
Suche powietrze w domu to same kłopoty: piekące oczy, obolałe gardło, pękająca skóra, niespokojny sen. Jeśli wilgotność w mieszkaniu wynosi stale poniżej 40 proc., niezbędny będzie nawilżacz powietrza, który przywróci zdrowy mikroklimat. Sprawdziliśmy, jak z tej roli wywiązuje się zachwalany Stadler Form Noah.
MATERIAŁ REKLAMOWY
Wiele jest adresów, pod które pukają osoby szukające sposobów na zapewnienie odpowiedniej wilgotności powietrza w czterech ścianach. Na pewno wśród tych często odwiedzanych znajduje się Stadler Form. Szwajcarski producent sprzętów w służbie komfortu domowego ma na swoim koncie sporo nawilżaczy, dzięki którym domownicy pozbywają się wreszcie suchego powietrza ze swojej przestrzeni mieszkalnej.
Tym razem do naszej redakcji przybył nawilżacz powietrza Stadler Form Noah. Biały i prostokątny "gość", mierzący ok. 33 cm i szeroki na ok. 25 cm, wywodzi się z rodziny nawilżaczy ewaporacyjnych. Oznacza to, że przepuszcza suche powietrze przez nasączone wodą filtry, a ono pochłania tylko tyle wilgoci, ile potrzebuje w danej temperaturze.
Zapewne naturalna zasada ewaporacji oraz procesy parowania i pochłaniania wilgoci z otoczenia to tematy na wdzięczny artykuł popularnonaukowy z przyrodniczymi wątkami, ale nie tu i nie teraz. Nas interesował przede wszystkim sposób, w jaki testowany nawilżacz dba o to, aby w naszym salonie czy sypialni dobrze się oddychało.
Jak Stadler Form Noah nawilża powietrze w domu?
Inteligentny nawilżacz o dużej mocy do równomiernego nawilżania powietrza w dużych i wysokich pomieszczeniach – jak opisuje go jego producent – ma być kompromisem między wydajnością a zużyciem energii. Założenia twórców przyjęły postać dwóch trybów działania (auto, turbo) oraz czterech poziomów nawilżania do wyboru.
W zasadzie po ustawieniu docelowego poziomu wilgotności na cyfrowym higrostacie praktycznie nic więcej nie musieliśmy robić. W trybie automatycznym urządzenie automatycznie dostosowało wydajność pracy, a gdy osiągnęło pożądany pułap, po prostu wyłączyło się, aby nie marnować energii. Dzięki czujnikom jednak regularnie mierzyło wilgotność w pomieszczeniu, by w razie potrzeby ponownie wkroczyć do akcji.
Rozwiązanie wygodne i efektywne. Jeśli się niecierpliwimy, możemy przyspieszyć efekt, włączając tryb turbo. Po jego uruchomieniu nawilżacz zaczyna intensywniej i głośniej pracować, aby szybciej podnieść wilgotność do oczekiwanego poziomu. Z tej funkcji ochoczo korzystaliśmy, gdy nie przebywaliśmy w danym pomieszczeniu.
Dwa sposoby dolewania wody do nawilżacza Noah
Co z uzupełnianiem wody? Na ogół zbiornik do nawilżacza powietrza wyjmuje się przed działaniem urządzenia i napełnia z kranu. W testowanym modelu twórcy pomyśleli jednak o wygodniejszym rozwiązaniu. Oczywiście, dalej możemy wyciągnąć zbiornik, zanim uruchomimy Noah, i napełnić go bezpośrednio wodą w łazience. Wystarczy demontaż górnej części nawilżacza, co nie sprawia trudności.
Okazuje się jednak, że również w trakcie pracy da się go uzupełnić. Wystarczy, że dolejemy odpowiednią ilość przez boczny otwór. Jest to proste i przede wszystkim bezpieczne. Na cyfrowym wyświetlaczu widzimy w formie graficznych pasków aktualny poziom wody, więc wiemy, czy i kiedy przychodzi czas na "dolewkę".
Wygodna obsługa nawilżacza powietrza dla wszystkich domowników
Przy wyborze nawilżacza powietrza ważna jest obsługa. W przypadku Noah sterowanie jest na tyle przyjazne, że poradzą sobie z nim wszyscy domownicy, równiej ci mniej obeznani z technologią. Możemy nim sterować tradycyjnie, czyli z poziomu cyfrowego panelu na urządzeniu. To raptem kilka ikonek, których da się szybko nauczyć.
Dla naprawdę wygodnickich alternatywą jest aplikacja mobilna. Parujemy nawilżacz ze smartfonem przez Wi-Fi i możemy w przejrzystej formie podglądać aktualną wilgotność czy poziom wody, a także włączyć z oddali tryb turbo. Dziecinnie proste. Inteligentna i bezprzewodowa kontrola urządzenia daje nam więc funkcje zarówno monitorowania, jak i wprowadzania zmian w pracy nawilżacza z wygodnego miejsca.
Wydajny nawilżacz z bonusowymi udogodnieniami
Nie możemy zakończyć testu Noah bez podzielenia się pewną ciekawostką. Otóż urządzenie tworzy przyjazne otoczenie nie tylko w kontekście nawilżania powietrza, ale także... aromatyzowania pomieszczenia i dyskretnego oświetlenia. Dzięki wbudowanemu dozownikowi zapachów, który wyjmuje się ze zbiornika na wodę, możemy dodać kilka kropel olejku eterycznego i rozprowadzić ulubiony aromat np. w sypialni.
Testowany nawilżacz możemy śmiało wstawić do pokoju, gdzie śpimy, z jeszcze jednego powodu. Jego wyświetlacz i diody LED da się przyciemnić lub całkowicie wyłączyć. Wówczas urządzenie swoim oświetleniem tworzącym przyjemny półmrok wspiera spokojny sen. A jeśli dodatkowo ustawimy najniższy poziom mocy, to będzie pracowało bardzo cicho, co jest oczywiście mile widziane, gdy chcemy zasnąć.
Nawilżacz pracuje inteligentnie, ułatwia dolewanie wody i zapewnia wygodną obsługę na dwa sposoby. Dodajmy, że jego wydajność nawilżania sięga 800 ml na godzinę, a pojemność zbiornika na wodę wynosi ponad 3 litry! Będą miały z niego pożytek również rodziny, które mieszkają w domach z pomieszczeniami do 110 m2. Warto zwrócić się do niego o pomoc w walce z suchym powietrzem w czterech ścianach.