Sąd zakazał rodzicom publikowania zdjęć córki w sieci. Przestroga dla rodziców, czy jednak oburzenie?

Co prawda wyrok dotyczy Portugalii, a dokładniej rodziców dwunastolatki, którzy jej zdjęcia publikowali na Facebooku. Ktoś spyta, jak sąd może decydować o tym, co robimy ze zdjęciami naszego dziecka. W końcu jest nasze, krzywdy mu zrobić nie chcemy, a że pochwalić się znajomym jak urosło, co zjadło lub ile wypadło mu zębów, to przecież nic strasznego. Nie róbmy z tego afery.

Dostępne (nie) tylko dla znajomych
Lato to pora, kiedy liczba zdjęć dzieci na portalach społecznościowych zdecydowanie wzrasta. Chętnie dzielimy się wakacyjnymi wspomnieniami. Możemy zobaczyć pierwszą kąpiel w morzu najmłodszych dzieci, wygłupy w przydomowym basenie, zabawy nad jeziorem. Wszystko po to, by pochwalić się dzieckiem, a czasami miejscem, gdzie spędzamy urlop.



Ktoś może powiedzieć, że przecież umieszczane zdjęcia dostępne są tylko w gronie znajomych, nikt inny nie widzi tych zdjęć. Cóż, nic bardziej mylnego. Jeśli ktoś zechce dotrzeć do fotografii dzieci, to nie będzie dla niego żadnej przeszkody. I nie ma tu przesady. Policja potwierdza, że bardzo często osoby podejrzewane o pedofilię, mają na swoim komputerze zapisane zdjęcia dzieci pochodzące z blogów, z prywatnych kont portali społecznościowych. Czy publikując zdjęcie dziecka zaznaczasz ich dostępność tylko dla znajomych, a twoje albumy nie mają statusu publicznych?
Prawo do wizerunku
Zagrożenie wykorzystania zdjęć na tle seksualnym to jedno. Inna sprawa, że dziecko nie jest własnością rodzica. Niby to wiemy, ale zachowujemy się tak, jakby jednak było. Sąd w Portugalii uzasadniając wyrok mówił między innymi, że każdy człowiek ma prawo do ochrony swojego wizerunku. Dziecko takie prawo ma, ale zupełnie nie potrafi z tego korzystać, co więcej nie jest go świadome. Czasami prosi: „Umieścisz mamo to zdjęcie na Facebooku?”, bo wydaje mu się zabawne i chce, by inni je zobaczyli.

Nonsensem wydaje się nam pytanie dziecka o zgodę na umieszczenie zdjęcia w sieci. My robimy zdjęcie i my umieszczam chwaląc się, że nasze maleństwo usiadło właśnie na nocniku, że wysmarowało się całe jogurtem, albo zrobiło śmieszną minę. Macie zdjęcie, jak byliście mali, takie na golasa umieszczone w rodzinnym albumie? Zdjęcie, które wasza mama uwielbiała pokazywać wszystkim przy każdej okazji, a wy będąc nastolatkami szczerze jej za to nienawidziliście?

To teraz pomyślcie o zdjęciach waszego dziecka. Ono nie będzie decydowało, czy je komuś pokaże. Wystarczy, że złośliwy kolega ze szkolnej ławki w przeglądarkę wrzuci dane dziecka i przy odrobinie wysiłku odnajdzie zdjęcia, które w oczach rówieśników je skompromitują. To, co raz zostało umieszczone w sieci, już z niej nie znika, nie ulega przedawnieniu. Warto pamiętać, że nie dotyczy to jedynie portali, społecznościowych, ale chociażby Instagramu czy Picassa.
Przesunięte granice prywatności
Życie w sieci sprawia, że dzielimy się ze światem informacją o tym, co jemy, gdzie jemy, dokąd właśnie udajemy się na spacer lub jaki film oglądamy. Nasze życie w dużym stopniu staje się udziałem wielu przypadkowych ludzi. Podobnie, jak życie naszych dzieci. Już w 2010 roku co czwarty rodzic w Polsce przyznawał, że publikował w sieci zdjęcie swojego dziecka w bieliźnie lub nago przed skończeniem przez nie dziesięciu lat.

Pięć lat to przepaść w internetowym świecie i zdecydowanie zwiększenie liczby jego użytkowników, a tym samym osób umieszczających zdjęcia dzieci. Coraz bardziej popularne staje się zakładanie przez rodziców profilów dzieciom, które jeszcze się nie urodziły. Na takich stronach prezentowane są zdjęcia z USG, wyprawka, foty z porodu, a następnie z różnych momentów życia dziecka.

Wyrok portugalskiego sądu powinien i nas skłonić do refleksji. Nie powinniśmy oburzać się i fukać, ale naprawdę zastanowić się nad tym, czy w pełni świadomie umieszczamy fotografie naszych dzieci. Może przy następnym kliknięciu „opublikuj” pomyślmy, czy będąc na miejscu syna lub córki chcielibyśmy, by obcy ludzie oglądali nasze zdjęcia?

Jeśli ten tekst was nie przekonał, to może obejrzyjcie film kampanii „Pomyśl, zanim wrzucisz” Fundacji Dzieci Niczyje
Trwa ładowanie komentarzy...