Twoje, moje, nasze? "Patchworkowe" dzieci – Jak sprawić by były szczęśliwe?

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/pl/rodzina-w-wolnym-piknik-brunch-771720/]HebiFot[/url] / [url=http://bit.ly/CC0-PD]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / HebiFot / CC0 Public Domain
Na pewno spotkaliście się z pojęciem rodziny "patchworkowej". Jeśli nie w najbliższym otoczeniu, to wśród znajomych macie kogoś, kto wychowuje dziecko partnera lub po rozpadzie swojego związku mieszka ze swoim dzieckiem i nowym "ukochanym". Może sami jesteście w takiej sytuacji? Rodzina zrekonstruowana, bo tak ją nazywamy fachowo, to ogromne wyzwanie dla wszystkich jej członków i test dojrzałości dla tych, dorosłych.

Sytuacja staje się bardzo skomplikowana. Z punktu widzenia dziecka wygląda to teraz tak: jest mama, tata, partner mamy, partnerka taty, nowe "rodzeństwo" i często podwójna ilość babć i dziadków. Dodaj do tego nowe miejsce zamieszkania, czasem nowe przedszkole, czy szkołę. W głowie malucha powstaje tysiące pytań, rośnie poczucie zagrożenia. By pomóc dziecku oswoić się z nowymi okolicznościami, planując założenie nowej rodziny weź sobie do serca kilka rad.

Daj dziecku czas na „poradzenie sobie” z rozstaniem rodziców

Z badań naukowych wynika, że rozwód, tak jak śmierć bliskiej osoby, to jedno z najbardziej stresogennych wydarzeń w życiu dorosłego człowieka. Zapewne długo dojrzewałeś do decyzji o rozstaniu, nie oczekuj więc od dziecka, że ono poradzi sobie z tą sytuacją sprawniej i z otwartymi ramionami przywita Twojego nowego partnera. Zdajesz sobie sprawę, jak wielkie emocje przeżywa?



Bardzo ważna jest tu współpraca rodziców i ich świadomość, że choć się rozstali, przestali się kochać czy wręcz nie mogą na siebie patrzeć, przy dziecku powinni okazywać sobie zawsze szacunek.

Nie proponuj dziecku by mówiło do Twojej partnerki/partnera: „mamo/tato”

Ustalcie jakąś odpowiadającą wszystkim formę. Dziecko dobrze wie, kto jest jego mamą, a kto tatą i nie wolno narzucać mu takiej decyzji "odgórnie". Jeśli kiedyś samo wyjdzie z taką inicjatywą, oznacza to duży sukces i świadczy o prawdziwej akceptacji nowego członka rodziny. Brawo dla Was!

Nie wchodź za szybko w rolę rodzica dziecka swojego partnera

Nie próbuj zastępować matki czy ojca, którą dziecko przecież ma. Tworzycie nową rodzinę, jesteś teraz odpowiedzialna/odpowiedzialny za dziecko, ale nie powinieneś ingerować "z marszu" w rozwiązywanie problemów ani krytykować metod wychowawczych partnerki. Cierpliwie czekaj, wspieraj i dyskretnie dziel się swoimi pedagogicznymi sugestiami. Nadejdzie moment, w którym w naturalny sposób przejmiesz funkcje "wychowawcy".

Nie narzucaj się "przybranemu dziecku", ale okazuj swoje zainteresowanie

To trudne. Bardzo chcesz by dziecko Cię szybko zaakceptowało, próbujesz je "przekupić"? Zabierasz na ciastka, ofiarowujesz prezenty? Zadaj sobie pytanie: Czy jestem w tym szczery/szczera? No dobrze, może przełamiesz pierwsze lody. Ale czy zbudujesz prawdziwy autorytet? O wiele więcej zyskasz przejawiając szczere zainteresowanie maluchem.
I jeszcze jedno – daj sobie czas, by się do "przybranego" dziecka prawdziwie przywiązać, pokochać je jak własne. "Nic na siłę" – oto złota zasada Waszych relacji.

Dbaj o to by "przybrane" rodzeństwo traktować równo

To wydaje się oczywiste, prawda? Niestety, rzeczywistość bywa różna. Zwłaszcza w rodzinach, gdy razem z nowym parterem dostajemy „w pakiecie” dzieci w wieku dojrzewania, o konflikty nie trudno. Na sprzeczki między "przybranym" rodzeństwem staraj się zawsze patrzeć obiektywnie. Nie broń swoich "aniołków", podsuwaj rozsądne rozwiązania, daj każdemu przedstawić swój punkt widzenia. Rozmawiaj i pytaj o źródło problemów.

Dziś już raczej nie zostajemy ze sobą "dla dobra dzieci", a rozwód stał się czymś powszechnym. Nie chcemy tkwić w "nieszczęśliwych" związkach, wiedząc, że i nasze dzieci w takiej rodzinie cierpią. Zadbajmy o to, by zmiany, jakie przyjdzie im zaakceptować, nowe okoliczności i sytuacje były czymś z czego będą mogły czerpać pozytywne doświadczenia. Jesteśmy im to winni - w końcu ponoszą konsekwencje naszych błędów.
Trwa ładowanie komentarzy...