„Ojcowie to leniwe dupki i egoiści”. Mężczyzna szczerze o roli taty w wychowaniu dziecka

Prawo autorskie: bialasiewicz / 123RF Zdjęcie Seryjne
Prawo autorskie: bialasiewicz / 123RF Zdjęcie Seryjne
„Najczęściej opieka nad maluchem spada na nie, no bo jakoś tak wychodzi. Ta… samo tak wychodzi. Po prostu jesteśmy leniwymi, egoistycznymi dupkami.” – przeczytałam na blogu zuchpisze.pl. Czy to możliwe, żeby facet, sam, dobrowolnie tak się wypowiadał o „swoim gatunku”? Ten tatuś mnie zaskoczył, bo poruszył kwestię tego, jak mężczyźni sobie odpuszczają, jak się wykręcają, jakie mają odwieczne wytłumaczenie – praca, zmęczenie „po pracy”, przygotowanie „do pracy” i tak w kółko… czyli to, co od zawsze wkurza mnie niemiłosiernie. Inna blogerka dodaje:
Hope
z Hope-73.blog.onet.pl

„Obstawałabym przy stwierdzeniu, że są leniwi i wygodniccy. Łatwiej jest zwalić wszystkie obowiązki na żonę i tłumaczyć się pracą. Dla mnie takie tłumaczenie jest żałosne i niewystarczające. Każdy pracuje… kobiety też, a jednak starają się i radzą sobie ze wszystkimi obowiązkami. Może my, same przyzwyczaiłyśmy swoich mężów do tego, że wszystko same robimy. Takie ” Zosie samosie” jesteśmy. A Oni potrafią świetnie to wykorzystać.”

Dlaczego wielu mężczyzn uznaje, że pracując zawodowo, utrzymując rodzinę, bo niestety to oni najczęściej zarabiają więcej, dają z siebie wystarczająco wiele? Sami sobie zakładają, że to jest ich jedyny obowiązek. A jeśli oboje pracują? A po powrocie do domu, ten potrafi nie kiwnąć palcem, bo „potrzebuje świętego spokoju”, bo „dziś miał wyjątkowo ciężki dzień”. Z tymże kobieta-mama, nie ma do takich „ciężkich dni” prawa.



Widziałyście kiedyś matkę, która po powrocie z pracy siada i nic nie robi? Ja, nie. Raczej biega jak szalona próbując pogodzić zabawę z dziećmi, rozmowę, ogarnięcie chaty, przyrządzanie posiłku. Owszem, często towarzyszy im tata, np. to on zrobi kolację, podczas gdy ona poleci rozwiesić pranie. Ale jakoś wszystkie te proporcje, dotyczące domowych obowiązków, są ogromnie zachwiane, a już zwłaszcza, gdy w domu jest niemowlę. Jakby opieka nad niemowlęciem była wyłącznie „działką kobiet”, a przynajmniej jej znaczna większość, nie sądzicie?

Może i nawet tatuś poczyta na dobranoc, wykąpie swoje pociechy, fajnie. Niektórzy uważają, że to znak, że taki się angażuje w wychowywanie itd. itp. Poważnie? Tylko, że cała „czarna robota” spada na ich parterki, a potem pretensje, gdy syn się źle zachowuje, lub zrobi coś nagannego, że to matek wina, to ona tak wychowała, ona nauczyła. To naprawdę smutne…
Tatuś z bloga zuchpisze.pl, podkreśla, że wielu ojców chce być tatusiami fajnymi, nowoczesnymi, zaangażowanymi, ale „(...)świadomie lub podświadomie, wykluczamy się z najważniejszego etapu ojcostwa. Więzi, które powstają w bardzo wczesnym dzieciństwie są później tylko umacniane.(…)MUSISZ wydrzeć czas, w którym Ty i dzieci będziecie na siebie skazane.” On nie miał wyjścia i bardzo się teraz z tego cieszy.
Zuchpisze.pl

Doznałem błogosławieństwa przymusu zajmowania się dziećmi.(...)Ja kończyłem pracę o 17:00, a Karolina zaczynała zajęcia ze studentami o 17:15. Punkt siedemnasta wybiegałem z biura i jechałem na parking pod uczelnią gdzie przejmowałem Szyma i z nim jechałem do domu. Chcąc nie chcąc, a bardzo często nie chcąc, musiałem sam się nim zajmować.Spędzaliśmy razem całe popołudnia. Wątpię bym bez tego przymusu wykrzesał z siebie tyle siły, żeby bezwarunkowo poświęcać mu tyle czasu. Dzięki Bogu nie miałem wyboru.”

Ojj, bardzo mi się to podoba, że w końcu jakiś mężczyzna powiedział prawdę, nazwał rzeczy po imieniu i podsunął proste, zupełnie nieskomplikowane rozwiązanie problemy, bo dalej dodaje:
zuchpisze.pl

„Wiem, że masz chęci i wiem, że często nie masz już siły. Ale to kłamstwo. To oszustwo. Masz więcej siły niż Ci się wydaje. Zrób tak: wywal żonę z domu.(…) Zrób to, bo sam chyba widzisz, że inaczej znajdziesz sobie pretekst, żeby robić coś innego. Zajmowanie się niekumatymi maluchami jest mega trudne. Ale w tej trudności hartuje się stal Waszych relacji”.

Porozmawiajcie ze swoimi facetami. Dajcie do przeczytania. Może zrozumienia, że zanim pograją z maluchem w piłkę, zanim obejrzą wspólnie mecz, czy pójdą na rowery, muszą się z własnym dzieckiem zaprzyjaźnić. Tu nie wystarczy relacja ojciec-dziecko, żeby w przyszłości syn miał ochotę robić te wszystkie rzeczy z własnym ojcem. Nie można tego odsuwać na później.

A jeśli nic nie pomoże, to drogie mamy, zapiszcie się co najmniej dwa razy w tygodniu na siłownie, basen, angielski, lepienie garnków? Cokolwiek!
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...