitnie, wystarczy wiedzieć, czego szukać.

Kiedy dzieci uczą się czytać?
Zalecenia zawarte w podstawie programowej mówią, że nauka czytania powinna rozpocząć się najpóźniej w ostatnim roku nauczania przedszkolnego. Specjaliści są jednak zdania, że już pierwsze sygnały tego, że dziecko interesuje się budową wyrazów, można, a nawet trzeba wykorzystać. – Przygodę z czytaniem najlepiej rozpocząć jak najwcześniej – przekonuje Anna Koralewska, doradca metodyczny oraz nauczyciel wychowania przedszkolnego i edukacji wczesnoszkolnej w Łódzkim Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego.
– Zabawę w czytanie globalne możemy proponować już nawet trzy- i czterolatkom. Starsze dzieci poradzą sobie z nauką alfabetu oraz dzieleniem wyrazów na litery i sylaby – tłumaczy Anna Koralewska. Alfabet i sylaby to pojęcia, których nie trzeba wyjaśniać. Wyjaśnienia wymaga prawdopodobnie termin “czytanie globalne”.

Czytanie globalne
Zastanawiając się jak zabrać się za naukę czytania, możecie pomyśleć, że najłatwiej zacząć od początku, czyli liter. Dziecko nauczy się najpierw rozpoznawać poszczególne litery, potem składać je w sylaby, a na końcu – w całe wyrazy. Logiczne? Dla dorosłego umysłu – tak. Dla dziecięcego nie zawsze.
Rozpoczęcie nauki czytania od zapoznania z alfabetem sprawdza się, kiedy nauka czytania łączy się z nauką pisania, czyli na początku edukacji szkolnej. W przypadku przedszkolaków, które nie mają jeszcze zdolności manualnych pozwalających stawiać pierwsze litery, możemy podchodzić do nauki czytania jak do nauki mówienia – skupiając się na prezentowaniu i wymawianiu całych wyrazów.

– Metoda czytania globalnego polega na zapamiętywaniu wyglądu całego wyrazu – tłumaczy Anna Koralewska, rekomendując jednocześnie, żeby podczas nauki tą metodą wspierać się wizualnymi pomocami dydaktycznymi: książeczkami i kartami do nauki. – Dziecko wielokrotnie ogląda ilustrację i podpis, a w jego pamięci powstaje obraz. Na tym etapie pojedyncze litery nie mają znaczenia, dlatego pokazujemy ilustrację z podpisem i nie literujemy wyrazu – tłumaczy pedagog.
Co ciekawe, zasobu słów do nauki nie musimy w przypadku trzy- czy czterolatków ograniczać do jednosylabowych “uli” – Nie ma znaczenia, czy wyraz jest krótki, długi, składa się ze zmiękczeń lub dwuznaków, jest polski czy angielski. Ważne, żeby dziecko samo wskazało obrazek, podpis i głośno wypowiedziało słowo – tłumaczy Anna Koralewska.

Monitoruj postępy, nagradzaj za chęci
Skąd jednak wiemy, że dziecko, choć z entuzjazmem powtarza po nas każde słowo, rzeczywiście zrozumie ich znaczenie i nauczy się rozpoznawać jego zapis? Dużo zależy od nas. Anna Koralewska tłumaczy, że przeglądając z dzieckiem książeczki do nauki czytania, czy te z piktogramami, przede wszystkim nie należy się śpieszyć. – Podczas wspólnej pracy z książką warto głośno i wyraźnie czytać zdania, wskazując kolejne słowa w tekście. Gdy dojdziemy z dzieckiem do piktogramu, zatrzymujemy się na chwilę i wskazujemy obrazek, żeby dziecko miało czas na przypomnienie sobie podpisu i wypowiedzenie właściwego słowa – tłumaczy pedagog.
Zapamiętywaniu poszczególnych wyrazów sprzyja konstrukcja książeczek do czytania globalnego, takich jak te z serii “Przygoda z Czytaniem”. – Zdania zbudowane są według spójnego schematu, zgodnie z zasadą utrwalania umiejętności poprzez wielokrotne powtórzenie ćwiczenia – wyjaśnia doradca metodyczny wydawnictwa Ameet, dodając, że w ten sposób dziecko oswaja się z rzeczownikami, przymiotnikami oraz czasownikami w sposób intuicyjny i przyjazny.

Oprócz odpowiedniego podejścia do samej metody nauki, rodzice powinni pamiętać o drugiej, kluczowej na tym etapie edukacji, zasadzie: czytanie powinno być przede wszystkim zabawą. – Za każdy sukces warto malucha nagrodzić pochwałą, brawami, lub naklejką-nagrodą – przypomina pedagog.

Artykuł powstał we współpracy z wydawnictwem AMEET.

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...