Ciężarne ulegają modzie na ten gadżet, nieświadomie narażając życie dziecka

Tylko badanie specjalistyczne powinno być podstawą do oceny kondycji płodu.
Tylko badanie specjalistyczne powinno być podstawą do oceny kondycji płodu. Prawo autorskie: valentinarr / 123RF Zdjęcie Seryjne
Rodzice chcą być, jak najbliżej swojego dziecka od pierwszych dni jego życia. Traktują to bardzo poważnie i bardzo dosłownie. Do tego stopnia, że wykorzystują wszelkie gadżety, by zmniejszyć dystans między sobą a płodem. To trend, który może mieć realny wpływ na bezpieczeństwo nienarodzonych dzieci.

Jednym z nich jest gorąca jeszcze moda na słuchanie dźwięku bicia serca dziecka w warunkach domowych.

Detektory tętna płodu
Detektory to małe urządzenia, które wykorzystują fale ultradźwiękowe oraz zjawisko Dopplera, dzięki czemu są w stanie czule "wyłapać" dźwięk tętna płodu. Urządzenie zostało przebadane pod względem bezpieczeństwa i trudno mu cokolwiek pod tym względem zarzucić. Normy oddziaływania fal są ściśle określone i skrupulatnie przestrzegane.

Mimo to, wykorzystywanie detektora w domu odradza się kobietom w ciąży. I całkiem zresztą słusznie i rozsądnie.

Na stronach, na których można dokonać zakupu urządzenia czytamy, że może być używany w warunkach domowych od wczesnych tygodni ciąży ( ważne, żeby zaznaczyć, że nie oznacza to pierwszych tygodni ciąży a czasu od 10 tyg.). Poza tym producent dodaje, że urządzenie wyposażone jest w słuchawki, co pozwala na organizację seansu audio dla wszystkich członków rodziny! I last but not least, wszystko można nagrać. I wciąż słuchać i słuchać.

Dlaczego i dla kogo byłoby lepiej, gdyby sobie tej przyjemności odmówić?

Powodów jest niemało
Po pierwsze tętno płodu dziecka ulega zmianom. Różnice w jego intensywności wynikają z pory dnia, aktywności płodu. Specjalista wie, kiedy różnice nie wskazują na nieprawidłowości. Rodzice nie, dlatego nietrudno o nadmierny stres, a ten z całą pewnością może zaszkodzić dziecku, ewentualnie gdy podniesie się ciśnienie krwi matki, wywołać przedwczesny poród.

Sytuacja może się odwrócić i w momencie, w którym matka instynktownie czuje, lub zauważa w zachowaniu płody odchylenia, może zostać niesłusznie usatysfakcjonowana dźwiękiem bicia jego serca. Tymczasem, to wcale nie zawsze jest jednoznaczne z prawidłową kondycją dziecka. Tylko specjalista jest w stanie wyeliminować na podstawie takiego odczytu wszelkie nieprawidłowości.

Niech za zobrazowanie problemu posłuży przykład: Czy jeśli będziesz świadkiem, jak ktoś na ulicy leży nieprzytomny, to podejdziesz sprawdzisz czy bije mu serce i odejdziesz w spokoju, jeśli tak jest?

Otóż to, bicie serca płodu nie jest dowodem na to, że wszystko absolutnie jest w porządku. Dużo bardziej czułym wskaźnikiem jest to, co matka czuje i jakie są różnice w jego zachowaniu.

Rodzice traktują pomiary urządzeniem jako rozrywkę, podczas gdy jest to aparat medyczny i powinien być stosowany w odpowiednich okolicznościach przez wykwalifikowany personel. Lekarze i położne uczą się latami, by prawidłowo odczytywać takie pomiary. Dla laika to kolejny gadżet – zabawka, wypełniająca długi czas oczekiwania na dziecko.

Nie zmieniajmy tego, co działa dobrze
Około 20 tygodnia ciąży kobieta oczekuje na pierwsze ruchy dziecka. To początek niezwykłego, niepowtarzalnego czasu, w którym instynktownie, nieporównywalnie do niczego innego będzie "czuła" tryb funkcjonowania. To naturalne zjawisko, piękna więź. Nie ma żadnego uzasadnienia do uzupełniania jej elektronicznymi gadżetami. Natura z jakichś powodów tak zaprojektowała życie płodowe, żeby było jak najlepszym czasem dla matki i dziecka.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...