"Uwierzyłam tarotowi i zmarnowałam swoje życie!" Czy w XXI wieku warto ufać kartom?

Fot. Pixabay/[url=https://pixabay.com/pl/dziewczyna-wodospad-fantasy-pi%C5%82ka-513772/]bonnybbx[/url] / [url=  http://pixabay.com/pl/service/terms/#download_terms]CC O[/url]
Fot. Pixabay/bonnybbx / CC O
„Podobno czekała mnie fantastyczna przyszłość, dobra praca, świetny związek. Dziś jestem sama, karty mnie okłamały i zniszczyły mi życie” opowiada Jola, która zawierzyła tarocistom wierząc, że to, co usłyszała podczas stawiania kart z pewnością się spełni.

Niezauważone okazje?
Jola, skończone pięćdziesiąt lat. Atrakcyjna kobieta, elegancko ubrana. Samotna, bez dzieci, pracuje w jednym z małomiasteczkowych urzędów. – Moja babcia stawiała karty Tarota, pamiętam, jak przychodzili do niej ludzie i zostawiali jajka, warzywa. Zmarła jak byłam mała. Ten Tarot gdzieś w mojej głowie został i we wspomnieniach, karty, których nie można było dotykać. Kiedy miałam siedemnaście lat zakochałam się w chłopaku, chciałam wiedzieć, czy on mnie kocha i wtedy postanowiłam pójść do tarocistki, która mieszkała niedaleko w innym mieście. Usłyszałam wtedy, że on moim mężem nie będzie, więc postanowiłam dać sobie spokój. Po co tracić czas na miłostki, które nie mają przyszłości – mówi Jola.



Po raz kolejny poszła przed maturą, a później po niej pytając o możliwość znalezienia pracy. – Chciałam wiedzieć, co mnie czeka, czy dobrą decyzję podejmuję, czy koleżanki w pracy są mi życzliwe. Kiedy dostała fantastyczną ofertę pracy, zrezygnowała. – Tarocistka powiedziała mi, że sukces zawodowy osiągnę, gdy moim szefem będzie kobieta, tymczasem na rozmowę zapraszał mnie mężczyzna. Kilka lat później Jola poznała kobietę, która jak się okazało pracowała w firmie, która chciała Jolę zatrudnić. Okazało się, że bezpośrednią przełożoną pracowników była fantastyczna dyrektorka, z której zdaniem liczył się sam prezes.

– Coś mnie wtedy zakuło. Jednak nadal siedziałam na urzędniczym stołku, karty mówiły, że w pracy poznam swojego męża, więc już nie szukałam zmian – mówić dziś Jola dodając: - Wierzyłam we wszystko, co usłyszałam, co mówiły karty. Byłam na skraju depresji, kiedy nie pojawił się zapowiadany blondyn. Miałam go spotkać po czterech miesiącach od wizyty u tarocistki… Chyba od wizyty. Dziś już nie wiem, czy sobie tego nie dopowiedziałam.
Przegapione szanse?
W towarzystwie Jola uchodziła za tę „dziwną”. Koleżanki z pracy traktowały ją z dystansem, nie do końca wiedząc, czego po niej można się spodziewać, bo jednego dnia rozmawiała z nimi śmiejąc się, by kilka dni później unikać kilku z nich. Poza tym jako atrakcyjna kobieta, samotna, stała się też zagrożeniem dla małżeństw z tak zwanym stażem.

– Wysyłałam SMS-y po tak zwane wróżby czy horoskopy, dzwoniłam wieczorami do wróżek i wróży z telewizji – opowiada Jola. – Nie byłam w stanie podjąć żadnej decyzji bez porozumienia się z kimś, kto powie, co powinnam robić. Kiedy się otrząsnęłam? Kiedy usłyszałam od tarocisty, że powinnam wybrać się do lekarza.
Jola

Leżałam w szpitalu i widziałam, jak innych odwiedzała rodzina, a ja wysyłałam kolejnego sms-a z pytaniem, czy wyzdrowieję. Przyszła do mnie znajoma, ona jedna wiedziała, że czasami korzystam z usług tarocistów. Powiedziała mi wtedy, żebym rozejrzała się dookoła. Odmówiła pójścia ze mną do wróżki. „Zwariowałaś, po co mi to. Moje życie, ja o nim decyduję, a nie karty, sama dokonuję swoich wyborów, dziś mogę ci powiedzieć co mnie czeka: to co sama zrobię, co zmienię”. Miałam wrażenie, że dostałam w policzek. Płakałam. Tarot zmarnował mi życie, nie mówił prawdy, czekałam i NIC się nie działo, niestety zobaczyłam to za późno.

Wyjątkowa historia? Czy jakich wiele? Nie wiem, wiem natomiast, że popularność tarocistów, astrologów i numerologów rośnie, więc skoro jest popyt musi być też i podaż. Ktoś dzwoni, ktoś wysyła maile z prośbą o horoskop, ktoś puka do gabinetów wróżek. Tych ludzi różnić może jedynie podejście do tego, co usłyszą, cel z jakim przychodzą. Do dziś wróżenie z kart, na podstawie daty urodzenia czy gwiazd otoczone jest tajemniczą magią, mało kto przyznaje się, że korzysta z porad wróżek czy wróżbitów.

Co mówi tarot?

Anna Świerczewska jest tarocistką, numerologiem, astrologiem, ukończyła psychologię, filozofię i filologię polską. Swój gabinet w Warszawie prowadzi od dwudziestu lat, nigdy nie zmieniła adresu, od zawsze ma ten sam numer telefonu. Przychodzą do niej różne osoby. Są wśród nich biznesmeni, kobiety na wysokich stanowiskach, prawnicy, lekarze. Przekrój klientów jest naprawdę bardzo duży. Kiedy opowiedziałam jej historię Joli, oburzyła się myśląc, że to historia zmyślona, jednak gdy zaczęłyśmy rozmawiać, okazało się, że ona też miewała klientów podobnych do Joli.

Pani Anna podkreśla, że konsultacje z tarocistą, astrologiem, czy numerologiem, to nie są samospełniające się przepowiednie. – Za tym, co klient usłyszy musi iść przede wszystkim działanie. Piętnaście lat temu przyszła do mnie młoda dziewczyn i oznajmiła, że nic się jej nie sprawdziło, z tego, co powiedziałam. Pytała, czy dostanie się na studia, tarot potwierdził, że się dostanie. Zaskoczona rozłożyłam karty. Okazało się, że ta dziewczyna nie złożyła nawet dokumentów na uczelnię. Nie jest możliwe by się na nie dostała tylko dlatego, że karty tak powiedziały. Żeby sprawdziła się sugestia, czy możliwość podana przez tarocistę, trzeba przede wszystkim podjąć działanie. Nie można po prostu siedzieć i czekać na to, że coś się wydarzy.
Tarocistka podkreśla, że faktycznie osoby, które mają silną potrzebę bycia sterowanymi, które są emocjonalnie niedojrzałe i nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje życie, często w akcie desperacji udają się do wróżki, by w razie niepowodzenia mieć na kogo zrzucić winę. Tak jak w przypadku Joli.
Anna Świerczewska
tarocistka, astropsycholog, numerolog

Pewna dziewczyna spytała mnie kiedyś, czy wyda płytę. Patrzę w karty i pytam, czy śpiewa, czy skończyła szkołę muzyczną, pobiera nauki, bo Tarot nic takiego nie pokazuje. Odpowiedziała, że nie uczy się śpiewu, ale marzy, by wydać płytę. Kiedy indziej odmówiłam kobiecie wróżenia. Zadzwoniła chcąc wiedzieć, czy jej obecny dyrektor zostanie jej mężem. Wcześniej od innego tarocisty usłyszała, że będzie żoną dyrektora, ten wyjątkowo wpadł jej w oko. Nic poza tym, czy on będzie jej mężem, ją nie interesowało, czy on ma żonę, czy jest szczęśliwy. Myślę, że poszłaby po trupach do celu.

Ten, kto chce skorzystać z usług tarocisty powinien przede wszystkim pamiętać, że karty wskazują możliwości, sugerują pewne działania. Nie można oczekiwać od tarocisty, że dokładnie określi on wzrost, kolor oczu i włosów przyszłego męża, a także czas i miejsce spotkanie. On może jedynie pewne rzeczy zasugerować, ale jeśli ktoś nie podejmie żadnego wysiłku, nie wyjdzie z domu, nie zadba o siebie, to nie ma co liczyć na to, że to, co karty pokazały, się wydarzy.
Anna Świerczewska
tarocistka, astropsycholog, numerolog

Tarot jest bardzo bezpiecznym narzędziem, działa na podświadomość i pokazuje, co dzieje się w naszym wnętrzu, natomiast szukanie na siłę kwestii, które usłyszeliśmy, które mieliśmy zasugerowane, które sobie wmawiamy, bo chcemy, by tak było, mogą doprowadzić nas do apofeni, zjawiska znanego w psychologii, które polega na nadawaniu nic nie znaczącym faktom nienormalnej znaczeniowości.

Anna Świerczewska podkreśla, że ona jako tarocistka nikomu nie załatwi pracy, nie poda numerów w toto lotka, nie kupi domu. – Przychodzą do mnie naprawdę mądrzy ludzie, osoby, które są na rozdrożu, które stoją prze podjęciem ważnych decyzji. Takie spotkania, to rozmowa o życiu. Ja wskazuję możliwości, sugeruję, a moi klienci wychodzą ode mnie, zbierają wiedzę na temat danej sytuacji, biorą pod uwagę to, co usłyszeli ode mnie i samodzielnie podejmują decyzję.

Jednak nie zawsze jest tak kolorowo. – Obecnie mamy do czynienia z pokoleniem roszczeniowym, które uważa, że wszystko im się należy. Oni nie chcą pracować nad osiągnięciem sukcesu. Szukają wróżki, która za pomocą czarodziejskiej różdżki wykreuje ich życie na takie, jakie sobie wymarzyli – tłumaczy Anna Świerczewska dodając: - Muszę niestety wszystkich rozczarować, gdyż współczesne wróżki nie mają tej czarodziejskiej różdżki i podobnie jak ja nie są w stanie nic wyczarować.

Ważne jest coś zupełnie innego. Dobry, szanujący się tarocista, numerolog czy astrolog jest w stanie powiedzieć bardzo dokładnie na jakim etapie życia znajduje się człowiek, jakie są jego możliwości. Może wskazać drogi, a osoba, która do niego przyszła już samodzielnie musi podjąć decyzję. To właśnie stanowi istotę korzystania z usług teraźniejszych wróżek i wróżbitów. I o tym nie należy zapominać.
Trwa ładowanie komentarzy...