Matki niepełnosprawnych dzieci chcą dla siebie nawet dożywotnich świadczeń. Będą protestować

Rodzice niepełnosprawnych dzieci znów będą protestować. Tym razem walczą o świadczenia po śmierci dzieci.
Rodzice niepełnosprawnych dzieci znów będą protestować. Tym razem walczą o świadczenia po śmierci dzieci. Fot. Jacek Marczewski/ Agencja Gazeta
Matki niepełnosprawnych dzieci znów będą protestować pod Sejmem. 23 października, pół roku po słynnej okupacji przez nie i ich dzieci gmachu przy Wiejskiej, rozpoczynają walkę o to, by świadczenia opiekuńcze przysługiwały im także wtedy, gdy ich dziecko umrze.

O co w tym chodzi? Przypomnijmy, na wiosnę rodzice niepełnosprawnych dzieci wywalczyli stopniowe podniesienie świadczenia pielęgnacyjnego do poziomu płacy minimalnej. W 2015 r. ma to być 1200 zł, rok później – 1300 zł. Po 2016 r. świadczenie to będzie waloryzowane zgodnie z wysokością płacy minimalnej. Dodatkowo za rodziców opiekujących się niepełnosprawnymi dziećmi, odprowadzane są składki emerytalne.



Opieka nad dzieckiem za minimum krajowe
Chociaż z zasady jestem przeciwnikiem rozdawania pieniędzy przez państwo, tu jednak nie mam wątpliwości, że to rozwiązanie jest słuszne. Niepełnosprawne dziecko to ogromne obciążenie dla rodziców – nie tylko psychiczne, ale także finansowe. Leczenie i rehabilitacja kosztują, tym bardziej że często trzeba je sfinansować z własnej kieszeni. Bo czekanie w kolejce na świadczenie z NFZ może się odbić negatywnie na zdrowiu ich dzieci.

Zdaję sobie też sprawę z tego, że opieka nad takim dzieckiem, to praca nie tylko na cały etat, a całodobowa. A opiekunowie, najczęściej kobiety, nie mogą pracować zawodowo, bo ich wyjście z domu na kilka godzin jest po prostu niemożliwe.

Rozumiem też, że wysokość tego świadczenia to żaden szał. Utrzymanie rodziny za minimum krajowe wymaga na pewno niecodziennych zdolności. I mimo starań, nie zawsze się udaje, zwłaszcza, gdy w domu jest niepełnosprawne dziecko. I docenienie ich pracy jest jak najbardziej potrzebne.

Wystarczy dać palec
Ale to, z czym teraz będą występować opiekunowie niepełnosprawnych dzieci, to dla mnie już przesada. Otóż teraz żądają zabezpieczenia dla siebie na wypadek śmierci. Chcą, by w sytuacji, gdy dziecko umrze, nadal otrzymywali świadczenia pielęgnacyjne. Jeśli opiekowali się bezrobotnym dłużej niż 20 lat, to dożywotnio. A jeśli krócej – przez rok. Chcą także ułatwień w uzyskaniu orzeczeń o niepełnosprawności i bezkolejkowego dostępu do lekarzy.
Iwona Hartwich
stowarzyszenia "Mam przyszłość"

Kiedy dziecko umiera, mama nie ma nic. Ostatni taki przykład to matka z Torunia, która poszła do urzędu pracy i nie może się zarejestrować, jako osoba bezrobotna. Czytaj więcej


Sprawdziliśmy, to jednak nieprawda. – W urzędzie pracy może zarejestrować się każdy, kto do niego przyjdzie i powie, że szuka pracy – mówi Jerzy Bartnicki, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kwidzynie.

Zarejestrować się może także ten, kto nie szuka pracy, ale tylko potrzebuje ubezpieczenia zdrowotnego lub kwitu do opieki społecznej, by tam dostać finansowe wsparcie.

Nikt w pośredniaku już nie patrzy, czy taka osoba ma jakiekolwiek świadectwo pracy czy nie. Urzędnicy mówią, że dziś już nawet nieszczególnie zwracają uwagę na to, czy ktoś ma ukończoną szkołę podstawową czy nie. Wychodzą z założenia, że czytać, pisać i liczyć w podstawowym zakresie potrafi każdy.

Nie wydaje mi się, że sytuacja takich kobiet jest trudniejsza od tych, którzy, które całe życie zajmowały się domem i nagle mąż zostawił je dla innych. Albo od takich, których pracujący na tzw. umowie śmieciowej mąż nagle umiera, a im nie przysługuje tzw. wdowia renta.

Lepiej pomóc znaleźć pracę niż płacić zasiłek
Znacznie lepiej byłoby, gdyby te kobiety zawalczyły raczej o wsparcie przy powrocie na rynek pracy. Byłabym w stanie zrozumieć, gdyby przez pół roku po śmierci dziecka przysługiwał im, jak tracącemu pracę bezrobotnemu, zasiłek wypłacany przez urząd pracy.

Bo sześć miesięcy to na tyle długo, by próbować poradzić sobie na rynku pracy. I nie zgadzam się też z tym, że te kobiety nie mają żadnych kwalifikacji. Lata opieki nad chorym dzieckiem dają im ogromne doświadczenie potrzebne w pracy w sektorze usług opiekuńczych.

Na Zachodzie dostaną z nim pracę od ręki, a w Polsce też wkrótce będzie jej sporo. Społeczeństwo się starzeje, dzieci nie ma, wiek emerytalny został podwyższony do 67 lat, więc czy nam się to podoba czy nie, będziemy potrzebowali osób, które nam pomogą w opiece nad naszymi rodzicami i dziadkami.
Jerzy Bartnicki
dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kwidzynie

Brak świadectwa potwierdzającego kwalifikacje to najmniejszy problem. Jesteśmy w stanie taką osobę szybko przeszkolić. Takie uprawnienia zdobędzie bez większego problemu.


Z pracą też nie musi być trudno, bo od maja tego roku można skorzystać ze specjalnego świadczenia aktywizacyjnego. To wypłacany przez co najmniej rok w wysokości 840 zł dodatek do pensji. Dostaje go przedsiębiorca, który zatrudni bezrobotnego wracającego na rynek pracy po przewie związanej z opieką nad dzieckiem lub osobą zależną. Potem przedsiębiorca musi taką osobę zatrudniać przez co najmniej sześć miesięcy.

Nawet gdyby po tym okresie straciła pracę, to i tak łatwiej znaleźć kolejną, gdy się już wróciło na rynek pracy.

Co na najnowsze postulaty opiekunów odpowiada ministerstwo pracy? Na razie nie mówi nie. – To postulat, który wymaga niesłychanie gruntownego przeanalizowania ze strony zabezpieczenia społecznego, na ile państwo polskie jest w stanie takiemu obciążeniu sprostać – mówi Jarosław Duda, pełnomocnik rządu zajmujący się osobami niepełnosprawnymi.

Moim zdaniem budżet już większych obciążeń nie udźwignie, bo już niespecjalnie sobie z nimi. Jeśli znów wrócimy do strategii rozdawania pieniędzy tym, którzy tego chcą i protestują, to będziemy pracować do siedemdziesiątki, podatki będą tak wysokie, że nasze dzieci, gdy dorosną, co do jednego wyemigrują. W Polsce nie będzie się opłacało pracować.

Obawiam się jednak, że im bliżej wyborów, tym rządzącym częściej wydaje się, że budżet państwa jest z gumy. Będą obiecywać świadczenia kolejnym grupom, kupując za nie głosy. I nie ma znaczenia, że w konsekwencji wszyscy na tym stracimy.
Trwa ładowanie komentarzy...