Fot. Pixabay/jbdeboer/CC0 Public Domain

No i stało się. Mieliśmy piękne plany – wyjazd do dziadków do innego miasta, wyjście na basen, spacer połączony z nauką jazdy na rolkach i pieczenie ciastek, aż tu nagle w środku tygodnia średniemu skacze temperatura, a najmłodszej pojawia się katar gigant... Planów już nie ma, wizyta u lekarza potwierdziła tylko konieczność siedzenia w domu do poniedziałku, a średni ma być na diecie półpłynnej - jednym słowem czeka nas cyrk na kółkach. Do opanowania oczywiście.

REKLAMA
Czy ktoś z Was też teraz przez to przechodzi? W maju? Przy tak ładnej pogodzie?
Podczas choroby dzieci potrafią zamienić się w słodkie aniołki (na wybryki i na narzekanie nie mają siły), płaczliwe marudy (coś boli, wszystko jest nie tak, więc dają upust swoim cierpieniom), małych tyranów (przynieś, wynieś, daj, bo jestem chory) oraz w inne co ciekawsze mieszanki wybuchowe. W niektórych przypadkach można rzeczywiście mówić o przetrwaniu okresu chorobowego dziecka. Mi się trafił mały tajfun - tyran, zamieniający się co jakiś czas w słodkiego dzidziusia. :)
Z tej okazji przedstawiam Wam pomysły na weekend z dziećmi, gdy nie można wyjść z domu:

1. Gdy dziecko zdrowieje, ale musi jeszcze leżeć w łóżku.

logo
Fot. Pixabay/martaposemuckel/CC0 Public Domain

To najgorszy etap według mnie. Dziecko jest marudne, szybko traci koncentrację, nie chce leżeć, raz ma ochotę na coś, a za chwilę już nie, no i jeszcze na dodatek może narzekać na nudę. Możliwości spędzenia czasu w łóżku mogą być nieco ograniczone. Możecie zaproponować swoim pociechom słuchanie lub oglądanie bajek, czytanie książek, grę w karty np. w Piotrusia. Można też pobawić się w bibliotekę. Dziecko opatulone pościelą siedzi w łóżku, dookoła ma porozstawiane książki i czasopisma, a reszta rodziny zamienia się w czytelników, którym bibliotekarz wypożycza książki i doradza ich wybór. Tylko nie zapomnijcie zwrócić książek na czas. :) Wszelkie zabawy tematyczne, podczas których nie trzeba wychodzić z łóżka, mogą przypaść dzieciom do gustu. Chory pacjent już leży. Pozostaje nam tylko wziąć apteczkę i ruszyć na wizytę domową. :)
2. Gdy dziecko nie musi leżeć w łóżku, ale szybko się męczy.
No i tu już mamy szerokie pole manewru, bo wystarczy powyciągać z półek i półeczek różne gry, klocki, układanki, kolorowanki, kredki i czysto teoretycznie dziecko będzie miało ciekawe zajęcie. Z drugiej strony może być osłabione i po 15 minutach układania klocków powie, że się zmęczyło, nie chce się bawić, i żeby ktoś za nie posprzątał. Na tym etapie niektóre dzieciaki mają już własne pomysły na zorganizowanie swojego czasu. Inne mogą snuć się po domu bez celu w poszukiwaniu czegoś do robienia. Tym, którym się nudzi, można zaproponować jakąś prostą i krótką grę np. Chińczyka, łatwe origami czy wyklejanki - naklejanki.
A może macie w domu namiot dla dzieci? Namiot może być wszystkim tym, co Wasza pociecha wymyśli i jest szansa na to, że na zabawę zejdzie dobre pół dnia.
Poza tym można też usiąść na kanapie i pooglądać rodzinne zdjęcia. Jeśli nie macie opisanych albumów, to wystarczy przegląd zdjęć na laptopie. A ile historii można wtedy opowiedzieć... :)
W ramach diety płynnej i półpłynnej planuję razem z synem
wycisnąć sok z pomarańczy i zrobić witaminowy koktaj. Może Wy też się skusicie? :)
logo
Fot. Pixabay/JESHOOTS/CC0 Public Domain

Życzę Wam miłego weekendu. :) Mój spędzę wyłącznie w domu, ale też będzie fajnie. :)
P.S. Przypominam o zbieraniu plastikowych nakrętek od butelek. Muszą być identyczne, minimum 20 sztuk. W czerwcu coś z nimi zrobimy. :)