"Mój mąż jest gejem, mamy dwoje dzieci. Nie chcę rozwodu, bo jego pozycja społeczna zapewnia mi życie w luksusie"

To jedna z tych historii, które mogą się wydarzyć tylko w wielkim mieście, gdzie każdy jest anonimowy. Gdzie mamy możliwość ukrycia tego, co wstydliwe, a zaprezentowania tego, co pomaga nam odnieść sukces. Z takiego założenia wyszła Agnieszka, która swoją życiową tragedię przerobiła na własny sukces. Można? Można. Pytanie, czy warto.



Jest przed czterdziestką, ma dwoje, wspaniałych dzieci, zarabia dużo pieniędzy i zajmuje wysokie stanowisko. Niestety pozycji tej nie osiągnęła własną pracą, a nazwiskiem męża – prezesa ogromnej spółki. Cóż, z takiej możliwości z pewnością skorzystałaby większość z nas. Formalnie małżeństwem są od 15 lat. W rzeczywistości jednak ich wspólne życie trwało zaledwie 10.

Małżeństwo
Przyjechała do Warszawy z malutkiej miejscowości, zaczęła studia i pracę. Przyszłego męża poznała na jakiejś imprezie u znajomych. Już nawet nie pamięta jak to było. Przyszedł z inną dziewczyną, ale łączyła ich tylko przyjaźń. „Byłam wtedy bardzo nieśmiała, nie umiałam się odnaleźć w dużym mieście, miałam mnóstwo kompleksów” – opowiada. Sam ją zagadał, poprosił o numer telefonu. Był przystojny, obyty, szarmancki i szalenie zabawny. Agnieszka nie mogła uwierzyć, że taki facet zainteresował się taką szarą myszką. Ale o facetach wiedziała niewiele, bo wcześniej nie była w żadnym poważnym związku. „Wstyd przyznać, ale byłam dziewicą” – zdradza.

Szybko zaczęli się spotykać, on dużo opowiadał o swoich marzeniach. Chciał założyć rodzinę, mieć dzieci. I jej to pasowało. Szczególnie, że był dość dobrą partią. Wywodził się z porządnej, bogatej rodziny i już w młodym wieku miał całkiem niezłe stanowisko. „Czy mogło mi się trafić coś lepszego?” – zawiesza to pytanie w powietrzu. Wzięli ślub i wyprawili huczne wesele. Co prawda jego rodzice nie byli zbyt szczęśliwi wybranką (kiepska partia), ale nie stawali na ich drodze do szczęścia. Za to rodzice Agi nie mogli się nadziwić, że ich zupełnie przeciętna córka tak ustawiła sobie życie.

Wspólne życie
„Daj spokój, seks zawsze był słaby. Bardzo długo wmawiałam sobie, że mam zbyt wygórowane oczekiwania. Przecież nie miałam odniesienie, to był mój pierwszy partner. Było… poprawnie, ale bez szału. Jakoś te dwie córki zrobiliśmy, więc wiesz – jakiś seks był” –wspomina Agnieszka. Opowiada, że kochali się sporadycznie, dosłownie kilka razy w roku, najczęściej to ona inicjowała zbliżenia. On interesował się zupełnie innymi sprawami – piął się po szczeblach kariery, wyjeżdżał służbowo, inwestował, zmieniał samochody. Zarabiał i utrzymywał cały dom.

„Zawsze był dla mnie dobry. Spełniał wszystkie moje zachcianki, był miły i szanował mnie. Czy mnie kochał? Nie zastanawiałam się nad tym, był dobrym człowiekiem dla mnie i dla innych. Nie miałam mu nic do zarzucenia. A to, że unikał kontaktu fizycznego? Cóż, może taki miał temperament? Tak to sobie właśnie tłumaczyłam. Ale generalnie składałam ręce do Boga, że taki dobry facet mi się trafił” – opowiada.
Grom z jasnego nieba
Któregoś dnia wrócił do domu roztrzęsiony i załamany, już od progu wiedziała, że coś niedobrego się stało. „Zdenerwowałam się, bo pierwszy raz zobaczyłam go w takim stanie. Zawsze był taki spokojny i opanowany” – w tym momencie na jej twarzy maluje się potworny smutek. Była wtedy w 8 miesiącu ciąży z drugim dzieckiem. Siedział chwilę i wpatrywał się w ścianę, potem powiedział, że Adam w ciężkim stanie trafił do szpitala. „Adam? Jaki Adam? W ogóle nie wiedziałam o kim on mówi. To współpracownik, kolega, klient, brat ojca? Nie, wydusił z siebie, że Adam to jego partner” – wspomina.

Usiadła z wrażenia. Właściwie cud, że nie urodziła. W sekundę wszystko zaczęło jej pasować. Ten brak ochoty na seks, te częste wyjazdy. Ale mimo wszystko nie sądziła, że w kłamstwie żyła od początku, ponieważ Adama poznał na początku ich małżeństwa. Tej nocy nie położyli się spać, do samego rana rozmawiali. „Powiedział mi, że od zawsze wiedział, że jest gejem, ale bał się z tym ujawnić. Postanowił wziąć ze mną ślub, bo wydawałam mu się odpowiednią kandydatką. Myślał, że to dobre rozwiązanie, że może mu się odmieni” – opowiada z lekkim żalem.

Układ
Agnieszka postąpiła inaczej niż zrobiłaby to każda inna kobieta. Owszem, czuła wstręt do siebie i do niego, ale nie trwało to długo. Prawda jest taka, że doceniała to, co przez te wszystkie lata dla niej zrobił. Był dobrym ojcem i przecież nienajgorszym partnerem. Stwierdziła, że tak tego nie zostawi, bo coś jej się należy za to życie w kłamstwie. „Powiedziałam, że ma się wyprowadzić. Że nie chcę już żyć z nim, ale również nie chcę rozwodu. Byłam tuż przed porodem, co miałam zrobić? Poza tym był dobrą partią. Wymyśliłam plan, dość absurdalny, ale jak widać skuteczny.”

Zostawił jej dom, wyprowadził się do swojego partnera. Dalej są małżeństwem. Dzieci są pod jej opieką, ale mąż widuje się z nimi kilka razy w tygodniu. Agnieszka nie ma nic przeciwko, ponieważ jest dobrym ojcem. Miesięcznie przesyła na jej konto dużą sumę pieniędzy – dla niej i córek. Załatwił jej też świetną pracę, bo zażądała tego. Zawarli układ – oficjalnie są małżeństwem, ona towarzyszy mu na firmowych bankietach, on zapewnia jej byt i prestiż „bycia żoną człowieka na stanowisku”. Tylko co na to dzieci?
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...